Wczorajszy wieczór na Allianz Arenie dostarczył nam emocji godnych półfinału Ligi Mistrzów. Po niesamowitym pierwszym meczu w Paryżu (5:4 dla PSG), rewanż zakończył się remisem, który awansuje obrońców tytułu.
Już w 3. minucie Khvicha Kvaratskhelia wyłożył piłkę na 11. metr, a tam Ousmane Dembélé strzelił już pierwszą bramkę. Ten gol sprawił, że Bayern musiał gonić wynik, potrzebując co najmniej dwóch bramek, by doprowadzić do dogrywki.
Przez resztę spotkania Bayern dominował, a Michael Olise i Jamal Musiala bardzo starali się przełamać szczelną defensywę paryżan. W czasie spotkania nie brakowało kontrowersji. Sędzia João Pinheiro, po konsultacji z VAR, nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego po domniemanym zagraniu ręką João Nevesa.
Mimo desperackich ataków i wejścia na boisko młodego Lennarta Karla, bramka dla Bawarczyków padła zbyt późno. Natomiast w 94. minucie Harry Kane po raz kolejny pokazał swoje wieloletnie doświadczenie, trafiając do siatki po asyście Alphonso Daviesa, ale na drugiego gola zabrakło już czasu. PSG jednak wytrzymało presję i dzięki zaliczce z pierwszego meczu zameldowało się w drugim z rzędu finale Champions League.
Po emocjach półfinałowych znamy już skład najważniejszego meczu sezonu. 30 maja 2026 roku oczy całego piłkarskiego świata zwrócą się na Puskás Aréna w Budapeszcie.
Drużyna Luisa Enrique staje przed szansą na historyczną obronę trofeum. Ich ofensywny duet Dembélé-Kvaratskhelia jest obecnie w życiowej formie.
Natomiast Arsenal wraca do finału Ligi Mistrzów po 20 latach przerwy! Ekipa Mikela Artety we wtorek odprawiła Atlético Madryt (2:1 w dwumeczu), a bohaterem Londynu został Bukayo Saka.

