W gąszczu wypowiedzi i wywiadów związanych z galą Złotej Piłki w jednym z nich przed Kylianem Mbappe postawiono nietypowe pytanie o ulubionego mema związanego z nim samym. Od jakiegoś czasu w sieci niezwykłą popularnością cieszą się przeróbki przedstawiające gwiazdę Realu jako „dyktatora”, odwołujące się do domniemanego egoistycznego charakteru 27-latka. Gwiazdor na tego typu zaczepki zawsze reaguje z dystansem i tym razem również z uśmiechem na twarzy wskazał na mema porównującego go do „tego chińskiego dyktatora” – w domyśle Mao Zedonga.
Wypowiedź odbiła się głośnym skandalem w Chinach gdzie, jak się okazuje, fakt przyczynienia się do śmierci dziesiątek milionów ludzi nie wystarczył do nazwania Mao dyktatorem. Choć cała sprawa brzmi błaho w tle są ogromne pieniądze. Chińska marka napojów już zerwała wielomilionową umowę sponsorską z napastnikiem. Co więcej Chińska telewizja państwowa zawiesiła transmisje meczów z udziałem Francuza, a to uderza już nie tylko w Mbappe, ale w całą Laligę, która w ten sposób traci dochody z tytułu praw transmisyjnych.
Posypały się, więc przeprosiny zarówno ze strony zawodnika, jak i szefa ligi hiszpańskiej Javiera Tebasa. Te gesty miały jednak nie satysfakcjonować strony chińskiej i dopiero oficjalny komunikat Realu Madryt złagodził sytuację.

