18-letni argentyński piłkarz Lautaro Ronchi, zawodnik akademii Racing Clubu, wczoraj został postrzelony, natomiast zginął jego znajomy Enzo Diaz. Winę za to zdarzenie ponoszą… nieznani sprawcy, a doszło do tego w Rosario. Lautaro w stanie krytycznym trafił do szpitala i lekarze walczą o jego życie. Enzo zmarł na stole operacyjnym.
Jak podaje Michał Borowy, znawca argentyńskiej piłki, Ronchi i Diaz spożywali napoje obok kiosku na rogu ulic Ayacucho y Centeno w Rosario. Nagle dwóch nieznanych sprawców zbliżyło się do nich i wymierzyło z pistoletów. Agresorzy oddali kilka strzałów (policja zlokalizowała 6 łusek).
Zarówno jednego jak i drugiego z chłopaków kule trafiły w głowę. Sprawcy natychmiast uciekli z miejsca zdarzenia, a policja dokłada wszelkich starań, by – za pomocą monitoringu – znajdującego się w okolicy, ustalić ich tożsamość, choć według świadków sprawcy mogli być nieletni.
Jak donosi Borowy, na razie nieznany jest motyw, choć policja wskazuje, że akcja mogła być zorganizowana, bo tego samego dnia aresztowała osobę, która choć w zdarzeniu nie uczestniczyła, ale jest powiązana ze sprawcami strzelaniny.
Przypomnijmy, że Rosario, gdzie doszło do tego jakże smutnego zdarzenia, to rodzinne miasto Lionela Messiego.

