Ronald Araujo powiedział, że uwielbia Viniciusa Juniora, czyli gwiazdora Realu Madryt wokół którego ostatnio gęstniała atmosfera. To zaskakująca deklaracja, która wprawiła wielu cules ze środowiska barcelonismo w konsternację i to nielichą!
Na Twitterze teraz jest dużo śmiechu i sarkazmu w związku z tą zadziwiającą wielu deklaracją urugwajskiego obrońcy, który w meczu Barcelony z Villarrealem zaimponował całej rzeszy fanów Barcelony. Jeden z rywali, Pino z ekipy Los Amarillos, nie mógł sobie z nim poradzić. Rosły Urugwajczyk był nazywany potworem i bestią, gdyż często dawał wyraz swej miażdżącej przewadze fizycznej.
Araujo ma DNA Realu?
Niektórzy mówią, że to przyszły kapitan Barcelony, który ma temperament Carlesa Puyola. To robi wrażenie, bez dwóch zdań!
A znany madrycki dziennikarz Tomas Roncero, który lubi prowokować środowisko barcelońskie, swego czasu stwierdził, że Araujo ma DNA Realu Madryt. Jest jednym z madridistas. Ba, Roncero jest przekonany, że to madridista.
Araujo opiekował się Vinim
Madridistą Araujo z pewnością nie jest, ale zadowolił wielu fanów Realu, gdy powiedział, że uwielbia Viniciusa Juniora. Zresztą już z nim się ścierał, przynajmniej dwa razy na prawej stronie obrony Barcelony. A to dlatego że w El Clasico Urugwajczyk zajmował prawą flankę, by „opiekować się” niezwykle dynamicznym, nieuchwytnym dla wielu Brazylijczykiem.
Tak opisywaliśmy manewr z Araujo na prawej obronie przed jednym z ostatnich klasyków:
„Mianowicie to Ronald Araujo wystąpił w roli prawego obrońcy. Potężny Urugwajczyk niewiele wnosi do gry ofensywnej, a takie zaangażowanie jest konieczne w przypadku bocznych obrońców Barcy, ale trzeba mieć na uwadze, że w konfrontacji z Królewskimi celem było po prostu pokrzyżowanie planów Viniemu. Araujo na tym się skupił i zdał egzamin wzorowo. Później już Xavi raczej unikał takiego wariantu. Gdy zastosował go na początku sezonu, w meczu z Rayo, prawoskrzydłowy – Raphinha, potrzebujący pomocy defensora w natarciach, był osamotniony. Ale teraz Araujo nie może być rozpatrywany w żadnej roli, bo leczy kontuzję”.
Araujo rozumie Viniciusa
Wydaje się, że Ronald Araujo rozumie to, iż jego rywal z Realu Madryt, błyskotliwy, niezmordowany drybler i artysta futbolu, czyli Vinicius Junior, as Królewskich z Madrytu, jest źle traktowany przez swoich rywali.
Najczęściej faulowany
Oto wymowne statystki z dwudziestu kolejek tego sezonu LaLiga Santander: otóż Vinicius był faulowany aż 79 razy. A zatem wiemy, że zatrzymywano go nieprzepisowo co 22 minuty. To rekord Europy. Vini cierpiał częściej niż jego jeszcze bardziej znany i ceniony rodak, czyli lider brazylijskiej kadry i gwiazdor PSG Neymar. Klubowy kolega Lionela Messiego i Kyliana Mbappe doświadczył w Ligue 1 59 fauli (co 24 minuty).
W tym sezonie kopany jest częściej
Co ciekawe, w ubiegłym sezonie Vinicius nie był kopany bezpardonowo aż tak nagminnie: w tamtych rozgrywkach faulowano go 76 razy. Tymczasem w ostatniej ligowej kolejce, w meczu rozgrywanym na Visit Mallorca Estadi Vinicus zagrano nieczysto, by storpedować jego natarcie, aż dziesięć razy. To oczywiście niechlubny rekord LaLiga.
W meczu z Majorką Pablo Maffeo sugerował Viniemu, że jest „płaczkiem”. Na tym nagraniu dobrze to widzieć. Gracz ekipy z Balearów chciał sprowokować skrzydłowego, gdyż wie, że łatwo można wyprowadzić go z równowagi.
Araujo już sobie dawał radę z Vinim, ale na pewno nie zamierza go prowokować. To słuszna postawa. Pełen respekt, to powinien być standard w tym wielkim i także nieco mniejszym futbolu!
Nowe GIGA Sport już w sprzedaży!!!

