W sobotę, 22 października o godz. 15:30 koszykarze Legii Warszawa rozegrają wyjazdowe spotkanie V kolejki Energa Basket Ligi. Rywalem stołecznego zespołu będzie King Szczecin, który podobnie jak Legia dotychczas wygrał dwa mecze oraz dwukrotnie przegrał w trwającym sezonie mistrzostw Polski.
Legia w hali Netto Arena jeszcze ani razu nie wygrała. Wszystkie wygrane z Kingiem na wyjazdach legioniści osiągali albo w hali przy ul. Twardowskiego (w play-off w sezonie 2020/21), albo w Stargardzie, gdzie w grudniu 2020 w roli gospodarza musiał grać zespół ze Szczecina, kiedy w Netto Arenie zorganizowano szpital tymczasowy.
King od zeszłego sezonu prowadzi Arkadiusz Miłoszewski, który w kadrze zespołu dokonał wielu zmian. Pozyskano przede wszystkim graczy sprawdzonych na polskim rynku. I tak, do Szczecina trafili dwaj gracze Zastalu Zielona Góra – skrzydłowy Tony Meier oraz rozgrywający, Andrzej Mazurczak. Z Lublina sprowadzono podkoszowego, Mateusza Kostrzewskiego, a na pozycję numer dwa pozyskano Jamesa Eadsa III, który w minionym sezonie notował średnio 12,6 pkt. (choć ze słabym procentem za 3, na poziomie 26,4) w zespole z Torunia. Ze spadkowicza z EBL, z HydroTrucka Radom sprowadzono 25-letniego podkoszowego, Macieja Żmudzkiego, który w obecnym sezonie dostaje średnio 12 minut na mecz – nieco więcej niż przed rokiem w Radomiu.
Z ważnych graczy, którzy już wcześniej występowali w Kingu pozostawiono rzucającego Filipa Matczaka, doskonale znanego z gry z eLką na piersi, jak również skrzydłowego, Kacpra Borowskiego. Pierwszym obcokrajowcem, którego zakontraktowano w Szczecinie był grający jako skrzydłowy Zac Cuthbertson, który po przyjeździe do Europy grał w Szwecji (Boras Basket), Izraelu (Maccabi Ashdod) i Niemczech (Hamburg Towers), a ostatnie rozgrywki spędził w Argentynie.
– Zac to bardzo energetyczny zawodnik. Może nie zdobywa wielu punktów, ale wykonuje świetną pracę dla zespołu w obronie i ataku – mówił trener Miłoszewski, komplementując zawodnika. W czterech dotychczasowych spotkaniach Zac zdobywa średnio 13 pkt. (50% za 3) i notuje 7 zbiórek. King sprowadził także mierzącego 206 centymetrów podkoszowego, Phila Fayne. Ten 25-latek po bardzo udanym sezonie w Finlandii, w Joensuun Kataja (śr. 17 pkt. i 7 zb.), trafił do Bundesligi, gdzie w zespole Giessen 46ers w 33 meczach notował 9 punktów i 5 zbiórek na mecz.
Szczecinianie sezon 2022/23 rozpoczęli od porażki na własnym parkiecie ze Stalą 88:97, a w następnej kolejce po znacznie bardziej defensywnym meczu pokonali Zastal. W kolejce trzeciej, King zwyciężył w Łańcucie z Sokołem, ale w ostatniej serii spotkań bardzo wysoko przegrał na własnym parkiecie ze Śląskiem. Warto dodać, że niebawem King rozpocznie rywalizację także poza Energa Basket Ligą – klub z Pomorza Zachodniego występować będzie w lidze ENBL (European North Basketball League).
„King na pewno będzie bardzo zmobilizowany po ostatniej porażce. My mamy za sobą nareszcie cały tydzień treningów i mam nadzieję, że nasza gra będzie wyglądać już dużo lepiej. Mecz z Anwilem pokazał, że możemy być silnym zespołem, ale potrzebujemy wykonać kilka kroków więcej” – powiedział Łukasz Koszarek, kapitan Legii.
Legia po słabym występie z PGE Spójnią, wraca na właściwe tory. Już wyjazdowe spotkanie z Galatasaray pokazało, że legioniści są w stanie grać na wysokim poziomie z najlepszymi, a potwierdził to następnie wygrany mecz z Anwilem na Torwarze. I chociaż trener Frasunkiewicz podkreślał, że jego zespół występował w okrojonym składzie, to i legioniści musieli sobie radzić bez Travisa Lesliego, a w kadrze zabrakło również Jakuba Sadowskiego. Kuba doznał urazu, który wyklucza go z gry na około dwa miesiące, więc i tym razem, kadrę meczową zapewne uzupełni Jakub Śliwiński. Po meczu z Anwilem na pewno cieszy coraz wyższa forma Grzegorza Kulki, który najpierw w Stambule w pierwszej połowie bardzo skutecznie trafiał z dystansu, a w meczu z włocławianami miał świetne 4/5 za 3, w tym trafił bardzo ważną – może nawet kluczową dla losów meczu – „trójkę” na niespełna minutę przed końcową syreną. Tym razem Kulkę czekać będzie trudna rywalizacja z Kostrzewskim. Kibiców Legii na pewno cieszy forma Devyna Marble’a, który coraz częściej bierze na siebie rozwiązania w ataku, i wychodzi mu to bardzo dobrze. Do pozytywów zaliczyć należy dobrą dyspozycję legionistów z linii rzutów wolnych (w ostatnim meczu 12/15), co w pierwszych spotkaniach pozostawało bolączką i w dużym stopniu przyczyniało się do niekorzystnych wyników. Do wyeliminowania cały czas zbyt duża liczba strat. King przede wszystkim wyróżnia się jako zespół atakujący, zdobywający ponad 81 punktów na mecz. Legia zaś kolejny sezon stara się przede wszystkim mocno grać w obronie i w tym elemencie notuje średnio o 13 punktów traconych mniej od Kinga.
„Przeciwnik jest wymagający, mający taki sam bilans jak my, grający nieco w kratkę. King ma atletycznych zawodników i musimy bronić swojej tablicy, zagrać mądrze i przede wszystkim biegać do kontry. Szczecinianie dobrze bronią, grają niewygodnie dla przeciwników. Musimy kontrolować grę, bo jeśli będą nam się przydarzać częste straty, może się to dla nas skończyć źle” – powiedział trener Wojciech Kamiński.
W minionym sezonie Legia w pierwszej rundzie przegrała wysoko wyjazdowy mecz z Kingiem, a następnie w rundzie rewanżowej pewnie, różnicą 30 punktów pokonała szczecinian na Bemowie.
Początek sobotniego spotkania zaplanowano na godzinę 15:30. Bezpośrednią transmisję zobaczyć będzie można, odpłatnie, w serwisie Emocje.TV.