Roland Garros 2026 przynosi nam wiele zaskoczeń. Liderka światowego rankingu WTA i główna kandydatka do końcowego triumfu, Aryna Sabalenka, sensacyjnie odpadła już w ćwierćfinale. Białorusinka przegrała z rozstawioną z numerem 25 Dianą Shnaider 6:3, 5:7, 0:6, choć jeszcze w drugim secie wydawała się mieć spotkanie pod pełną kontrolą.
Początek meczu nie zwiastował żadnych problemów. Sabalenka dominowała na korcie Philippe’a Chatriera. Wygrała pierwszego seta 6:3, a drugi szedł równie dobrze. Wówczas nastąpił całkowity zwrot wydarzeń. Rosjanka zaczęła grać coraz odważniej, a liderka rankingu straciła pewność siebie i kontrolę nad przebiegiem spotkania. Ostatecznie przegrała dziesięć ostatnich gemów meczu, kończąc trzecią odsłonę wynikiem 0:6.
Po zakończeniu spotkania Sabalenka nie ukrywała ogromnego rozczarowania. Podczas konferencji prasowej mówiła również o problemach mentalnych, które pojawiły się po utracie drugiego seta. Przyznała, że w pewnym momencie wpadła w „ciemną dziurę” i nie była w stanie odzyskać równowagi psychicznej. Dodatkowo zwracała uwagę na trudne warunki atmosferyczne oraz silny wiatr, który jej zdaniem utrudniał grę obu zawodniczkom.
Tegoroczny Roland Garros miał być dla Sabalenki szansą na zdobycie jednego z ostatnich brakujących wielkoszlemowych trofeów. Po wcześniejszych eliminacjach wielu faworytek to właśnie ona była wskazywana jako główna kandydatka do tytułu.
Dla Diany Shnaider zwycięstwo nad liderką rankingu jest natomiast największym sukcesem w dotychczasowej karierze. Rosjanka po imponującym powrocie awansowała do półfinału wielkoszlemowego turnieju i stała się jedną z największych bohaterek paryskiej imprezy.
Sabalenka zapowiada jednak, że po opadnięciu emocji będzie szukała sposobu na odbudowę formy psychicznej. Przed nią sezon na kortach trawiastych i Wimbledon, gdzie ponownie będzie należała do grona głównych pretendentek do zwycięstwa.
Nowy GIGA Sport już jest w całej Polsce!

