Mimo dobrej gry wielu naszych reprezentantów podczas wczorajszego pogromu nad Rumunami, największym bohaterem spotkania został Lewandowski. Z pewnością Lewy nie mógł uznać początku bieżącego zgrupowania za udany. W pierwszym meczu przeciwko Bośniakom RL9 zaprezentował się marnie, Polak był bardzo nieskuteczny, a także popełniał dużo błędów przy rozgrywaniu. Skutkiem tego było nieumieszczenie go w pierwszym składzie na mecz ze Szwecją przez Jana Urbana. Polak zrehabilitował się jednak z nawiązką podczas piątkowego pojedynku z Rumunami. 38-latek otworzył wynik spotkania wywalczając karnego, którego później pewnie wykorzystał. Następnie dołożył jeszcze 2 kolejne bramki, tym samym notując swojego 7 hat-tricka z orzełkiem na piersi. Tym meczem Lewy przypomniał kibicom, że wciąż potrafi być wybitnym zawodnikiem, który świetnie czuje się w polu karnym przeciwnika.
Sam Robert udzielił wywiadu na gorącu po meczu, gdzie podzielił się swoimi przemyśleniami.
– Cieszę się z wygranej, pewnej. Już na treningu czułem się lepiej. Wróciło życie. W pierwszym meczu nogi z waty. To nie było takie hop-siup. Pierwsza moja taka podróż z USA – podsumowywał Polak.
Na pytanie reporterki o pokonaniu niemocy strzeleckiej Lewy prześmiewczo odpowiedział:
– No jak widać Lewandowski ciągle jest potrzebny.
Niestety łyżką dziegciu w tej beczce miodu, którą był występ naszego kapitana był żółty kartonik, który 38-latek obejrzał pod koniec drugiej połowy. Oznacza to, że Robert nie będzie mógł wystąpić w kolejnym arcyważnym meczu przeciwko Bośni i Hercegowinie. Tak Polak odniósł się do tej sprawy.
– Z przypadku można dostać żółtą kartkę. Lubię czasem złapać kontakt. Tutaj chciałem zablokować piłkę, ale cóż nie wiem. Muszę się z tym pogodzić. Na pewno szkoda. Ale mamy na tyle silny zespół, że ktoś mnie godnie zastąpi – Uznał Lewy.
Nowy GIGA SPORT już w sprzedaży!!!

