Wielu kibiców Barcelony doceniło, że Memphis Depay w czerwcu 2021 roku, po wygaśnięciu kontraktu w Lyonie, zdecydował się na przenosiny do Katalonii. Klub z Camp Nou wszak nie był w dobrej kondycji finansowej, ale okazało się, że jego marka i możliwość współpracy z rodakiem – Ronaldem Koemanem to były wystarczające zachęty dla asa reprezentacji Holandii.
Dostosował się do warunków w klubie
Gdy okazało się, że ekscentryczny Holender będzie musiał zarabiać 30 procent mniej niż pierwotnie zakładano, to on bynajmniej nie narzekał. Uważał, że złapał Pana Boga za nogi. Skoro chciała go tak wielka firma jak Barcelona, to wyszedł z założenia, iż trzeba zrozumieć różne, także te niesprzyjające okoliczności – tak najprawdopodobniej rozumował.
Coraz🦁n de Le🦁n pic.twitter.com/6Rx4F2Mddo
— FC Barcelona (@FCBarcelona_es) June 19, 2021
Na początku duże nadzieje i lewe skrzydło
Witano go w Barcelonie z dużymi nadziejami. Barca szukała klasycznej dziewiątki. Sęk w tym, że nawet po sprowadzeniu Memphisa wciąż na tej pozycji był w pewnym sensie deficyt. A to dlatego że Holender jest piłkarzem mobilnym, ruchliwym, który nie lubi być przyspawany do pola karnego.
Chętnie występuje też na lewym skrzydle, co pokazał jeszcze także w tym sezonie. W meczu z Elche Robert Lewandowski obsadził szpicę, a Memphis lewe skrzydło, Holender okrasił swój występ efektownym golem.
Rośnie pozycja de Jonga, a Memphisa słabła
O ile pozycja Frenkiego de Jonga, rodaka Memphisa, rośnie w Barcelonie, to drugi z Holendrów ma ustawiczne kłopoty. A przecież w poprzednim sezonie był najlepszym strzelcem drużyny wespół z Pierrem Emerickiem Aubameyangiem i grał nawet z nr 9.
Xavi niespecjalnie go ceni
Jednak już po przyjściu Xaviego Hernandeza w pewnym momencie spadły notowania Memphisa. Xavi bowiem bardziej cenił Gabończyka, ten jednak odszedł przed tym sezonem do Chelsea. To mogła być szansa dla Memphisa w tym sezonie, by być alternatywą dla graczy z przedniej formacji, ale pech chciał, że pojawiły się kłopoty zdrowotne.
Z powodu niedyspozycji ostatni mecz ligowy rozegrał 17 września i było to wspomniane spotkanie z Elche. To oznacza, że Memphis ma na koncie zaledwie dwa spotkania w LaLiga w tym sezonie, łącznie raptem 116 rozegranych minut.
Pech sprzed 3 lat
To nie pierwszy dramat Memphisa, gdyż już w 2019 roku walczył o powrót do zdrowia (285 dni walki o powrót na boisko po zerwanych więzadłach), tyle że teraz niektórzy sugerują, iż już niespecjalnie mu zależało, by być do dyspozycji Xaviego przed mundialem. Rzekomo Memphis, wiedząc, że jego pozycja w drużynie osłabła, miał się oszczędzać. Skomentował to oburzony na Twitterze, podkreślając, że nie rozumie takiego braku szacunku wobec siebie i że pozostaje profesjonalistą. Wskazywał, że niektórzy nieznający faktów kreują niesłusznie negatywną narrację na jego temat.
Rap i ekstrawagancje
To piłkarz po przejściach, który ma specyficzny charakter i znany jest z ekstrawagancji. Widać to, gdy spojrzy się na jego oryginalne kreacje, zamiłowanie do mody. Uwielbia także rap. Sam rapuje z dużą inwencją. A na koszulce zawsze chce mieć imię „Memphis”, bo „Depay” kojarzy mu się z ojcem, który wiele lat temu zostawił rodzinę.
Dla Memphisa przybycie do Barcelony było życiową szansą. Ponoć było mu przykro z tego powodu, że nie mógł uszczęśliwić nieżyjącego już dziadka, któremu kiedyś powiedział, że pewnego dnia zagra w Barcelonie.
Holendrzy kochają Barcę
Dla Holendrów Barcelona jest klubem magicznym, unikalnym. To wiąże się z wieloma rzeczami, a nade wszystko z niepodważalnym dziedzictwem Johana Cruyffa. Gdy Ronald Koeman został trenerem Barcelony, to – co znamienne – sprowadził Memphisa, Luuka de Jonga, a myślał też o Wijnaldumie. No i dla Koemana Frenkie de Jong oraz Depay (liderzy holenderskiej kadry) to były postaci fundamentalne dla drużyny.
Chichot losu w Vallecas
Gdy Koeman rok temu został zwolniony, a w jego ostatnim meczu w roli trenera Barcelony w Vallecas przeciwko Rayo Memphis zmarnował rzut karny, to był chichot losu. Dla holenderskiego piłkarza z kolei to też było chyba najbardziej feralne wydarzenie podczas jego pobytu w Barcelonie. Od tego czasu nie może już mówić o prawie niczym pozytywnym.
Oddał koszulkę z nr 9 „Lewemu”
Przed sezonem, podczas tournee w USA, Memphis musiał oddać Robertowi Lewandowskiemu nr 9 („Lewy” początkowo miał 12), ten transfer obniżył znacząco notowania Holendra. Polak zajął szpicę na dobre, a na lewym skrzydle Xavi może wystawić młodszych od Memphisa – Ansu Fatiego lub Ferrana Torresa… Memphis przed tym sezonem mógł trafić do Juventusu. To wydawało się już niemal pewne, ale na ostatniej prostej pojawiły się komplikacje i to Arkadiusz Milik wzmocnił linię ataku drużyny z Turynu.

