Śląsk ponownie bliżej złota

-

- Reklama -

W trzecim meczu serii finałowej Energa Basket Ligi koszykarze Legii Warszawa przegrali na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław, 74:81. Wrocławianie tym razem nie oparli całej swojej siły ofensywnej na swoim liderze, Travisie Trice, co okazało się kluczem do zwycięstwa.

Legioniści zaczęli od kilku skutecznych akcji dzięki którym prowadzili 10:6, ale wrocławianie szybko zdobyli siedem punktów z rzędu i cieszyli się z nieznacznego prowadzenia. Kolejne minuty upływały pod znakiem dominacji Śląska – punktował szczególnie Aleksander Dziewa, który już w pierwszej odsłonie spotkania uzbierał aż 12 „oczek” na swoim koncie, a jego zespół prowadził 26:17.

Warszawianie rzucili się do odrabiania strat. Punkty Abdura-Rahkmana, Dariusza Wyki i Roberta Johnsona sprawiły, że Zieloni Kanonierzy zbliżyli się do przeciwnika na trzy „oczka”. Przerwa na żądanie trenera Andreja Urlepa przyczyniła się do lepszej postawy jego drużyny. Zza łuku trafił Łukasz Kolenda, a na linii rzutów wolnych nie pomylił się Kerem Kanter. Ponownie to Śląsk grał lepiej czego rezultat był widoczny na tablicy wyników, która wskazywała prowadzenie wrocławian różnicą 10 punktów. Tuż przed przerwą podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego zmniejszyli nieco stratę i do szatni udali się przy niekorzystnym dla siebie wyniku, 39:46.

- Reklama -

Po powrocie z szatni warszawianie rozpoczęli grę z nową energią zaliczając serię 6:0. Po celnych trójkach Raymonda Cowelsa i Jure Skificia stołeczna ekipa wyszła na prowadzenie 51:50. To była prawdziwa wymiana ciosów z obu stron, bowiem prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Przed decydującą odsłoną meczu to Legia była bliżej zwycięstwa prowadząc 61:60. Warszawianie zaczęli tę część starcia od niesportowego faulu Grzegorza Kamińskiego i zakończonej sukcesem akcji Łukasza Kolendy po czym to Śląsk znów był na nieznacznym prowadzeniu. Na niespełna sześć minut przed końcem czwartej kwarty Śląsk prowadził 70:65. Wygrana zaczęła wymykać się legionistom z rąk – to wrocławianie zadawali kolejne ciosy, które przybliżały ich do sukcesu. Ostatecznie Śląsk Wrocław zwyciężył 81:74 i objął prowadzenie w rywalizacji finałowej 2:1.

„Popełniliśmy zbyt wiele błędów, Śląsk je wykorzystywał i dzięki temu wygrał. Travis Trice swoją dobrą grą otworzył swoich kolegów, którzy dołożyli swoje w tym sukcesie. Jest 2:1 dla rywali, we wtorek kolejny mecz i na pewno zrobimy wszystko żeby go wygrać” – powiedział trener Wojciech Kamiński.

W rywalizacji o tytuł mistrza Polski, toczonej do czterech zwycięstw, Śląsk prowadzi 2:1. Kolejne spotkanie obu drużyn już we wtorek, 24 maja o godz. 20:40, także w hali OSiR Bemowo w Warszawie.

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 74:81 (17:26, 22:20, 22:14, 13:21)

- Reklama -

Legia: Robert Johnson 20, Jure Skifić 16, Raymond Cowels 16, Muhammad-Ali Abdur-Rahkman 10, Dariusz Wyka 7, Łukasz Koszarek 3, Adam Kemp 2, Grzegorz Kamiński 0, Jakub Sadowski 0, Szymon Kołakowski -, Jakub Śliwiński -.
Trener: Wojciech Kamiński, as. Marek Zapałowski, Maciej Jamrozik

Śląsk: Aleksander Dziewa 21, Travis Trice 15, Kerem Kanter 12, Łukasz Kolenda 9, Martins Meiers 8, D’mitrik Trice 7, Ivan Ramljak 5, Kodi Justice 4, Jan Wójcik -, Michał Gabiński -, Szymon Tomczak -, Kacper Gordon -.
Trener: Andrej Urlep, as. Robert Skibniewski, Andrzej Adamek

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Operacja Katar. Czy Polacy dadzą radę? Wszystko o mistrzostwach świata w najnowszym GIGA Sporcie!

Mundialowy GIGA Sport już w sprzedaży!!! Wielki poster polskiej reprezentacji i GIGA terminarz turnieju, piłki adidas prosto z Kataru i najnowsza FIFA 23!!! Ranking gwiazd mundialu...