Amerykanie pokonali Bośnię i Hercegowinę 2:0, mimo że przez ponad pół godziny grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Folarina Baloguna.
Dla zespołu Mauricio Pochettino było to zwycięstwo o wyjątkowym znaczeniu. USA odniosły pierwszy triumf w fazie pucharowej mundialu od 2002 roku, przełamując jednocześnie wieloletnią serię niepowodzeń z europejskimi rywalami.
Pierwsza połowa długo pozostawała zamknięta. Amerykanie częściej utrzymywali się przy piłce i stwarzali groźniejsze sytuacje, jednak Bośniacy skutecznie bronili dostępu do własnej bramki. Przełom nastąpił tuż przed przerwą, kiedy Folarin Balogun wykorzystał zamieszanie w polu karnym i pewnym strzałem otworzył wynik meczu.
Po zmianie stron wydawało się, że gospodarze mają spotkanie pod kontrolą. Jednak wszystko zmieniło się jednak w 64. minucie. Sędzia pokazał Balogunowi czerwoną kartkę. Decyzja wywołała sporo dyskusji, lecz Amerykanie zamiast się cofnąć, odpowiedzieli jeszcze większą dyscypliną taktyczną.
Bośnia i Hercegowina próbowała wykorzystać przewagę liczebną, jednak miała ogromne problemy z kreowaniem okazji.
W 82. minucie pomocnik Malik Tillman popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego, nie pozostawiając bramkarzowi żadnych szans. Gol ustalił wynik na 2:0 i przypieczętował awans reprezentacji Stanów Zjednoczonych do kolejnej rundy.
Wszystkie trzy kraje organizujące turniej zameldowały się w 1/8 finału. Wcześniej awans wywalczyły Kanada, która wyeliminowała Republikę Południowej Afryki, oraz Meksyk po zwycięstwie 2:0 nad Ekwadorem.
Nowy GIGA Sport już jest w całej Polsce!

