– Super znowu być w czwartej rundzie – powiedział Hubert Hurkacz po wygranej z amerykańskim tenisistą Tommym Paulem 4:6, 7:6 (7-5), 7:5, 6:2 w Wimbledonie. W Wielkim Szlemie Polak do tego etapu dotarł pierwszy raz od French Open 2024, a w Londynie poprzednio był tak daleko trzy lata temu.
Na otwarcie obecnej edycji Hurkacz wygrał z rozstawionym z numerem 11. Norwegiem Casperem Ruudem 6:4, 6:2, 7:6 (9-7), a następnie z Austriakiem Sebastianem Ofnerem 7:6 (10-8), 6:4, 6:4. Paul w drodze do trzeciej rundy również nie stracił seta, co zwiastowało dobry mecz.
29-letni Wrocławianin słabiej zagrał tylko na samym początku. Już w trzecim gemie nie zdołał obronić pierwszego break pointa. Amerykaninowi uzyskane wówczas przełamanie wystarczyło do wygrania seta.
– Początek był trudny. Tommy grał świetny tenis, ja może nie najlepiej. Zostałem jednak w grze i czekałem na swoje szanse – powiedział Hurkacz.
Druga partia to walka gem za gem bez okazji na przełamanie. W tie-breaku siedem pierwszych punktów zdobywał zawodnik serwujący. Po chwili, przy serwisie Hurkacza, Paul odskoczył na 5-3. Od tego momentu Polak wygrał jednak cztery piłki z rzędu i wyrównał stan meczu.
– Tie-break był kluczowym momentem. Po nim inicjatywa była po mojej stronie. Później to ja bardziej wywierałem presję na nim – stwierdził Hurkacz.
W trzecim secie nadal serwował rewelacyjnie, a coraz większe problemy z utrzymaniem podania miał Paul. W siódmym i dziewiątym gemie Polak nie wykorzystał czterech break pointów. W jedenastym w końcu jednak przełamał rywala, a po chwili serwisem zamknął seta.
Na początku czwartej partii Hurkacz wpędził się w kłopoty. W drugim gemie obronił jednak dwa break pointy, a następnie przełamał Paula. Gdy w siódmym gemie znów poradził sobie z serwisem Amerykanina i powiększył prowadzenie do 5:2, zwycięstwo znalazło się na wyciągnięcie ręki. W ostatnim gemie Polak znów obronił dwa break pointy, chwilę później wykorzystał pierwszą piłkę meczową.
– Super znowu być w czwartej rundzie. Praca każdego dnia w końcu przynosi małe rezultaty, gra wygląda lepiej. Jestem zadowolony z mojego serwisu. Nie mogę się doczekać kolejnego meczu – powiedział Hurkacz.
Jego serwis komplementował też Paul.
– Przełamałem go tylko na początku, a potem nie udało mi się to przez trzy godziny. Postrzegam siebie jako dobrze returnującego, więc musiał serwować bardzo dobrze – podkreślił Amerykanin.
W niedzielę rywalem Hurkacza niespodziewanie będzie Jan-Lennard Struff. Zajmujący 74. miejsce w rankingu Niemiec pokonał rozstawionego z numerem ósmym Rosjanina Daniiła Miedwiediewa 7:6 (7-4), 7:6 (7-5), 7:5. Hurkacz ma ze Struffem bilans 2-2.
– Struff jest bardzo niebezpiecznym graczem, a wygrana z Daniiłem to potwierdza. Ma agresywny, mocny styl gry. Czeka mnie duże wyzwanie – powiedział Polak.
Jego najlepszym wynikiem w Wimbledonie jest półfinał w 2021 roku. 36-letni Struff nigdy w Wielkim Szlemie nie przebrnął 1/8 finału.
W Wymbledonie gra też nadal Iga Świątek.
Łapcie nowy GIGA Sport!

