Wielka czwórka za mocna dla Europy

-

- Reklama -

Wspaniała atmosfera, wypełniona po brzegi Porsche Arena w Stuttgarcie i niesamowite emocje. Tak wyglądały drużynowe mistrzostwa świata STIHL TIMBERSPORTS®. To było niezapomniane widowisko, którego licznie zgromadzeni na trybunach widzowie długo nie zapomną.

– Jesteśmy mocni. Czujemy się mocni. Już w trakcie World Trophy pokazaliśmy, że możemy rywalizować z najlepszymi i teraz będziemy chcieli to udowodnić – mówił przed startem w Stuttgarcie Michał Dubicki, aktualny mistrz Polski i zdobywca srebrnego medalu w czerwcowych zawodach World Trophy, kiedy został pierwszym Europejczykiem w historii, który wszedł do ścisłego finału. – Dzień przed moim sukcesem, Szymon Groenwald został mistrzem świata juniorów, więc jak widać mamy coraz lepsze wyniki – buduje atmosferę mistrz Polski
Nic dziwnego, że Biało-Czerwoni byli przez wszystkich uważani za ekipę, która może sprawić niespodziankę i wbić się klinem między cztery reprezentacje, które zdominowały zawody drwali ekstremalnych, czyli kadry: Australii, Kanady. Nowej Zelandii i USA.

– Rywalizujemy z państwami, w których podejście do timbersportu jest zupełnie inne. Tam możemy wręcz mówić o profesjonalistach. A my wszystko robimy z pasji – tłumaczy Mikołaj Groenwald, jeden z naszych zawodników. Akurat u niego pasja do ekstremalnego rąbania drewna jest rodzinna. Zaczął 20-lat temu ojciec, a potem i Mikołaj, i najmłodszy z rodu Szymon, też złapali bakcyla.
I w piątek 3 listopada we trójkę stanęli na olbrzymiej scenie w Stuttgarcie, by walczyć o medale dla Polski. Niestety już po rundzie wstępnej, było wiadomo, że ciężko będzie się dostać do strefy medalowej. O ile w 1/8 finału naszych reprezentantów czekało w miarę łatwe zadanie, bo trafiliśmy na Belgów, to już w ćwierćfinale poprzeczka szybowała znacznie wyżej, bo potencjalnym rywalem mieli być Australijczycy.

- Reklama -

– Wierzyliśmy, że możemy z nimi powalczyć. Że jesteśmy w stanie się spiąć i sprawić niespodziankę – mówili nasi reprezentanci. Niestety, mimo niesamowitej walki rywal okazał się za mocny i to ekipa z Oceanii awansowała do strefy medalowej.

Ale tego dnia żadna europejska drużyna nie była w stanie nawiązać walki z „wielką czwórką“. Czasy uzyskiwane przez reprezentantów Australii, Kanady, Nowej Zelandii i USA były absolutnie poza zasięgiem pozostałych. Najlepszy czas drużyny ze Starego Kontynentu uzyskali Szwajcarzy (59,48 s), a to pozwoliłoby pokonać najmocniejszę ekipę tylko raz… kiedy Nowozelandczycy dostali 15 sekundową karę i skończyli bieg z czasem: 1:05:83. – Byli absolutnie poza zasięgiem. Trudno, nie poddajemy się. Kiedys musimy ich złapać – mówili po zawodach nasi drwale.

Ostatecznie mistrzami świata zostali Australijczycy, którzy w finale pokonali USA. Trzecie miejsce zajęła Kanada, wyprzedzając Nową Zelandię. Polacy skończyli zawody na szóstym miejscu.

Mistrz Polski chce medalu!

- Reklama -

W sobotę walka będzie się toczyć o tytuł indywidualnego mistrza świata. Tu Polskę będzie reprezentował Dubicki. – Skoro udało się stanąć na podium w World Trophy, może i tu się uda. Powalczę – zapewnia.
Kiedy pytamy o to, czy zmęczenie startem w drużynowych mistrzostwach może mieć wpływ na jego formę, zapewnia, że jest dobrze przygotowany. – Adrenalina, atmosfera, otoczka, to wszystko będzie dodatkowo nakręcało. Zmęczenie poczuję w niedzielę. Oby z medalem na szyi – dodaje z uśmiechem nasz reprezentant.

Mistrz Polski zmierzy się z jedenastoma przeciwnikami, w sześciu dyscyplinach. Po trzech rundach eliminacyjnych, zawodnicy z najsłabszym wynikiem, będą eliminowani z dalszego startu.
– Chcę być w grze jak najdłużej. Wierzę, że stać mnie na sukces – zapowiada bojowo Dubicki.

Łapcie karty gwiazd Ekstraklasy.

TYLKO w najnowszym GIGA Sporcie!

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Giganci w drodze do finału Ligi Mistrzów! Plakaty i nagrody TYLKO w nowym GIGA Sporcie!!!

Mamy to! Najnowszy GIGA Sport!!! A w nim:GIGA-ntyczny terminarz mundialu 2026 na całą ścianę!GIGA postery Barcelony, Liverpoolu, Casha, Valverde, Alvareza, Olise, Tomasiaka i Yamala! Walka...