Za nami najbardziej oczekiwany mecz tej kolejki Premier League, podczas którego w derbowym starciu Manchester United podjął Manchester City. Obie ekipy nie zapewniły kibicom gradu bramek, jak to zdarzało się nieraz podczas tych derbów. Spotkanie zakończyło się ledwie wynikiem 1:0 nie obyło się jednak bez dużych emocji po obu stronach. Pierwsze 20 minut spotkania było raczej niemrawe, obie ekipy nie ryzykowały dużo grając oszczędnie. Kontrowersje zaczęły się w 23 minucie, kiedy to skrzydłowy City Phil Phoden dostał czerwoną kartkę za faul niesportowy przeciwko Bruno Fernandesowi. Anglik obejrzał kartonik po tym, gdy kopnął pomocnika United w brzuch. Rzecz w tym, że wcześniej Fernandes ewidentnie uderzył korkiem Phodena, gdy ten leżał na ziemi. Mimo to zawodnik The Citizens musiał opuścić boisko, co oznaczało, że jego drużyna jeszcze przez 70 minut musiała radzić sobie w dziesiątkę.
Wydawało się, więc, że Manchester United zapewni sobie łatwe trzy punkty dzięki grze z przewagą. Nic bardziej mylnego, gdyż drużyna Enzo Maresci po odesłaniu Phodena z boiska bynajmniej nie straciła nadziei na zwycięstwo. Goście bronili się bardzo umiejętnie, nie dając się zdominować przez graczy Michaela Carricka. Red Devils mieli duże problemy z kreowaniem sobie sytuacji. Gospodarze zdawali się atakować bez większego pomysłu, zdając się głównie na wrzutki, które kompletnie im tego wieczoru nie wychodziły. Czerwone diabły próbowały również strzałów z dystansu oddając dwa naprawdę solidne uderzenia. Obydwa skończyły jednak, trafiając w słupek bramki przeciwnika.
Stan 0:0 utrzymywał się aż do 60 minuty spotkania, kiedy to Erling Haaland zdobył jedyną bramkę wieczoru. City udało się przejąć piłkę po niedokładnym podaniu Patricka Dorgu. Następnie Norweski napastnik po podaniu Gvardiola pewnie wbił piłkę do bramki Senne Lamensa.
Mimo że zawodnicy Michaela Carricka mieli jeszcze pół godziny gry, aby wyrównać wynik wciąż nie byli stanie stwarzać sobie dogodnych sytuacji. United wciąż z rzadka stanowili zagrożenie dla bramki Donnarumy. Włoch raz tylko popisał się świetną interwencją, broniąc strzał Bryana Mbeumo, który i tak okazał się być na spalonym. Najdobitniej o słabej formie Red Devils świadczy statystyka expected goals. Według tej statystyki piłkarze z czerwonej części Manchesteru mimo grania większość meczu w przewadze wygenerowali mniejszy współczynnik oczekiwanych goli niż ich rywale.
Dla ekipy Michaela Carricka ta przegrana oznacza, że po 4 kolejkach znajdują się dopiero na 13. miejscu w lidze. Angielski szkoleniowiec będzie musiał podjąć jakieś radykalne kroki, żeby klub wrócił do formy. Ponieważ startu bieżącego sezonu Czerwone Diabły zdecydowanie nie mogą nazwać sukcesem. Odwrotnie sprawa ma się z The Citizens, którzy ponownie pokazują w jak fenomenalnej są predyspozycji. Drużyna Enzo Maresci bezbłędnie weszła w nowy sezon, znajdując się na 2. miejscu angielskiej ekstraklasy, gdzie ustępują Arsenalowi jedynie bilansem bramek.
Najlepsze plakaty tylko w GIGA SPORT!!!
