San Antonio Spurs rozegrali ostatni mecz we własnej hali przed serią czterech spotkań wyjazdowych. Raz jeszcze pomimo nieobecności Victora Wembanyamy i Stephona Castle’a Ostrogi pokonały dobrze spisujących się w tym sezonie Atlanta Hawks 135:126.
Jeremy Sochan spędził na parkiecie 22 minuty i w tym czasie skompletował osiem punktów, pięć zbiórek oraz pięć asyst. Do swojego dorobku dołożył jeszcze po jednym bloku i przechwycie. Nie miał też żadnej straty.
W pierwszej kwarcie Hawks imponowali skutecznością – trafili aż 61 procent wszystkich rzutów z gry. Jeremy Sochan swój występ rozpoczął od asysty przy trafieniu Juliana Champagnie, a chwilę później sam popisał się trafieniem z nieco ponad dwóch metrów po podaniu Keldona Johnsona (26:28). Ostrogi nieustannie musiały jednak gonić wynik, ale cały czas utrzymywały się w zasięgu maksymalnie dwóch posiadań (28:34 po pierwszej kwarcie).
Druga odsłona to już pokaz ofensywnej siły podopiecznych Mitcha Johnsona. Fantastycznie zaprezentowali się wówczas przede wszystkim wspomniany Keldon Johnson (5/6 z gry w drugiej kwarcie), David Jones Garcia (3/4) i De’Aaron Fox (2/3), Spurs wygrali tę część aż 46:26 i na przerwę schodzili z 14-punktową zaliczką (74:60).
Po powrocie na parkiet Jastrzębie wzięły się jednak za odrabianie strat. Ofensywę gości napędzali przede wszystkim Nickeil Alexander-Walker oraz Jalen Johnson. Spurs odpowiedzieli głównie trafieniami Foxa i Harrisona Barnesa, ale ich przewaga z minuty na minutę topniała.
Pod koniec trzeciej odsłony w defensywie przypomniał o sobie Jeremy Sochan, który najpierw zaliczył przechwyt z rąk Dysona Danielsa, a chwilę później zablokował rzut Mouhameda Gueye’a, który mógł zbliżyć Hawks na zaledwie jeden punkt (95:92).
W ostatniej części gry reprezentant Polski pojawił się na parkiecie przy skromnym prowadzeniu swojego zespołu, ale natychmiast zrobił różnicę w grze. Sochan zaliczał asysty przy dwóch kolejnych trójkach Devina Vassella i Juliana Champagnie, po czym sam skutecznie wykończył jeden z ataków, dzięki czemu przewaga San Antonio wzrosła do dziewięciu oczek (110:101).
Po przerwie na żądanie, raz jeszcze po asyście Jeremiego, odpowiedział Champagnie, który w kolejnym ataku Ostróg odwdzięczył się tym samym przy kolejnym trafieniu Sochana. Przed opuszczeniem parkietu Polak skutecznie wyegzekwował jeszcze dwa rzuty osobiste. Prowadzenie Spurs wzrosło wówczas do 13 punktów (118:105) i była to przewaga, której Hawks nie byli w stanie już zniwelować.
Najlepszym punktującym Spurs był tej nocy De’Aaron Fox, który zapisał na swoim koncie 26 oczek i dziewięć asyst. Na wyróżnienie zapracował też Harrison Barnes, który minionej nocy przekroczył barierę 14 tysięcy punktów zdobytych w swojej karierze. Po stronie Hawks świetnie wypadł Nickeil Alexander-Walker, autor 38 punktów.
– Nie chciałbym wyróżniać nikogo szczególnie, ale było dziś kilka momentów, w których David [Jones Garcia], Devin [Vassell] czy Jeremy [Sochan] znaleźli się w odpowiednim położeniu w defensywie bez piłki, po czym ta ich znalazła. To daje naprawdę ogromną satysfakcję, gdy spotyka to ludzi, którzy podchodzą do swojej pracy we właściwy sposób – mówił po meczu trener Mitch Johnson.
Spurs czekają teraz cztery spotkania wyjazdowe z rzędu, po czym wrócą do Teksasu tylko na chwilę. Jedynie dwa z jedenastu kolejnych meczów Ostrogi rozegrają przed własną publicznością.
Kolejne spotkania San Antonio Spurs:
23/24 listopada (noc z niedzieli na poniedziałek): Phoenix Suns – San Antonio Spurs; godz. 2:00
26/27 listopada (noc z środy na czwartek): Portland Trail Blazers – San Antonio Spurs; godz. 4:00
28/29 listopada (noc z piątku na sobotę): Denver Nuggets – San Antonio Spurs; godz. 3:30
30 listopada/1 grudnia (noc z niedzieli na poniedziałek): Minnesota Timberwolves – San Antonio Spurs; godz. 1:00
2/3 grudnia (noc z wtorku na środę): San Antonio Spurs – Memphis Grizzlies; godz. 2:00
Plakat reprezentacji Polski TYLKO w GIGA Sporcie.
Musisz go mieć!!!

