Czwartek, pierwszy dzień lutego, godzina 19:00 w naszej strefie czasowej. Na Kingdom Arena dojdzie do starcia arabskiego Al-Nassr z amerykańskim Interem Miami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że po raz ostatni będziemy świadkami starć Cristiano Ronaldo z Lionelem Messim. O głównych bohaterach nic nie trzeba mówić, ich osiągnięcia mówią same za siebie, lecz otulmy się miłymi wspomnieniami patrząc na ich wyjątkowe statystyki dla klubów, w których grali (i grają)
Pan Lionel Messi
Inter Miami: 14 meczy, 11 bramek, 5 asyst
FC Barcelona Atlètic: 22/6/1
PSG: 75/32/35
FC Barcelona: 778/672/303
Łącznie: 889 meczy, 721 bramek, 344 asysty
Pozwolimy sobie nie pisać o wyróżnieniach indywidualnych i drużynowych, bo nie starczyłoby nam strony internetowej.
Pan Cristiano Ronaldo
Sporting: 31 meczy, 5 bramek, 6 asyst
Al-Nassr: 44/38/13
Juventus: 134/101/22
Manchester United: 346/145/64
Real Madryt: 438/450/131
Łącznie: 993 meczy, 739 bramek, 236 asyst
Podobnie jak w przypadku kolegi wyżej, pozwolimy sobie nie pisać o wyróżnieniach indywidualnych i drużynowych.
Ich rywalizacja miała wszystko. Jeden uchodzi za naturalny talent, drugi za tytana pracy. Jeden lewą nogą może wiązać krawaty, a drugi z prawej mur rozbije. Jeden szybkość i siła, drugi spryt i drybling. Jeden Real, drugi Barcelona. Ale mają wiele wspólnego. Doskonale potrafią wykorzystać stały fragment gry, wykończyć akcję, wkreować akcję swoim kolegom, wykazać się sprytem i szybkością, strzelić gola z woleja, przewrotki, głową, barkiem, brzuchem…
Przez ponad 15 lat rządzili piłkarską sceną Europy. Siali postrach wszędzie, gdzie się pojawiali. Rozgrywki Ligi Mistrzów, ligi krajowe, Superpuchary czy turnieje międzynarodowe są dla nich zwykłym piątkiem. Znani są z tego, że niszczą przeciwne drużyny i to o nich jest najgłośniej. I słusznie. Bo są wybitni. I ciężko będzie komukolwiek ich wybitność kiedykolwiek przebić. Na poziomie piłkarskim są idealni. Znają grę, znają topowe ligi, znają scenę międzynarodową. I co najważniejsze, na każdej z tych scen potrafią się odnaleźć. Niesamowite, w jakich czasach przyszło nam żyć. Dziś ze wzruszeniem możemy oglądać najlepsze momenty jednego i drugiego, bo wiemy, że to nigdy już nie wróci. Nie smućmy się z tego powodu, a cieszmy się, że mogliśmy być tego świadkami.
