Podczas mundialu Graham Potter został zaproszony do USA, a amerykańscy właściciele okazali mu pełne wsparcie – zapewniali, że bez względu na wyniki w pierwszym sezonie pozostanie na swoim stanowisku. Sytuacja dotąd nie uległa zmianie i to mimo fatalnych ostatnio wyników. Ale publicyści i kibice The Blues pytają gorączkowo: Potter in or Potter out?
Dla szefostwa Chelsea, czyli panów Boehly’ego i Eghbalego punktem odniesienia jest robiący teraz furorę na The Emirates Stadium Mikel Arteta. Amerykanie mają rozeznanie w tym, że zanim Hiszpan zaczął osiągać satysfakcjonujące wyniki, upłynęło sporo czasu, a skład Arsenalu należało stworzyć w zasadzie od nowa.
Arteta jako inspiracja dla władz Chelsea
Przybysze z USA zdają sobie sprawę z tego, że Mikel Arteta „dostał” kilka okien transferowych i czas na uformowanie autorskiego projektu, opierając go na młodych zawodnikach, którzy sukcesywnie awansowali do pierwszego składu. Potter winien podążać tym tropem, stąd też wiele transferów piłkarzy przed 20. rokiem życia.
Potter dobrze żyje z piłkarzami
Brytyjska prasa donosi, że Graham Potter, mimo takich sugestii, jednak nadal ma posłuch w szatni. Oczywiście i tym razem nie da się uniknąć tego, że wielu zawodników chce odejść z klubu, przy czyn nadmieńmy, że szkoleniowiec nie ma na to wpływu. Piłkarze są pozytywnie nastawieni do Anglika i nie chcą jego zwolnienia.
Potter zaimponował swoim podopiecznym ze Stamford Bridge umiejętnościami miękkimi, dbałością o relacje interpersonalne, ten aspekt ludzki, komunikatywność. Szkoleniowiec utrzymuje dobre relacje z tymi, którzy nie grają, i podtrzymuje morale w zespole. W przeciwieństwie do poprzedników Potter nie panikuje, jest względnie spokojny. Nie wchodzi w zwarcia z futbolistami, co prowadzi do tego, że nie ma napięć wewnątrz zespołu.
Kibice tęsknią za Tuchelem i Abramowiczem
Skandowanie przez kibiców imion Thomasa Tuchela i Romana Abramowicza jest dla wielu niewytłumaczalne czy wręcz absurdalne. Bowiem okazuje się, że to właśnie poprzedni rządzący pozwolili odejść za darmo Antonio Ruedigerowi i Andreasowi Christensenowi, a także doprowadzili do niekorzystnej sytuacji z Lukaku.
Zarząd chce pomóc Grahamowi Potterowi, stąd zatrudnienie Vivella, Stewarda, Batha, którzy mają pomóc w rozwijaniu struktur klubowych na różnych polach, uzupełniając się z trenerem, mającym wgląd w owe struktury, a także dużą autonomię. „Zatrudnili tyle osób, że zaczynasz się zastanawiać, co tam się dzieje?” – powiedział jeden z pracowników Premier League. Cóż, ustabilizowanie struktur, by powstał monolit, to kolejny cel Chelsea.
A Potter, który dla części kibiców jest już nieudacznikiem i dlatego wyrażają tęsknotę za Thomasem Tuchelem, odnosząc się też z rozrzewnieniem do rosyjskiego oligarchy Romana Abramowicza, może spać spokojnie. Ma zaufanie właściciela z USA, który wszakże także budzi coraz mniejszy entuzjazm fanów. Czas na poprawę!
Tak czy inaczej Graham Potter po nieoczekiwanie przegranym meczu derbowym z Fulham kilka dni temu ma więcej przegranych niż wygranych w dotychczasowej pracy na Wyspach:
Bilans Grahama Pottera na Wyspach:
71 zwycięstw
61 remisów
72 porażki
Już nikt nie zachwyca się nim siłą rzeczy tak jak w Brighton. Teraz musi znieść zimny prysznic.
