Chcemy zadomowić się w ligowej czołówce

-

- Reklama -

Za koszykarzami Legii Warszawa udany sezon w którym klub po raz pierwszy od 47. lat zakończył rozgrywki najwyższej klasy rozgrywkowej w czołowej czwórce ligi. O minionych rozgrywkach, jak również planach na najbliższą przyszłość, budżecie, a także zmianach w Akademii Koszykówki Legii rozmawiamy z Jarosławem Jankowskim, Przewodniczącym Rady Nadzorczej koszykarskiej Legii.

Medal był tak blisko, ale miejsce w czwórce też jest dużym sukcesem klubu. Potrafi się Pan już z tego cieszyć, czy wciąż przeważa żal, że nie udało się sięgnąć po medal, który był na wyciągnięcie ręki…

Jarosław Jankowski: Jak przeanalizuje się tę sytuację na spokojnie, to zdecydowanie zadowolenie z zakończonego sezonu zwycięża. Zagraliśmy świetny sezon, byliśmy w TOP 4, o czym nie mogliśmy nawet marzyć przed sezonem. Trzeba się cieszyć z tego co osiągnęliśmy. Jeśli przegrywa się brązowy medal, w trzecim meczu, w ostatniej sekundzie dogrywki, gdzie w małych punktach trójmeczu jest remis 242:242, to znaczy, że to była kwestia pecha, a nie tego, czy ktoś jest lepszy, czy gorszy. Pech dotknął akurat nas, ale to nie może przekreślić tego, jak graliśmy przez cały sezon.

- Reklama -

Przed sezonem nikt nie stawiał na Legię. Trener Wojciech Kamiński wspomniał, że właśnie Pan mówił w przedsezonowych rozmowach z Nim, że ten zespół stać na bardzo dużo.

– Trener Kamiński, trochę żartując, już po zakończeniu sezonu mówił, że wysyłałem mu sms-y przed sezonem, że mamy drużynę na najlepszą szóstkę ligi. Wtedy mówił, że chyba za dużo od niego oczekuję. Jak się okazuje, miałem rację i dzisiaj tylko można się z tego cieszyć. Oczywiście to tylko taka anegdota, ale naprawdę miałem poczucie, że powalczymy o coś więcej niż play-offy, że to będzie bardzo specyficzny sezon, i być może uda się wykorzystać słabości innych drużyn.

Który z zawodników Legii w obecnym sezonie zrobił według Pana największy progres, kto sprawił największą niespodziankę?

– Wydaje mi się, że naszą siłą było to, jak graliśmy jako drużyna. Duży postęp zrobił, i w końcu zadomowił się na parkietach ekstraklasy Grzesiek Kulka, fajnie pokazał się na przykład Darek Wyka, swoje szanse dostał Grzesiek Kamiński, „Benek” Urbaniak zrobił duży postęp. Wydaje mi się, że każdy z zawodników zrobił indywidualnie postęp, a przede wszystkim jako drużyna wyglądaliśmy dobrze i to był nasz największy atut i siła.

- Reklama -

Kolejny raz można mówić, że Legia świetnie promuje zawodników. W trakcie rozgrywek sprzedany do Francji został Justin Bibbins, od razu po meczach o brąz w podobnym kierunku wyleciał Jamel Morris.

– Pokazaliśmy w tym sezonie, że potrafimy zbudować tych chłopaków na nowo. Bibbins był w Polsce znany z występów w Polpharmie, ale to u nas wzbił się na zupełnie inny poziom, co zaowocowało jego transferem i buy-outem do Francji. To samo dotyczy Jamela, który wyjechał do Francji po zakończeniu sezonu w Polsce. To pokazuje, że ci zawodnicy w naszym klubie wchodzili na zupełnie inny poziom niż w innych klubach.

Już dawno nie było tak, żeby właściwie wszystkie transfery do klubu wypaliły – zarówno te przedsezonowe, jak i dokonywane w trakcie rozgrywek. Czego to efekt? Lepszego skautingu?

– To przede wszystkim praca sztabu szkoleniowego, przede wszystkim Wojtka Kamińskiego, ale również Marka Zapałowskiego. To wszystko paradoksalnie miało miejsce pomimo sporych ograniczeń finansowych. Kiedy się ma mniej pieniędzy, to wydaje się je dużo ostrożniej, niż kiedy ma się ich sporo więcej – jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to coś w tym jest. Pracujemy wtedy dużo rozważniej i pewne ryzyko, które podjęliśmy choćby w przypadku Morrisa, opłaciło się. Pamiętajmy, że Jamel był zawodnikiem po kontuzji, a u nas odbudował się. Faktycznie w tym sezonie nie było takiego transferu z naszej strony, o którym moglibyśmy powiedzieć, że był nietrafiony.

Jest w ogóle szansa, że Jamel zostanie w Legii na kolejny sezon. Trener Kamiński mówił, że to zawodnik, który widziałby się w Warszawie na kolejny sezon, więc pytanie, czy Legię stać będzie, by zakontraktować go na kolejne rozgrywki?

– Na pewno złożymy Jamelowi ofertę, bo tak jesteśmy umówieni z samym zawodnikiem. Na pewno ten koszykarz wszedł na poziom europejski i może być tak, że nie będzie nas na niego stać. Zobaczymy po zakończeniu przez niego sezonu we Francji. Jamel świetnie się czuł w Warszawie i na pewno fajnie by było, gdyby został z nami na kolejny sezon.

W tym sezonie o Legii można było mówić tylko dobrze – w lidze osiągała świetne wyniki, grała bardzo równo przez cały sezon. Organizacyjnie zaś może nie było najwyższych kontraktów, ale w przeciwieństwie do wielu innych klubów, wszystkie pieniądze były wypłacane na czas. To chyba rzecz, która mogła mieć pozytywny wpływ na wyniki – każdy mógł skoncentrować się na swojej pracy.

– Tak też było – pieniądze w tym sezonie były zawsze na czas, a niekiedy nawet przed czasem. Dla nas zawsze rozwój klubu i organizacji, i pewien poziom, który chcemy reprezentować jako Legia i marka, nas zobowiązuje. Chcemy go utrzymać na najwyższym poziomie również w kolejnych latach. W tym roku było pod tym względem świetnie i wielu zawodników podkreślało, że wcześniej nie grało w tak dobrze poukładanym klubie. I to pod każdym względem, nie tylko płatności na czas, ale i zaplecza medycznego, przygotowania fizycznego, codziennej pomocy zawodnikom, i wszystkiego co z tym związane. To wszystko stało na najwyższym poziomie.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale z drugiej strony wiadomo, że konkurencja nie śpi. Awans za rok do czołowej czwórki może być trudniejszy niż w obecnych rozgrywkach, tym bardziej jeśli nadal różnice budżetowe będą tak spore, a do gry o czołowe lokaty włączą się takie zespoły jak Anwil, King, czy Polski Cukier.

– Dzisiaj nie patrzymy na to, co robią inne drużyny. Chcemy wykonać swoją pracę jak najlepiej. Wydaje mi się, że mamy trochę przewagi, bowiem kontynuujemy współpracę w Wojtkiem Kamińskim, będziemy też trochę na fali entuzjazmu po udanym, zakończonym sezonie. Wielu zawodników chce grać w Legii, bo dzisiaj bardzo chwali się nas jako klub. Będzie bardzo trudne powtórzenie wyniku z tego sezonu, być może faktycznie trudniejsze, ale na pewno nie poddajemy się. Chcemy znowu być niespodzianką kolejnych rozgrywek. Chcemy zadomowić się w czołówce Polskiej Ligi Koszykówki.

Ważne kontrakty mają Kulka, Kamiński, Didier-Urbaniak, Sadowski oraz trener Wojciech Kamiński?

– Tak, wszystko się zgadza. Trener Kamiński i cały sztab szkoleniowy.

Po dobrym sezonie, zapewne rozmowy z dotychczasowymi graczami mogą być o tyle trudniejsze, że część z nich może mieć propozycje z innych klubów, a ponadto ich wymagania finansowe zapewne wzrosną.

– I dokładnie tak jest. Można powiedzieć, że jesteśmy ofiarami własnego sukcesu. Zawodnicy po udanym sezonie mają większe oczekiwania finansowe. Będziemy się z tym mierzyć. Wszystko musi się odbyć w ramach racjonalnej polityki finansowej klubu. Miejmy nadzieję, że uda się nam osiągnąć porozumienie z graczami, na których szczególnie nam zależy. Jeśli z kolei tak się nie stanie, będziemy musieli z tym żyć i absolutnie nie będzie z tego powodu złych emocji. Wierzę w to, że kilku graczy, którzy nie mają z nami ważnych kontraktów, zobaczymy ponownie w przyszłym sezonie w barwach Legii.

Justin Bibbins odszedł z Legii w trakcie sezonu i był to pierwszy w historii koszykarskiej Legii gotówkowy transfer z klubu. Czy inni gracze również mieli takie propozycje jeszcze w trakcie trwania sezonu?

– Nie chcę mówić, którzy zawodnicy, ale mieliśmy zapytania od agentów dotyczące 2-3 innych zawodników Legii, czy bylibyśmy skłonni na opcję buy-outu. Nie przystaliśmy na to, uznając, że byłaby to zbyt duża rewolucja w dobrze funkcjonującej drużynie.

Informacja o przenosinach Jamela Morrisa do Francji po zakończeniu sezonu pojawiła się w dniu pierwszego meczu o brąz ze Śląskiem. Nie było zdenerwowania z Waszej strony, że w złym momencie wypłynęła ta informacja i może mieć ona zły wpływ na podejście zawodnika do decydujących meczów sezonu EBL?

– Miałem takie przeczucie, że być może Jamel będzie głową gdzieś indziej, ale właśnie w tym pierwszym meczu pokazał, że jest zupełnie inaczej. Przyłożył dużą cegiełkę do wygranego meczu ze Śląskiem i pokazał, że nie miało to żadnego negatywnego wpływu na jego postawę i podejście do samego meczu.

Rozmawialiśmy już o Jamelu. A czy jest szansa, że któryś jeszcze z obecnych obcokrajowców zostanie na kolejny sezon w Legii?

– Zobaczymy. Z racji tego, że ograniczona jest liczba polskich zawodników, chcemy zacząć kompletowanie składu od polskich zawodników, bo to przekłada się też na to, jakich – o jakim profilu – potrzebujemy obcokrajowców. Nie wykluczamy niczego, również tego, że obcokrajowcy, którzy grali w Legii w minionym sezonie, zostaną na kolejny sezon.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszego podpisu pod kontraktem?

– Myślę, że w maju powinniśmy podpisać pierwszy kontrakt. Prowadzimy rozmowy w tej sprawie, jesteśmy już po kilku spotkaniach i negocjacje trwają.

Legia wróci do gry w europejskich pucharach po rocznej przerwie. W których rozgrywkach możemy zobaczyć Legię w Europie i od czego to zależy?

– To zależy od kilku czynników. Miejsce w pucharach należy się nam z uwagi na to, że zajęliśmy miejsce w pierwszej czwórce. Trochę zależy od tego, czy np. Zastal kontynuować będzie swoją przygodę w Lidze VTB. Zobaczymy też, w którym pucharze zdecyduje się grać Stal Ostrów. Zostaje jeszcze Śląsk i my. Na pewno europejskie puchary w przyszłym sezonie będą, ale dzisiaj to nie do końca od nas zależy, które dokładnie to puchary będą.

Przed dwoma laty kwalifikacje do Ligi Mistrzów Legia musiała grać w Arenie Ursynów. Dzisiaj nie będzie przeciwwskazań, aby te mecze rozgrywać w hali OSiR Bemowo?

– Myślę, że nie będzie z tym żadnego problemu. Hala na Bemowie po remoncie ma prawie taką samą pojemność jak obiekt na Ursynowie. Bemowo przed remontem nie spełniało wytycznych FIBA, dziś zaś wydaje się, że nie będzie żadnych problemów z weryfikacją tej hali. I bez względu na to, czy przyjdzie nam grać w Basketball Champions League, czy w FIBA Europe Cup, zakładam, że nasze mecze rozgrywać będziemy w hali przy Obrońców Tobruku na Bemowie.

Budżet na sezon 2021/22 będzie wyższy niż ten obecny?

– Musi być wyższy. Nie mówię, że jakoś bardzo znacząco, ale będzie trochę wyższy. W minionym sezonie mieliśmy naprawdę bardzo niski budżet. Tak jak już mówiłem, cieszę się bardzo, że na koniec sezonu zajęliśmy miejsce w czołowej czwórce ligi, ale pod względem wysokości budżetu, myślę że byliśmy w czwórce, ale licząc od dołu PLK. Jeżeli chcemy znów powalczyć o coś w tej lidze, musimy na pewno podnieść budżet. Jesteśmy jeszcze przed rozmowami z kilkoma potencjalnymi sponsorami, rozmawiamy również nt. kontynuacji współpracy i zobaczymy jak to wszystko się ułoży.

Gra bez publiczności miała wpływ na budżet?

– Oczywiście, że tak, i to bardzo duży. Przy naszej dobrej grze, hala na Bemowie wyprzedaje się kilka dni przed meczem. Jeśli moglibyśmy rozegrać dodatkowych kilkanaście spotkań z publicznością, to na pewno pozwoliłoby odłożyć pieniądze na kolejnego dobrego zawodnika.

W tym sezonie żal właśnie nie tylko brązowego medalu, ale też tego, że kibice nie mieli możliwości na żywo zobaczyć najlepszej gry koszykarskiej Legii od 47 lat.

– To był trudny rok dla każdego klubu. Ale my oczywiście również możemy żałować, bo nasi kibice na Bemowie tworzą fantastyczną atmosferę. Szkoda, że tak grającej Legii, nie mogli zobaczyć nasi fani na żywo. Taki to jednak był sezon, dobrze że udało się go dograć do końca. Mam nadzieję, że nowy sezon rozegramy już w obecności kibiców.

W czterech sezonach w EBL Legia ma dwa udane starty w play-off, ale i dwa sezony, o których chciałaby zapomnieć. Celem jest chyba stabilizacja, czyli granie co roku w czołowej ósemce?

– Zdecydowanie, naszym celem jest zadomowić się na stałe w górnej ósemce, a nawet w górnej szóstce ligi. Chcemy być drużyną z „topu” co roku. Odkąd weszliśmy do ekstraklasy, faktycznie mieliśmy dwa mniej udane sezony, ale wyciągnęliśmy z tego wnioski. Przeanalizowaliśmy sytuację i wydaje się, że wiemy, gdzie popełniliśmy błędy, bo błędy zostały niewątpliwie popełnione, skoro te sezony były nieudane w naszym wykonaniu. Krok po kroku idziemy do przodu. Mam nadzieję, że teraz tak właśnie będzie i po dobrym sezonie, zagramy kolejny dobry sezon.

W ostatnim czasie doszło do zmian w Akademii Koszykówki Legii – odchodzi osoba zarządzająca, Michał Przybylski. Czy zmienia się koncepcja tego projektu? Czy nadal rezerwy Legii występować będą, tak jak w ostatnich latach, w rozgrywkach drugiej ligi?

– Tak, rezerwy Legii nadal grać będą w drugiej lidze. Dzisiaj dowodzenie w tym projekcie przejął Robert Chabelski, który będzie zarządzał całym projektem Akademii. Na bieżąco pracujemy z Robertem nt. tego, jak to będzie wyglądało w tym roku. Sama koncepcja za bardzo nie zmienia się. Akademia jest projektem niekomercyjnym, do którego cały czas dokładamy, inwestujemy, załatwiamy sponsorów, pozyskujemy dotacje.

Plan jest taki, aby drużyny młodzieżowe Legii w poszczególnych kategoriach wiekowych były w krajowej czołówce?

– Na razie prowadzone będą rozmowy z zawodnikami, którzy będą trafiali do tych drużyn, które już mamy. Cieszymy się na pewno, że pierwszy raz w historii otwieramy klasę sportową. Od najbliższego sezonu drużyna U-17 opierać się będzie na bazie klasy sportowej, którą prowadzić będzie Tomek Wakulski. Trwają rozmowy odnośnie trenera, który poprowadzi drużynę juniorów starszych i zespół II-ligowych rezerw. Kto to będzie, wyjaśni się prawdopodobnie w najbliższych dniach. Będziemy też rozmawiali z zawodnikami. Plan jest taki, aby czołowi zawodnicy Akademii trafiali do naszej pierwszej drużyny. Więc same sukcesy drużyn młodzieżowych nie są najważniejsze, bo one wcale nie przekładają się później na to, czy ci chłopcy trafiają do najwyższej klasy rozgrywkowej.

W ostatnim sezonie swoje szanse w pierwszym zespole dostawali trzej zawodnicy, a wydaje się, że największym wygranym tego sezonu jest Didier-Urbaniak, który przebojem wdarł się do drużyny i w fazie play-off ku zaskoczeniu wielu, wszedł na parkiet i wykorzystał swoją szansę.

– „Benek” został dokooptowany jako 13. zawodnik do treningu. Ale później faktycznie przeskoczył w hierarchii kilku kolegów i w końcówce sezonu pokazał się ze świetnej strony. To chłopak, który ma olbrzymi talent i potencjał, a teraz musi go okrasić ciężką pracą. O tym z nim rozmawiamy i wydaje się, że jest zdeterminowany, aby taką pracę wykonać. Wszyscy wierzymy, że w przyszłym sezonie będzie pokazywał się z jeszcze lepszej strony.

źródło: legiakosz

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Kto naprawdę jest numerem 1! Najnowszy GIGA SPORT już jest!!!

UWAGA! Najnowszy GIGA SPORT czeka na Was! Tym razem mamy dla Was aż trzy GIGA plakaty: Realu Madryt, FC Liverpool i Roberta Lewandowskiego!!! Do wygrania...