Środowy wieczór w Madrycie zapowiada się na widowisko. Naprzeciw siebie stają dwie drużyny, które w tym sezonie prezentują różne style, choć obydwie marzą o finale w Budapeszcie.
Statystyki dają brytyjskiej ekipie około 42% szans na zwycięstwo. Drużyna Mikela Artety gra nowoczesną, szybką piłkę, która w fazie ligowej pozwoliła pokonać Atletico aż 4:0.
Mimo wszystko Atletico potrafi zamknąć mecz i sfrustrować przeciwników. Dla Madrytczyków ten mecz to szansa na rewanż za porażkę z jesieni.
Arsenal chce potwierdzić swój status nowej potęgi w Europie, natomiast dla Atletico to być może ostatnia szansa obecnej generacji na zdobycie upragnionego trofeum.
Natomiast wczorajszy pierwszy mecz półfinałowy na Parc des Princes dostarczył mnóstwo emocji. Dziewięć goli w jednym spotkaniu to nie była liczba którą zakładali kibice.
Harry Kane otworzył wynik już w 17. minucie z rzutu karnego, uciszając paryską publiczność.
PSG odpowiedziało z potężną siłą. Khvicha Kvaratskhelia i Ousmane Dembélé zdobyli po dwa gole, raz po raz rozrywając defensywę Bawarczyków. Do bramki trafił też młody João Neves.
Przy stanie 5:2 dla PSG wydawało się, że jest już po wszystkim. Jednak Bayern, za sprawą Upamecano i debiutującego w tych barwach w kluczowych momentach Luisa Díaza, zniwelował straty do 5:4 w zaledwie trzy minuty.
PSG jedzie na rewanż do Monachium (6 maja) z jednobramkową zaliczką, ale przy tak grających Niemcach nic nie jest przesądzone.

