Obchodzący dzisiaj 39 urodziny, dwukrotny zdobywca Mistrzostwa Europy Santi Cazorla przeszedł podczas swoje kariery chwile grozy. Hiszpański zawodnik od zawsze miał problemy z urazami, ale nie każdy wie, że przeszedł drogę od możliwości amputacji stopy do powrotu na boisko.
Poważna kontuzja
W ciągu swojej kariery miał 6 poważnych kontuzji. Jednak ta jedna mogła być opłakana w skutkach. W 2016 roku w październiku opuścił przedwcześnie plac gry podczas spotkania Ligi Mistrzów. W grudniu wydawało się, że problemy zostały zażegnane, gdyż przeszedł operację.
Pech chciał, że do kontuzjowanego ścięgna Achillesa dostało się zakażenie. W pewnym momencie lekarze przekreślili jego szanse na powrót na boisko, a nawet sugerowali, że możliwe, iż nie obędzie się bez…amputacji stopy.
Miało to zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się w organizmie gangreny. „Lekarze powiedzieli mi, że powinienem być usatysfakcjonowany, jeżeli będę mógł przejść się z synem po ogrodzie” – takie słowa padały z ust Cazorli. Według medyków bakterie uszkodziły aż 8 cm ścięgna, a także bardzo osłabiły kość.
Długotrwałe leczenie
Leczenie trwało długo – ostatnią operację Hiszpan przeszedł w maju 2017 roku. Polegała ona na przeszczepieniu skóry z przedramienia na uszkodzoną stopę. Na przeszczepionym fragmencie znajdowała się część tatuażu z imieniem jego córki. Po operacji chciał wrócić do grania w piłkę, wobec czego poprosił swój ówczesny klub, Arsenal, o pomoc w rehabilitacji. Londyński klub odmówił, gdyż tamtejsi lekarze twierdzili, iż to zbyt ryzykowne i praktycznie nie możliwe, aby Santi wrócił do zawodowego uprawiania sportu.
Od możliwości amputacji do powrotu na boisko
Wsparcie uzyskał w swojej ojczyźnie. Szansę otrzymał od klubu, który zrobił z niego sławnego piłkarza – Villarealu. W 2018 roku, ku zdziwieniu wszystkich, Santi Cazorla wybiegł w pierwszym składzie na spotkanie ligowe po półtorarocznej przerwie.
Wystąpił w aż 46 spotkaniach i zdobył w nich 7 goli, a także dorzucił do tego 11 asyst. Dobre występy spowodowały, że ponownie znalazł się w kadrze Hiszpanii. Od możliwości amputacji do powrotu na boisko – przykład Santiego Cazorli jest najlepszym dowodem na to, że niemożliwe nie istnieje.





