Największa tragedia w historii angielskiego futbolu. Kibice pamiętają [VIDEO]

-

- Reklama -

Tuż przed meczem Liverpool – Benfica Lizbona na Anfield kibice i piłkarze upamiętnili 97 ofiar tragedii na Hillsborough z 15 kwietnia 1989 roku.

Liverpool awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Zespół prowadzony przez Juergena Kloppa wygrał 3:1 z Benfiką Lizbona w pierwszym meczu, natomiast w rewanżu na Anfield padł remis 3:3. Tuż przed rozpoczęciem spotkania kibice i piłkarze upamiętnili ofiary z Hillsborough. Jutro miną 33 lata od tej największej tragedii w historii angielskiego futbolu.

W 1981 roku, podczas meczu Tottenham – Wolverhampton. Choć ci pierwsi mieli za sobą liczniejszą grupę kibiców, otrzymali możliwość wejścia na mniejszą trybunę. W rezultacie wytworzył się tłok, w którym 37 fanów zostało rannych. Angielska Federacja Piłkarska (FA) na tyle zaniepokoiła się tym wydarzeniem, że na sześć lat zaprzestano rozgrywania tego typu spotkań na Hillsborough.

- Reklama -

Po wznowieniu rywalizacji na obiekcie newralgiczna kwestia nie uległa poprawie. Choć nadal było niebezpiecznie, władze nie przejęły się tym na tyle, by przebudować stadion. 

Na 15 kwietnia 1989 roku na obiekcie zaplanowano półfinał Pucharu Anglii, w którym Liverpool miał zmierzyć się z Nottingham Forest. Już na początku organizatorzy ponowili błąd sprzed siedmiu lat, kierując kibiców The Reds na mniejszą trybunę – Lepping Lane.

Wielu fanów „The Reds” przybyło do Sheffield w ostatniej chwili. W pośpiechu zaczęli zajmować miejsca. W wyniku wielu kolejnych błędów doszło do poważnego przekroczenia ich limitu. Fani dopiero co wchodzący do sektora, spychali pierwszych na metalowe barierki, odgradzające murawę od trybun. Fatalnie zareagowała policja – nieświadoma zagrożenia nie pozwoliła będącym na dole na przeskoczenie płotu i wejście na murawę. Jedyną ucieczką było wskoczenie na wyższą kondygnację. Ci, którym się to nie udało, byli narażeni na zadeptanie i zaduszenie.

Śmierć w tłumie poniosło 96 osób. Najmłodszą z ofiar był zaledwie 10-letni Jon-Paul Gilhooley – kuzyn późniejszej legendy The Reds – Stevena Gerrarda.

- Reklama -

Dwa lata po tragedii, w pierwszej rozprawie poświęconej tragedii na Hillsborough, ogłoszono, że była to przypadkowa śmierć.

Rodziny ofiar i wspierający je kibice cały czas dążyli jednak do prawdy i sprawiedliwości. W końcu zdecydowano się wznowić śledztwo i jeszcze raz rozpatrzyć sprawę. Dopiero cztery lata temu – 26 kwietnia 2016 – sąd przyznał rację kibicom Liverpoolu, uznając policję i służby ratunkowe za jedynych winnych zajścia.

Wczoraj przed meczem Ligi Mistrzów z Benfiką Lizbona kibice „The Reds” stworzyli specjalną kartoniadę ze wskazaniem liczby ofiar, które zginęły na trybunach stadionu Sheffield Wednesday. W trakcie meczu zawodnicy nosili czarne opaski na znak szacunku i upamiętnienia ofiar tragedii.

 

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Bohaterowie Europy! Najnowszy GIGA SPORT już jest!!!

Majowy Sport już w sprzedaży! Wielki poster Roberta Lewandowskiego i reprezentacji Ukrainy, faworyci Ligi Mistrzów, wywiad z Mbappe, a do wygrania koszulka Lewego z Bayernu,...