- Reklama -
Legia Warszawa zremisowała z GKS-em Katowice w meczu 21. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy 1:1. Bramkę dla legionistów zdobył Wahan Biczachczjan.
Marek Papszun tak ocenił mecz:
– Spodziewaliśmy się podejścia GKS-u tak, jak w drugiej połowie. W pierwszej odsłonie mieliśmy kontrolę, zdobyliśmy bramkę, ale dostaliśmy gola ze stałego fragmentu. Nie podnieśliśmy się z tego w drugiej połowie. Straciliśmy kontrolę nad meczem. GKS w drugiej odsłonie był lepszy, ale wytrzymaliśmy i ostatecznie zremisowaliśmy. Martwiące jest to, że ten stracony gol tak nas podłamał. Rywale podnieśli tempo gry i w drugiej odsłonie mieli przewagę.
– Nie chciałbym oceniać na gorąco. Z tego, co pamiętam, Antonio oddał jeden groźny strzał w pierwszej połowie. Na pewno mógł zachować się lepiej w defensywie przy straconej bramce. Poza tym, w tym spotkaniu, nie pokazał się więcej.
– To nie był dobry mecz Steve’a. Grał słabiej, zdecydowałem się na zmianę. To też nie jest dziwne. On wraca po długiej przerwie, zawirowaniach transferowych, kontuzji. To było widać. Nie możemy ustawić tego trzyosobowego bloku. Sprawdzaliśmy trzy warianty, a za tydzień prawdopodobnie sprawdzimy czwarty, bo Radovan będzie pauzował. Droga jest trudna, ale wierzę, że punkt po punkcie osiągniemy swój cel.
– Od Kacpra oczekuję więcej, on sam oczekuje od siebie więcej. Ciężko pracuje, aby to pokazać. Wierzę, że ten jego talent rozkwitnie w Legii. Dzisiaj miał przebłyski, ale potrzebujemy więcej konkretów od zawodników ofensywnych w trzeciej tercji.
– Tracimy bramki po stałych fragmentach. Popełniamy infantylne błędy. Mamy koniec pierwszej połowy. Wybroniliśmy się po rzucie rożnym, ale faulujemy w banalnej sytuacji. Piłkarze nie mogą zachowywać się w taki sposób. Muszą czuć sytuację, czuć moment. Wiedzieliśmy, że Bartek Nowak jest w życiowej formie i co nie kopnie, to jest to gol lub asysta. Dośrodkowanie i strzał to już konsekwencja tego zagrania. Musimy dalej pracować i uszczelnić defensywę przy stałych fragmentach.
– Kras i Damian mogli bić te rzuty rożne. Trzeba pamiętać o tym, że my też mieliśmy setkę przy stałym fragmencie. Steve Kapuadi miał piłkę na głowie, prowadzilibyśmy 2:1. Wtedy piłkę wrzucał Damian Szymański.
– Ja muszę przygotować ten zespół i cały czas go budować. To jest proces. Będę to mówił cały czas, chociaż wiem, w jakiej jesteśmy sytuacji. Pierwsza połowa pokazała, że idziemy w dobrą stronę. Nie utrzymaliśmy jednak tempa i to musimy poprawić. Mamy 1:0 – w takiej sytuacji musimy docisnąć, iść po więcej. Straciliśmy gola i nasz mental trochę siadł. To nie jest proste, ale wierzę, że to doświadczenie pomoże nam punktować w kolejnych meczach.
– Jeżeli wprowadzenie Juergena będzie przebiegała bezproblemowo, to Eli powinien znaleźć się w kadrze na kolejny mecz. Po kontuzji Pawła Wszołka nie chcemy więcej ryzykować. Chcemy korzystać z piłkarzy tylko w pełni przygotowanych.
Wypowiedź Wahana Biczachczjana:
– Bardzo mi szkoda. Mieliśmy super pierwszą połowę, którą mieliśmy pod kontrolą. Mieliśmy dobre nastawienie, trzymaliśmy piłkę, graliśmy jak chcieliśmy. Mieliśmy szansę na drugą bramkę, ale to my ją straciliśmy pod koniec drugiej połowy, znów ze stałego fragmentu. Cały czas nad tym pracowaliśmy, więc tym bardziej mi szkoda. Zasługiwaliśmy dzisiaj na więcej.
– Jeśli chodzi o stałe fragmenty, to każdy musi zdawać sobie sprawę z tego, że to nasza słaba strona, brać odpowiedzialność i w tych sytuacjach robić to, co do niego należy. Tylko razem możemy wychodzić z takich sytuacji. Wyniki nie są takie, jakie chcemy
– Legia zasługuje na więcej. Pracujemy jednak dobrze i czuję, że idziemy w dobrym kierunku. Wyjdziemy z tej sytuacji – na pewno.
– Utrata gola tuż przed zejściem do szatni nigdy nie jest przyjemna. W każdej drużynie nie jest to łatwe. Musimy być jednak nastawieni na to, że niezależnie od tego, co dzieje się na boisku, mecz musimy wygrać. W najbliższym meczu musimy być spokojni – musimy pracować nad naszą mentalnością i wychodzić na boisko jako jedna drużyna. Jesteśmy takim zespołem, że pokażemy charakter i wyjdziemy z tej sytuacji.
– Kibce chcą, żeby Legia była na pierwszym miejscu – my jako piłkarze też tego chcemy. To zrozumiałe, że kibice są nerwowi. Musimy trzymać się razem w szatni, być jednością i drużyną. Musimy walczyć o wygrane i o powrót pozytywu do szatni. Chcemy być pewniejsi siebie. Teraz wszyscy nas krytykują, mówią, że jesteśmy najsłabsi – ja tak nie uważam.
– Dużo się zmieniło od przyjścia trenera Papszuna. Oceniam to bardzo pozytywnie. Zrobiliśmy dużo postępów jako zespół razem z trenerem. Jesteśmy bardziej zorganizowani. Jestem pewien, że trener razem z Legią osiągnie sukces.
– Indywidualne występy nie są teraz ważne. Liczy się to, jak wyglądamy jako drużyna. Najbardziej brakuje nam zwycięstwa w meczu. Razem wygrywamy i razem przegrywamy. Każdy się stara, każdy chcę pokazać się z najlepszej strony dla tego zespołu.
GKS Katowice – Legia Warszawa 1:1
Bramki: Galan (45′) – Biczachczjan (26′)
Kartki: Wdowiak (39′), Czerwiński (80′) – Kapustka (59′), Kapuadi (71′), Pankov (76′)
GKS Katowice
Strączek – Czerwiński (Gruszkowski 86′), Jędrych, Klemenz (Kuusk 34′) – Wasilewski, Milewski, Kowalczyk, Galan – Wdowiak (Markovic 68′),Nowak, Szkurin (Zreak 46′)
Legia Warszawa
Tobiasz – Piątkowski, Pankov, Kapuadi (Leszczyński 89′) – Krasniqi, Kapustka (Urbański 89′), Szymański, Biczachczjan (Żewłakow 77′), Urbański (Chodyna 59′), Kun – Colak (Rajović 59′)
Masz już terminarz EKSTRAKLASY? Łapcie najnowszy GIGA Sport!!! Już jest w całej Polsce!
Musisz GO mieć!!!

- Reklama -
