Joselu nie jest napastnikiem powszechnie znanym. To gracz przeciętnego Espanyolu, który jednak w tym sezonie ma bardzo solidny bilans. W 15 meczach bowiem strzelił 8 goli, zanotował też jedną asystę. A w sylwestrowych derbach Barcelony na Spotify Camp Nou zamknął usta fanom Barcy.
Protest władz Espanyolu
Ten mecz wiązał się z wieloma gorącymi i co gorsza negatywnymi emocjami. Wstrzymanie zawieszenia kary dla Roberta Lewandowskiego oburzyło władze Espanyolu. Nikt z wierchuszki klubu z Cornella El Prat w związku z tym nie przybył na Camp Nou, by towarzyszyć w loży honorowej prezesowi FC Barcelona – Joanowi Laporcie.
Show arbitra
Kilkanaście żółtych kartek, a były też kartki czerwone – to było tanie show sędziego Mateu Lahoza, który kolejny raz chciał zabłysnąć, a Barcelona mimo wszystko zdaniem wielu komentatorów może być sama sobie winna, gdyż wykazała się rażącym minimalizmem. Nie dążyła do strzelenia kolejnych goli po objęciu prowadzenia. To było spacerowe tempo.
Dzień po meczu Joselu zawitał do Pragi
Niefrasobliwość Marcosa Alonso doprowadziła do rzutu karnego, którego na gola zamienił snajper „Papużek”, nieoceniony Joselu, który rozgrywa świetny sezon. Dzień po meczu znalazł się w… Pradze, na półce obok największego rywala. Na sprawę zwrócił uwagę analizujący hiszpański futbol pod wieloma względami hispanista, prof. UAM Filip Kubiaczyk.
Jak pisze Xavu Salvatella, Joselu dotarł do Europy Wschodniej. W samym centrum Pragi można bowiem znaleźć specjalne matrioszki poświęcone graczom znanym z LaLiga Santander.
Duży wybór matrioszek
W Czechach najwyraźniej również jest moda na LaLiga, gdyż – jak widać na filmiku – są tam figurki Deportivo La Coruna, Hueski czy Almerii, a więc żadnych potentatów czy potęg iberyjskiego futbolu. To bardzo miłe i sympatyczne.
