1 listopada o godzinie 2:30 Chicago Fire Lewandowskiego zawitało na stadionie Colorado Rapids. W tym spotkaniu Robert wreszcie doczekał się przełamania swojej niemocy strzeleckiej w Ameryce. Po przerwie reprezentacyjnej Polak zmagał się z lekkim kryzysem, nie notując żadnego udziału w golu przez 5 spotkań z rzędu. W niedzielnym meczu napastnik na szczęście odnalazł formę, strzelając pierwszego gola dla Chicago od 10 września. Lewy nie zakończył swojego występu tylko na bramce, notując również jedną asystę.
Sam mecz zakończył się wynikiem 4 do 2 dla Chicago Fire, ten rezultat zapewnił drużynie z Illinois wysokie 4. miejsce w tabeli konferencji wschodniej. Warto nadmienić, że Strażakom brakuje 1 punktu, aby przegonić w tabeli prowadzony przez Leo Messiego Inter Miami. Dużą rolę w tym zwycięstwie odegrał Lewy, który na murawie zawitał w 63 minucie przy remisie 2:2. W zaledwie 27 minut na placu gry 37-latek mocno przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny, notując udział w obydwu bramkach.
Były zawodnik Barcelony popisał się bardzo ładnym trafieniem w rodem z jego najlepszych lat w Europie. W 74 minucie Polak będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem zachował zimną krew, ładnie ominął golkipera i umieścił piłkę w siatce. W tej akcji Lewy pokazał swoją światową klasę. Była to 7 bramka Polaka po 18 spotkaniach rozegranych na amerykańskiej ziemi.
¡GOOOOL de Lewandowski! 😮💨 El polaco con un gran dribble para quitarse al portero, define y pone el 3-2 a favor de @VamosFire. https://t.co/98yFGnxW1L
— MLS Español (@MLSes) November 1, 2026
Najlepsze plakaty tylko w GIGA SPORT!!!

