To miał być „Klasyk”, który przejdzie do historii, i faktycznie nim był. Na wypełnionym po brzegi stadionie przy Łazienkowskiej rozstrzygnęły się losy, które zaważą na układzie sił w Ekstraklasie na najbliższy czas.
Początek meczu był mało dynamiczny, kibice nie mogli oglądać zbyt wielu emocjonujących strzałów na bramkę. Statystyki mówią jasno, takie zagranie pojawiło się zaledwie raz.
Do przerwy bramek nie było, jednak w drugiej połowie mecz zaczął powoli nabierać tempa. O wyniku zdecydowała jedna kluczowa akcja. W 97 minucie Rafał Adamski posłał piłkę w bramkę rywala i zdobył upragnionego przez warszawskich kibiców gola.
- Reklama -
Widzew mimo głośnych transferów, znajduje się w strefie spadkowej. Legia znajduje się obecnie na 9 miejscu w Ekstraklasie. Krytycy jednogłośnie twierdzą, że mecz nie był zbyt dobry, ale jeśli już ktoś miał wygrać, to zasłużenie zrobiła to Legia.
– Gratulacje dla całej szatni, ale przede wszystkim dla naszych kibiców. Byli naszym 12 zawodnikiem i stworzyli wspaniałą atmosferę. Bramka w ostatniej minucie była piękną nagrodą, a całość była wspaniale wyreżyserowana. Grały dwie drużyny broniące się przed spadkiem, więc nie było to duże widowisko. Chcieliśmy jednak grać w piłkę i mieliśmy więcej sytuacji. Cieszy to, że po mizernym wyniku w Poznaniu szybko wstajemy na nogi. Drużyna pokazała charakter i wielu zawodników w gorszych momentach pokazało, że mają Legię w sercu i walczą za klub do ostatniej minuty.
– Chcieliśmy wygrać, mieliśmy przewagę i dominowaliśmy. Ta bramka jest nagrodą. Byliśmy przygotowani na takie momenty, drużyna potrafi zarządzać meczem i to było kluczowe w tym spotkaniu, aby wytrzymać ciśnienie do końca. Cieszę się, że ten mecz tak się zakończył – skomentował trener Legii, Marek Papszun.
– Nsame miał dwie bardzo dobre sytuacje w trudnym meczu, ponieważ Widzew, według mnie, grał nieco pod remis, był defensywnie nastawiony. Nsame pracował pozytywnie, ale pod koniec czuł ten mecz i dlatego była zmiana na Adamskiego, który notuje kolejną ważną bramkę.
– Sytuacja w tabeli mocno się klaruje, i to korzystnie dla nas – to jednak nie jest koniec. Dzisiaj wystarczy nam, prawdopodobnie, jedno zwycięstwo. Zrobimy wszystko, aby walczyć w Niecieczy. To nie będzie takie łatwe, ale dzisiaj myślimy jeszcze o zwycięstwie, tym zaczniemy martwić się jutro. Widać było po reakcjach wszystkich, że to było bardzo ważne zwycięstwo – mogę nawet powiedzieć, że kluczowe.
– Paweł Wszołek złapał kontuzję, Arkadiusz Reca, który go zastąpił, również. Musiałem dobrze zarządzać meczem, aby pomóc drużynie wygrać. Dwa urazy na jednej pozycji rzadko zdarzają się w jednym meczu. Ruben po długiej kontuzji i Chodyna również wrócił do treningów – oni nie byli gotowi na 100%, ale sytuacja była taka, że zdecydowałem się na nich. Trzeba było kontrolować mecz, ponieważ Widzew ma bardzo dobrych zawodników z przodu. Dzisiaj ich jednak zamknęliśmy.
– To, co działo się po meczu i po bramce, było wspaniałe. Jaka sytuacja była, i jest, wiadomo. Nie wyszliśmy z tego jeszcze, ale wydrapaliśmy się nieco, i to w takich okolicznościach. Nie spodziewałem się tego.
– Paweł Wszołek i tak dostał czwartą żółtą kartkę, więc wypada, a sytuacja Arkadiusza Recy nie wygląda ciekawie. Badania pokażą, jak długa będzie ta przerwa – zakończył Papszun.
Ksiązki Yamala do wygrania w GIGA Sporcie!
Musisz GO mieć!!!