Tragiczna historia polskiego olimpijczyka

-

- Reklama -

31 lat temu zmarł jeden z najbardziej znanych polskich kolarzy – Joachim Halupczok. Srebrny medalista olimpijski, mistrz świata amatorów. W 1989 roku Halupczok zwany w peletonie „Achimem” we wspaniałym stylu wywalczył mistrzostwo świata. Polak zdeklasował konkurencję i wygrał z przewagą dwóch minut i 45 sekund nad drugim kolarzem. Rok później podczas rutynowych badań we Włoszech stwierdzono u niego arytmię serca. W 1994 niespodziewanie zmarł podczas turnieju piłkarskiego.

Halupczok swoją przygodę z kolarstwem zaczął w klubie LKS Ziemia Opolska, w której barwach jeździł w latach 1982 – 1989. O młodym kolarzu mówiło się, że to następca legendarnego Stanisława Szozdy. Talent Halupczoka zauważono podczas mistrzostw Polski juniorów w 1987 r. Był wszechstronnie uzdolniony, wygrywał w jeździe na czas, drużynowo, w wyścigach parami i zawodach górskich.

Szczyt jego formy przypada na rok 1989, kiedy to wraz Zenonem Jaskułą stoczył pasjonujący pojedynek z Niemcami podczas Wyścigu Pokoju. Wygrał Uwe Ampler, ale Jaskuła był trzeci, a Halupczok – czwarty.

- Reklama -

Później Halupczok wygrał prestiżowy Wyścig Dookoła Nadrenii. Był czterokrotnym mistrzem Polski: szosa indywidualnie (1989), indywidualnie na czas (1989), dwójkami (1988, 1989 z J. Magoszem) i 2-krotnym brązowym medalistą MP: wyścig górski (1988) i indywidualnie na czas (1988).

Mając zaledwie 20 lat Halupczok wystartował na olimpiadzie w południowokoreańskim Seulu. Polski zespół do jazdy drużynowej na czas był  jednym z faworytów. Team składał się z samych asów polskiego kolarstwa: Sypytkowski, Zenon Jaskóła, Marek Leśniewski i Halupczok, a trenerem był świętej pamięci Ryszard Szurkowski. Polacy przegrali o 7 sekund z ekipą Niemieckiej Republiki Demokratycznej i zdobyli srebrne medale olimpijskie.

Nic nie zapowiadało tragedii. Po tych sukcesach w kolarstwie amatorskim w 1990 roku Joachim Halupczok przeszedł na zawodowstwo. Najpierw jeździł w grupie Diana – Colnago – Animex, później w Del Tongo – M.G. Animex  i w końcu w GB – MG Boy’s (1992).

  • Joachim mógł stać się nowym Merckxem bądź Indurainem. Miał talent. Często musieliśmy go hamować. Wbrew pogłoskom nie był zbyt mocno forsowany – wspomina „Achima” Czesław Lang.

Pierwszy rok startów był dla Halupczoka udany. Polski kolarz zajął m. in. drugie miejsce w Trofeo Baracchi. Po zakończeniu sezonu, podczas rutynowych badań lekarskich we Włoszech stwierdzono, że Polak ma arytmię serca. Było to cios dla młodego zawodnika, który nie potrafił uwierzyć w diagnozę. W lutym 1991 r. po dalszych badaniach tym razem w Instytucie Kardiologii w Trento, zakazano Halupczokowi startów na cztery miesiące. Zakaz przedłużono następnie na cały rok. Na początku 1992 r. dolegliwości częściowo ustąpiły i kolarzowi zezwolono na powrót do peletonu. Halupczok wystartował w hiszpańskiej Vuelcie, zajął 5 miejsce w Midi Libre, ale badania wykonane pod koniec sezonu znów wykazały, że arytmia się pogłębia. Tym razem diagnoza i decyzja były już jednoznaczne: koniec z rowerem i ściganiem się. To był  szok dla młodego i bardzo ambitnego sportowca.

- Reklama -

Halupczok pozbawiony swojej największej pasji grywał towarzysko z kolegami w piłkę nożną. Miał zagrać jako bramkarz w turnieju halowym w Opolu. W czasie rozgrzewki niespodziewanie zasłabł. Na miejscu były służby medyczne, które natychmiast podjęły działania. Zmarł w karetce nie odzyskując przytomności 5 lutego 1994. Pochowany został na cmentarzu w Osowcu. Był żonaty, osierocił dwoje dzieci: Annę i Roberta. Od 1994 dla uczczenia pamięci tego znakomitego kolarza odbywa się wyścig o Memoriał Joachima Halupczoka na Ziemi Turawskiej.

O przyczynach śmierci 26-letniego kandydata na wielkiego kolarskiego mistrza wyrażano różne opinie. Według włoskiego trenera Sandro Donatiego: „Przyczyną śmierci Polaka była prawdopodobnie erytropetyna (czyli EPO), która zwiększa ilość czerwonych ciałek krwi, podnosi poziom hemoglobiny, ale wywołuje zaburzenia w pracy serca. Ponad 20 młodych kolarzy zmarło dotychczas po zażyciu EPO„.

Zupełnie inną  wersję prezentuje Romuald Lewicki z Zakładu Medycyny Sportowej WAM w Łodzi: „Począwszy od 1988 Achim był wielokrotnie badany. Nie stwierdzono ani wrodzonej ani nabytej choroby serca. Możliwości jego organizmu były niezwykłe. Miał natomiast problemy ze stawami kolanowymi. Dopiero w okresie choroby wyznał mi, że będąc już zawodowcem, wsiadał niekiedy na rower zaziębiony i z bólem gardła. Takie igranie z losem mogło wywołać arytmię serca i tragiczny finał. Doniesienia na temat EPO są zwykłą sensacją, on nigdy nie sięgnąłby po taki środek.”

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Kto naprawdę jest numerem 1! Najnowszy GIGA SPORT już jest!!!

UWAGA! Najnowszy GIGA SPORT czeka na Was! Tym razem mamy dla Was aż trzy GIGA plakaty: Realu Madryt, FC Liverpool i Roberta Lewandowskiego!!! Do wygrania...