Polski tenis przeżył w Paryżu dwa skrajnie różne dni. Najpierw kibice mogli świętować największy sukces w karierze Mai Chwalińskiej. Po kapitalnym powrocie pokonała Marię Sakkari i awansowała do czwartej rundy Roland Garros. Jednak dzień później nastroje diametralnie się zmieniły. Iga Świątek przegrała z Martą Kostiuk i pożegnała się z turniejem już na etapie 1/8 finału.
W sobotę Maja Chwalińska sprawiła jedną z największych sensacji tegorocznej edycji Roland Garros. Polska tenisistka pokonała doświadczoną Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2. Greczynka dominowała w pierwszym secie, jednak w drugiej partii, gdy Sakkari prowadziła 2:1 i wydawało się, że kontroluje przebieg meczu. Wówczas Chwalińska rozpoczęła imponujący pościg. Polka poprawiła skuteczność serwisu, zaczęła częściej zmuszać rywalkę do błędów i stopniowo przejmowała inicjatywę.
Wygrany drugi set dodał jej pewności siebie. W decydującej odsłonie Chwalińska prezentowała tenis niemal bezbłędny, triumfując 6:2 i meldując się w najlepszej szesnastce turnieju wielkoszlemowego po raz pierwszy w karierze.
Awans do czwartej rundy przełożył się także na znaczący skok w rankingu WTA. Chwalińska zanotowała największy progres w swojej dotychczasowej karierze i potwierdziła, że może stać się jedną z najciekawszych postaci polskiego tenisa w najbliższych latach.
W niedzielę jednak kibice liczyli, że do ćwierćfinału awansuje również Iga Świątek. Polka, wielokrotna triumfatorka Roland Garros, przystępowała do meczu z Martą Kostiuk jako faworytka, jednak od początku spotkania nie potrafiła odnaleźć swojego rytmu. Ukrainka grała bardzo agresywnie, skutecznie returnowała i często przejmowała inicjatywę już po pierwszych wymianach. Świątek miała problemy z utrzymaniem regularności, a liczba niewymuszonych błędów rosła z każdym gemem. Pierwszy set zakończył się zwycięstwem Kostiuk 7:5. W drugiej partii przewaga Ukrainki była jeszcze wyraźniejsza. Świątek nie potrafiła odpowiedzieć na wysokie tempo gry rywalki i przegrała seta 1:6.
Nowy Giga Sport już jest w całej Polsce!

