
Chociaż w zapowiedziach El Clasico wskazuje się na młodych piłkarzy Barcelony i Realu i w przypadku Katalończyków wymienia się w tym kontekście Pedriego, Gaviego i Ansu Fatiego, to ostatni z młokosów nie ma dobrej passy. A przecież namaszczono go na następcę Leo Messiego.
Był już sprzymierzeńcem Lewego
Dla Ansu Fatiego ten sezon zaczął się znakomicie. Chociaż po sparingu w Pucharze Gampera z meksykańskim Pumas wielu kibiców Barcelony upatrywało w Pedrim największego socio, jak to określają Hiszpanie, Roberta Lewandowskiego (partnera na boisku, sprzymierzeńca, z którym Lewy ma rozumieć się bez słów), to jeśli uwzględnimy mecze o stawkę, uznamy, że po raz pierwszy współpraca RL9 z młodym zawodnikiem dała o sobie znać w San Sebastian. Barca wygrała 4:1, a obaj mieli udział przy wszystkich golach (za każdym razem przynajmniej jeden z nich strzelał lub asystował). Gdy Fati wszedł na boisko na ostanie 30 minut, to był strzał w dziesiątkę. Prasa katalońska pisała o „zabójczym połączeniu”, kompatybilności Polaka i pochodzącego z Gwinei Bissau reprezentanta Hiszpanii. Mowa o 19-latku.
Problemy z konkurencją na skrzydłach
Przed sezonem wielu zachwycało się polem manewru Xaviego Hernandeza między innymi na skrzydłach. Trudno się temu dziwić, wszak trener Barcelony ma do dyspozycji po dwóch graczy na każdą flankę, to owi skrzydłowi: Ferran Torres, Ansu Fati, Raphinha, Ousmane Dembele (w tej roli można obsadzić też obecnie kontuzjowanego Memphisa Depaya), ale już teraz widać, że podstawowym duetem jest para Dembele-Raphinha.
Owszem, szkoleniowiec Barcy stawia na Fatiego, tyle że piłkarz pochodzenia afrykańskiego, co znamienne, niemalże zawsze zaczyna mecze jako zmiennik. W tych rozgrywkach pojawił się na boisku w oficjalnych spotkaniach 12 razy, z czego tylko dwukrotnie od pierwszej minuty. Ma na koncie dwa gole, ale ostatniego strzelił przed miesiącem.
Ostrożność w obawie przed kolejną kontuzją
Eksperci wskazują na to, że znany z przebojowości i fantazji Ansu przestał podejmować ryzyko w grze do przodu, co może wiązać się z kontuzjami, jakich doznał do tej pory. Gdy uszkodził łąkotkę, praktycznie stracił sezon 2020/21. Kontuzja uda zabrała mu kilka miesięcy – od listopada 2021 do stycznia 2022. A gdy już wydawało się, że problem został rozwiązany, uraz szybko się odnowił. Fati miał ogromne problemy w ostatnich dwóch sezonach.
Wątpliwości ws. mundialu i… rekordy
Ansu stał się pechowcem. Nie ma pewności, czy znajdzie się w kadrze na mundial, który zbliża się wielkimi krokami. Jego początki w Barcelonie były zachwycające. Okrzyknięto go złotym dzieckiem hiszpańskiej piłki i zadbano, by mógł grać w reprezentacji. Fati bił już rekordy jako goleador. Został najmłodszym strzelcem gola dla Barcelony w lidze i Lidze Mistrzów, powtórzył wyczyn także w reprezentacji.
Miał być następcą Messiego, dostał nr 10, szczęście ojca
Ponad rok temu, po odejściu Leo Messiego, Fatiemu przyznano numer 10, wiążąc z nim ogromne nadzieje w kontekście świetlanej przyszłości Barcelony. Liczono, że zyska status lidera drużyny, który poprowadzi ją do wielu triumfów. Dumny ojciec Bori kupił wtedy w klubowym sklepie sporo koszulek, by rozdać je rodzinie. Był w raju, a wcześniej w utopii, gdyż po początkowym pobycie w Portugalii senior trafił do Andaluzji, Marinaledy, czyli miasta, w którym jest pewność zatrudnienia, wszyscy mają identyczne domy i obowiązuje hasło „Una utopia hacia la paz” – „Przez utopię do pokoju”. Tam Fati grał między innymi w drużynie młodzieżowej Sevilli, z czasem trafił do Barcelony. Dziś jego menedżerem jest Jorge Mendes.
Nadzieja na powrót do świetności
Teraz kibice Barcelony liczą na to, że karta się odwróci i Fati znowu będzie ich oczarowywał swoją grą. Akurat tak się składa, że w październiku przed dwoma laty stał się drugim najmłodszym strzelcem gola w El Clasico. Do rekordu zabrakło mu trzech dni.
