Hiszpańskie media już wczoraj alarmowały, że Espanyol podważa derby Barcelony w związku z nieprzepisowym wystawieniem do gry Lewandowskiego. Udział madryckiego sądu w sprawie budzi poważne wątpliwości.
Jak wiadomo, oburzenie władz Espanyolu wywołała decyzja madryckiego sądu o wstrzymaniu kary wynoszącej 3 mecze, jaką winien odbyć Robert Lewandowski po obejrzeniu czerwonej kartki przeciw Osasunie i wykonaniu brzydkiego gestu wobec sędziego.
Niebezpieczny precedens
Wydaje się, że przedstawiciele Espanyolu protestują i mają swoje argumenty, bo niektórzy mogą uznać, że absurdem jest to, iż w Hiszpanii w sprawy zawieszenia ingeruje sąd powszechny.
Protest jest pokłosie obaw, że ten casus może stworzyć niebezpieczny precedens, a w rezultacie każdy klub teraz będzie mógł się odwoływać i oczekiwać tego samego.
Komunikat zamyka temat
Komunikat Komitetu Rozgrywkowego zamyka temat – nie będzie walkoweru, o co wnosił właśnie Espanyol. Niemniej fakt jest jednak taki, że wyrok sądu pozwalający Lewandowskiemu grać w meczu z Espanyolem, był bardzo niefortunny, ponieważ wiadomo, że na 100% Polak i tak będzie zdyskwalifikowany przynajmniej na jeden mecz.
Miesiąc bez grania w piłkę
To jedna z najgłupszych decyzji o jakich słyszałem w piłce w ostatnich latach. Szkoda że Barcelona wojowała „dla zasady”, bo jeśli założymy, że za kilka/kilkanaście tygodni w Barcelonie nie będzie już walki o żadne puchary, a Lewy dostanie dyskwalifikację na 3 mecze, to okaże się, że będzie miał miesiąc bez grania w piłkę, a być może i mecz z Realem mu przepadnie.
Przypomnijmy, że FC Barcelona odwołała się także od pierwszej żółtej kartki, stąd kara za „czerwień” wynosząca jeden mecz również jest nieprawomocna. To sprytne, ale może być też… niekorzystne – teraz nikt nie wie, w których meczach będzie pauzował polski napastnik. Doszło do kuriozum. Powstał ogromny chaos w związku z tą kwestią. To niepokojące i szokujące.

