Jeszcze do niedawna mało kto by powiedział, że Jannik Sinner może być tak dominujący na mączce. Sugerowano, że gra zbyt sztywno, a jego najlepszą nawierzchnią jest zdecydowanie „hard”.
Sinner obecnie jest w życiowej formie, a szanse na kolejne w tym roku tytuły na mączce tylko rosną.
Zwycięstwo Sinnera w tegorocznym turnieju w Monte Carlo było sygnałem ostrzegawczym dla reszty touru. Pokonanie w finale Carlosa Alcaraza na jego ulubionej nawierzchni pokazało, że Jannik potrafi dyktować warunki gry na mączce.
Właśnie teraz, w Madrycie, Sinner pokazuje coraz bardziej swoją dominację. Po pokonaniu lokalnego bohatera, Rafaela Jódara, zameldował się w półfinale. Co istotne, Jannik walczy o kolejny tytuł rangi ATP Masters 1000 w tym sezonie (po sukcesach w Indian Wells, Miami i Monte Carlo). Przy nieobecności kontuzjowanego Alcaraza, Włoch wydaje się murowanym faworytem do podniesienia trofeum w Madrycie.
Na Włocha czekają jeszcze dwa ważne turnieje na mączce.
Rzym (Internazionali BNL d’Italia), który jest dla niego turniejem domowym. Zdobycie tytułu na rzymskich kortach to marzenie każdego Włocha, a w obecnej formie Jannik ma na to ogromną szansę.
Kolejny jest Roland Garros, a bukmacherzy nie mają tutaj wątpliwości. Sinner jest obecnie faworytem numer jeden. To ostatni tytuł do zdobycia, by mógł tak jak Alcatraz pochwalić się karierowym Wielkim Szlemem.

