Wczoraj w Warszawie odbyła się premiera filmu dokumentalnego o życiu i karierze Roberta Lewandowskiego. Wydarzenie przyciągnęło wiele znakomitości, do stolicy Polski przylecieli także przedstawiciele Barcelony i to z samej wierchuszki. Mowa o prezydencie klubu Joanie Laporcie oraz dyrektorze Mateu Alemanym, który jest głównym negocjatorem przy transferach. Laporta był jak Miś z Krupówek
Laporta to postać kontrowersyjna i polaryzująca, w związku z ciągle docierającymi do opinii publicznej sensacyjnymi newsami o tzw. sprawie Negreiry, o której już szerzej pisaliśmy (wieloletnie płacenie wiceszefowi sędziów za rzekome raporty, doradztwo), atmosfera wokół niego zgęstniała ostatnio.
Ale Laporta to też wodzirej, którego polscy kibice Barcelony porównują często do… sympatycznego wujka, swojskiego chłopa, który lubi się bawić i ma niezwykły luz oraz dar, by rozweselić każde towarzystwo.
Tutaj prezentujemy opinię znanego kibica Barcy i redaktora fcbarca.com – Rafała Kowalczyka:
Nie dziwi więc, że znane postaci polskiego dziennikarstwa sportowego „polowały” na Laportę z myślą o zdjęciu z sympatycznym „Janem”, jak nazywa go były charakterny piłkarz Barcy – Bułgar Christo Stoiczkow.
Oto efekty ich starań:
Tę sesję zdjęciową dziennikarzy potraktował z przekąsem Cezary Kowalski, komentator znany z przekory i sarkazmu.
Czytaj w GIGA Sport!!!

