Futbol był sprawiedliwy, sprawiedliwości stało się zadość, ponieważ tytuł mistrza świata należał się Lionelowi Messiemu – taka narracja dominuje w światowych mediach od niedzieli, gdy to Argentyna spełniła swoje marzenie, a Messi pozwolił, by ono się istotnie zmaterializowało. Ale trzeba mieć na uwadze, że ta katarska wiktoria to też ulga, remedium na bolączki o wielkie problemy gospodarcze, w jakich pogrąża się kraj.
Społeczna moc futbolu
Pisaliśmy już kilkakrotnie o inflacji w Argentynie, by pokazać, jaką społeczną moc może mieć piłka nożna. Do Kataru na finał mundialu przybyło kilkadziesiąt tysięcy kibiców, którzy zadłużali się, sprzedawali swój dobytek, by móc przeżywać to, co niepowtarzalne właśnie tam, na miejscu.
Euforia – interwencja służb
To niesamowite, że mimo biedy Argentyńczycy przeżywają taką euforię. Mało tego, objazd Argentyny po Buenos Aires przebiegał w takiej atmosferze szaleństwa, że służby bezpieczeństwa zdecydowały się go zakończyć. Piłkarzy zabrano helikopterami do ośrodka treningowego. Obłęd!
Argentyńscy kibice głównie z USA i Europy
Jeden z polskich korespondentów obecnych w Katarze – Marcin Wesołek przytaczał swoją rozmowę z Pablo i Alexem, Argentyńczykami, którzy przybyli z… Florydy. Ci kibice mówili, że większość z nich przyleciała z Europy albo Stanów Zjednoczonych. A zatem wysoki odsetek tych fanów stanowili emigranci, którzy nie mieszkają na co dzień w swoim kraju.
Permanentny kryzys
Argentyna od dekad zmaga się z wielkimi trudnościami w gospodarce. To permanentny kryzys, błędne koło i równia pochyła. Okres względnego dobrobytu przypadł na lata 2004-11.
Ale już przed mundialem pojawiały się szacunki, że inflacja sięga 100%, a po mistrzostwach, gdy zostaną opublikowane wskaźniki, ma przekroczyć setkę. Koszmar, nawet dla nas, Europejczyków, odczuwających skutki kryzysu gospodarczego i energetycznego, to jest coś niewyobrażalnego. Argentyna do tego przywykła…
1/3 ludzi w biedzie, a ekstaza trwa
Krajowy Instytut Statystyki i Spisów w Argentynie podawał, że z powodu ogromnych podwyżek w biedzie żyje 17,3 mln ludzi w tym kraju, to 36,5%. A 8,8% wegetuje w skrajnym ubóstwie. Te statystyki podawano już na początku mundialu, a po meczu z Arabią Saudyjską musiało być okropnie, bo nawet futbol wtedy nie był remedium.
Poprzednie triumfy w MŚ i jeszcze większa bieda
Co ciekawe, to chyba zresztą paradoks nie lada, gdy Argentyna triumfowała na mundialach w 1978 i 1986r., w kraju była jeszcze większa bieda. A kiedy kraj, nazwijmy to, prosperował w jakimś stopniu, to w 2006 i 2010 Argentyna zawodziła. Kończyła występy w mistrzostwach na etapie ćwierćfinałów. Ależ to jest ironia losu… Ktoś zgorzkniały może bąknąć, że futbol to jednak opium dla mas. Ale my się z takim postawieniem sprawy nie zgadzamy, to piękno futbolu w najczystszej postaci.

