
Andrij Łunin wszedł między słupki bramki Realu Madryt 2 października. Niedyspozycja Thibauta Courtoisa, problemy z rwą kulszową Belga, to sprawiło, że nagle dostał szansę. I nie zawodzi. Belg miał wrócić na klasyk, ale jego powrót nie musiał zostać przyspieszony, skoro Ukrainiec spisuje się znakomicie. A przecież zastępuje bramkarza, który w poniedziałek w Paryżu otrzymał nagrodę dla najlepszego na swojej pozycji.
Bilans po sześciu meczach
Łunin puścił cztery gole w sześciu meczach, dwa razy (po jednym golu w pierwszym meczu i rewanżu) pokonali go gracze Szachtara Donieck, raz bramkę Realu strzeżoną przez ukraińskiego golkipera zdobyli zawodnicy Barcelony i Osasuny, do tego doszło w pierwszym meczu pod nieobecność podstawowego bramkarza Królewskich.
Kiedyś spełniał się jako… napastnik
Czy kariera bramkarza była pisana Łuninowi? Chyba nie do końca, wszak początkowo grał jako… napastnik. Działo się tak, gdy kopał piłkę w rodzinnych stronach. Treningi bramkarskie w Charkowie wskazały mu jednak drogę jeśli chodzi o przebieg kariery piłkarskiej i wybór pozycji. Charków ukształtował go jako bramkarza, tam pokonywał kolejne szczeble w młodzieżowych kategoriach. Do Realu Madryt trafił cztery lata temu. Wcześniej był zawodnikiem Dnipro i Zorii Ługańsk.
19-latek trafił do piłkarskiego raju
To była sensacja, nieopierzony, mający za sobą ledwie dwa sezony w dwóch ukraińskich klubach, stał się celem transferowym wielkiego Realu. Miał wtedy 19 lat, a wydano na niego 9 milionów. Od początku znał swoje miejsce w szeregu. To było oczywiste, że nie wskoczy między słupki od razu, po krótkim okresie adaptacji i aklimatyzacji w stolicy Hiszpanii.
Kilkakrotnie wypożyczany
Real wysyłał Ukraińca na wypożyczenia. Łunin był graczem trzech drużyn. W sezonie 2018/19 trafił do znajdującego się blisko Madrytu Leganes, tam zaliczył raptem 5 występów. Ale z czasem przekonał się, że to jeszcze nie było najgorsze, gdyż następny sezon spędził również w mieście niedaleko stolicy Hiszpanii, w Valladolid, a więc klubie zarządzanym przez Brazylijczyka – Ronaldo. Tam nie powąchał murawy, nie zagrał nawet minuty w sezonie 2019/20. Przełomem było wypożyczenie do Realu Oviedo, 20 występów i zbieranie doświadczenia, to zaprocentowało.
Nie trzeba się spieszyć z powrotem Courtoisa
Łunin rozegrał do tej pory 12 meczów w Realu Madryt. Pod nieobecność Courtoisa zachował czyste konto przeciwko Getafe i Elche. Nikt na niego nie narzeka, Carlo Ancelotti nie naciska, by Courtois już wrócił do bramki Królewskich. Łunin, mimo że nie jest urodzonym liderem, daje radę także psychicznie.
Obelgi w związku z wojną
Gdy jego kraj broni się po rosyjskiej napaści zbrojnej, kpiono z niego. A konkretnie tak skandalicznie zachowali się kibice Atletico jeszcze w poprzednim sezonie. Zarzucali mu, że gra w piłkę, podczas gdy Ukraina cierpi i płacze. Łunin nie dał się złamać.
