W świątecznym wydaniu katalońskiego dziennika „La Vanguardia” ukazał się wywiad z niedoszłym prezesem Barcelony Victorem Fontem (rywalizował z obecnym sternikiem klubu – Joanem Laportą). Po sukcesie Leo Messiego na mundialu w Katarze Font rozmyśla, co odejście Argentyńczyka oznaczało dla klubu z Camp Nou.
Font uważa, że odejście Messiego, które swego czasu wprawiło wielu cules w osłupienie, przyniosło skutki w aż trzech aspektach. Mianowicie sportowym, ekonomicznym oraz strategicznym.
Byłby nieoceniony w aspekcie konkurencyjności
Font twierdzi, że jeśli chodzi o aspekt sportowy, to nie było lepszego sposobu na zwiększenie konkurencyjności w drużynie niż zatrzymanie Messiego jako lidera pod kierunkiem Xaviego Hernandeza.
Blef Laporty, gniew cules
Przypomnijmy, że obecny prezes Barcy – Joan Laporta w kampanii przed wyborami dla siebie zwycięskimi zapewniał cules, że sprawi, iż Messi pozostanie w Barcelonie na dłużej. Mało tego, faktycznie dokonał niemożliwego pod jednym względem, gdyż Leo pierwszy raz pofatygował się do lokalu wyborczego, by oddać głos i niemal pewne jest to, że poparł właśnie Laportę.
Font wie jedno: Messi powinien być liderem
Font utrzymuje, że Messi winien być owym liderem szczególnie podczas zachodzącej wewnątrz drużyny zmiany pokoleniowej, która jest fundamentalna dla przyszłości klubu i jego lepszego jutra.
Więcej zysków niż kosztów i strat
Niedoszły prezes spostrzegł także, że w aspekcie ekonomicznym Leo Messi zawsze generował więcej zysków niż strat, kosztów. Mało tego, zaznaczył, że Argentyńczyk był gotów poświęcić wiele, by zostać w ukochanym klubie.
Boska mitologia
Jeśli chodzi o ów aspekt strategiczny, to Font podkreślał, że to koszt nieobliczalny. Prof. F. Kubiaczyk, hispanista, autor naukowych publikacji o hiszpańskiej piłce, nadmienił, że zdaniem Fonta nadarzyła się wszak wyjątkowa okazja do związania Leo z Barcą na zawsze. A Argentyńczyk już przed mistrzostwami świata w Katarze miał status legendy. Po tym turnieju zaś stało się jeszcze więcej, bo wszedł do kategorii… boskiej mitologii.

