Przegrany thriller w Gdyni

-

- Reklama -

W wyjazdowym meczu 21. kolejki Orlen Basket Ligi Legia przegrała z Krajową Grupą Spożywczą Arka Gdynia 102:104.

Mecz rozpoczął się zaciętą rywalizacją, gdzie od samego początku obie drużyny pokazały, że są zdecydowane walczyć o każdy punkt. Legia, dzięki skutecznym akcjom Josipa Sobina i Christiana Vitala szybko zdobyła 5 punktów. Napięcie rosło, gdy obie drużyny zaczęły wymieniać się celnymi rzutami za trzy punkty. Najpierw Kamiński trafił za trzy dla Arki, a potem Christian Vital i Loren Jackson odpowiedzieli tym samym, co doprowadziło do wyrównania wyniku 11:11. Jednak po faulu Kolendy na Boguckim, który skutecznie wykorzystał oba rzuty wolne, Arka po raz pierwszy wyszła na prowadzenie. W połowie kwarty Sobin miał już na swoim koncie 10 punktów, będąc kluczową postacią w ofensywie Legii. Po kolejnym faulu, tym razem Cowelsa na Alfordzie, trener Marek Popiołek zdecydował się na czas. Alford, choć nie wykorzystał wszystkich rzutów wolnych, pozwolił Arce na zbudowanie 6-punktowej przewagi. Legioniści jednak nie dawali za wygraną. Cowels, celny rzut za trzy, zmniejszył dystans do Arki. Dalsza gra obfitowała w faule i szybkie akcje, co pozwoliło drużynie z Gdyni utrzymać przewagę, choć niewielką. Vital, niezawodny w kluczowych momentach, ponownie zbliżył wynik, realizując akcję 2+1. W ostatniej akcji dzięki determinacji Holmana, który dobił piłkę po niecelnym rzucie Vitala, Legia zdołała zakończyć pierwszą kwartę zmniejszając stratę do gospodarzy na dwa punkty.

Druga kwarta rozpoczęła się od szybkich punktów z obu stron. Grzegorz Kamiński dla Arki i Aric Holman z linii rzutów osobistych dla Legii utrzymywali równowagę na parkiecie. Atmosfera zaczęła się zagęszczać, gdy Marcin Wieluński, zdobywając dwa punkty, doprowadził do wyrównania 32:32. Christian Vital ponownie zademonstrował swoje umiejętności, trafiając za trzy i wyprowadzając Legię na sześciopunktowe prowadzenie. Niezawodny Sobin dodał kolejne punkty, zwiększając przewagę swojego zespołu do 10 punktów, co na moment wydawało się krytycznym momentem dla Arki. Jednak Grzegorz Kamiński, nie dając za wygraną, odpowiedział dwoma precyzyjnymi rzutami za trzy, podtrzymując nadzieje swojej drużyny. Gospodarze, nie ustępując, zdołali odwrócić losy spotkania dzięki efektownym akcjom, w tym jednej zakończonej wsadem Boguckiego, co pozwoliło im zbliżyć się na dwa punkty do przeciwników. Chwilę później ponownie trafił Bogucki i doprowadził do remisu 54:54. Ostatnim momentem kwarty był kolejny rzut Boguckiego, tym razem spod kosza, który ustalił wynik na przerwę 56:54 dla Arki.

- Reklama -

Trzecia kwarta rozpoczęła się dynamicznie, szczególnie dla gospodarzy, którzy zdobyli szybkich 11 punktów, odzyskując 11-punktową przewagę nad Legionistami, z wynikiem 67:56. Efektywność Arki podkreśliły cztery celne rzuty za trzy Grzegorza Kamińskiego oraz jeden Alforda, co pozwoliło im na chwilę odskoczyć na 13 punktów. Legia jednak nie zamierzała się poddawać. Vital, precyzyjny za trzy, a następnie Kolenda po indywidualnej akcji, zaczęli skutecznie odrabiać straty. Kolenda, kontynuując dobrą passę, najpierw trafił dwa rzuty wolne, a potem dodał trójkę, zmniejszając dystans do zaledwie sześciu punktów. Sytuacja na parkiecie napięła się, gdy Legia przekroczyła limit fauli, co dało Adrianowi Boguckiemu szansę na kolejne punkty z linii rzutów wolnych. Skutecznie realizując oba, nie tylko zwiększył prowadzenie swojego zespołu, ale także pobił swój rekord punktowy, osiągając 28 punktów.
Kiedy wydawało się, że Arka zyskuje przewagę, Pluta trafił za trzy, podnosząc ją do dziewięciu punktów. Jednak Vital, nie dający za wygraną, również odpowiedział trójką, utrzymując nadzieje Legii przy stanie 83:77. Ostatnia akcja kwarty należała do Alforda, którego próba trójki nie znalazła drogi do kosza, kończąc trzecią część gry ośmiopunktową przewagą Arki, 87:79. Intensywna i pełna zwrotów akcji kwarta obiecywała emocjonujące zakończenie tego zaciętego spotkania.

Ostatnia kwarta tego zaciętego spotkania rozpoczęła się od szybkiej wymiany ciosów obu drużyn. Aric Holman, kontynuując swoją imponującą formę, zaskoczył wszystkich kolejnym efektownym wsadem. Odpowiedź Arki przyszła szybko w postaci celnej trójki Andrzeja Pluty, która utrzymała dziewięciopunktową przewagę gospodarzy, 92:83. Legia, dzięki skutecznym rzutom wolnym Michała Kolendy i kolejnej trójce Holmana, zdołała zmniejszyć dystans do zaledwie czterech punktów. W tym momencie trener Arki, Wojciech Bychawski, zdecydował się na przerwę, która okazała się strategicznym posunięciem. Po wznowieniu gry, Pluta i Bogucki swoimi akcjami ponownie pozwolili Arce odskoczć na dziesięć punktów, co wydawało się przybliżać Arkę do zwycięstwa. Jednak Legia, dzięki wysiłkom Kolendy i Wyki, znów zbliżyła się na trzy punkty, utrzymując napięcie do ostatnich sekund meczu. Końcówka była pełna emocji – faul w ataku Leday’a dał Legii szansę na odrobienie strat. Vital, trafiając jeden z rzutów wolnych i następnie za trzy punkty, doprowadził do wyrównania 100:100. W ostatniej minucie Adrian Bogucki, najlepszy tego dnia na parkiecie, swoją akcją 2+1 ponownie wyprowadził Arkę na prowadzenie. Niecelna trójka Cowelsa zmusiła legionistów do faulowania. Bryce Alford wykorzystał szansę na zwiększenie przewagi.

Michał Kolenda zdobył jeszcze dwa punkty, ale nie zmieniło to już faktu, że to Arka Gdynia zwyciężyła ten dramatyczny mecz 104:102.

Arka: Adrian Bogucki 34 (2), Andrzej Pluta 21 (3), Seth Leday 17, Grzegorz Kamiński 16 (4), Bryce Alford 7 (1), Stefan Kenić 5, Adam Hrycaniuk 4, Kacper Marchewka 0, Maksymilian Wilczek 0, Kacper Gordon 0, Nikodem Czoska -, Jakub Szumert –

- Reklama -

Legia: Christian Vital 34 (7), Michał Kolenda 20 (1), Aric Holman 19 (1) , Josip Sobin 12, Raymond Cowels III 7 (1), Loren Jackson 6 (1), Marcin Wieluński 2 , Dariusz Wyka 2, Grzegorz Kulka 0, Marcel Ponitka –

Łapcie GIGA Sport!

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Kto zagra w finale Ligi Mistrzów? Kup najnowszy GIGA Sport i zgarnij koszulkę Mbappe!!!

Robert Lewandowski, Erling Haaland, czy Kylian Mbappe? Kto wygra Ligę Mistrzów? GIGA plakaty: Mbappe, Manchesteru City, Lewego, Watkinsa, Jamala, Martineza, Diaza Kane'a i Fornala. A do...