Legia Warszawa wygrała 4:1 z GKS-em Katowice w domowym meczu 13. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Gole dla Wojskowych strzelili Steve Kapuadi, Kacper Chodyna, Rafał Augustyniak, a samobójcze trafienie zanotował Arkadiusz Jędrych.
Trener Goncalo Feio tak ocenił spotkanie:
– Konrad Paśniewski, Sebastian Wołowicz, Krzysztof Rzymowski, nasz wielki Lenio. To są ludzie, którzy z punktu widzenia organizacji i logistyki umożliwiają nam takie podróże, jakie teraz mieliśmy do Serbii, ale też wszystkie pozostałe. Bartosz Bibrowicz, Dawid Goliński, Jose Clemente, Bartosz Kot, Szymon Kałuża, Maciej Treutz-Kuszyński, Kacper Balcerak, Kuba Wyłupek, fizjoterapeuci Akademii, to są ludzie, którzy – z punktu widzenia przygotowania, regeneracji – umożliwiają nam dobrą regenerację z meczu na mecz. Ula Somow, Michał Matuszewski, Wojtek Wincenciak, nasz Kamil i nasza Alinka. To są osoby, które przygotowują nam posiłki, które są ważnym elementem przygotowania do kolejnych meczów, ale też regeneracji. Praca tych ludzi często jest niedoceniana, odbywa się w cieniu. W tym miejscu chciałbym podziękować tym osobom za to, że po takim tygodniu, pomagają nam występować na takim poziomie, na jakim dzisiaj zagraliśmy. Zagraliśmy z bardzo dobrą drużyną. GKS Jest intensywny, zdyscyplinowany, zorganizowany. Ta drużyna wierzy w pomysł sztabu, w model gry. Nieważne z kim grają, wykonują swoje założenia. Pressują wysoko, chcą grać w piłkę, grają powtarzalnie. Za to należy się ogromny szacunek. Jesteśmy po dobrym występie, ale początkiem tego występu była intensywność i praca, która dla wielu osób nie jest widziana. Większość osób oglądających ten mecz jest zadowolonych z tego, co robiliśmy z piłka. Ja również. W meczu piłki nożnej jest rywalizacja, którą ćwiczy się przez intensywność. Tego meczu nie rozpoczęliśmy źle. Wręcz przeciwnie. Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie, w których GKS jest mocny. Byliśmy na to przygotowani, ale rywale są w tym bardzo mocni. Reakcja drużyny to konsekwencja. Niewiele zmieniło się w naszej grze. Wykonanie założeń, bardzo wysoki poziom piłkarski, wyjście z pressingu po wykorzystywaniu przestrzeni w defensywie GKS-u. Rozbijaliśmy niski blok, ponawialiśmy akcje w grze kombinacyjnej, wchodziliśmy w pole karne. Po jednej z tych akcji strzeliliśmy na 1:1. Następnie, kolejna fenomenalna akcja – wyjście spod pressingu i mieliśmy wynik 2:1 przed przerwą. To był kluczowy moment w meczu, W drugiej połowie szliśmy po kolejne gole. Graliśmy konsekwentnie w obronie, mieliśmy dużo jakości piłkarskiej. Gratuluję moim piłkarzom. Kibice poprosili nas, abyśmy walczyli do końca. Taką Legię dzisiaj widzieliśmy. Tak jak wspomniałem – jestem słownym człowiekiem.
– Czy to była najlepsza Legia? Tę wersję Legii widzimy od pewnego czasu. Z meczu na mecz chcemy się rozwijać, dodawać nowe elementy. Dzisiaj podeszliśmy trochę inaczej do gry w obronie. Najczęściej skupiamy się na obronie, bo to w piłce jest najważniejsze. Pod względem gry w piłkę, być może to było najlepsze spotkanie. Chciałbym zaznaczyć, że patrząc na wiel,e względów i parametrów – powinniśmy wygrać również spotkania z Górnikiem i Jagiellonią. Nie wykonaliśmy jeszcze swojej roboty. Przed nami kolejne spotkanie już w czwartek.
– Największym beneficjentem po zmianie systemu jest drużyna, klub, cała Legia. Kacper Chodyna wie, po co przyszedł do Legii. Gdy grał mniej, jego poziom pracy, profesjonalizm, nie zmieniły się. Chciał wrócić na boisko, a gdy wrócił, to nie oddał swojego miejsca. To piłkarz, który cały czas się rozwija, ma świetne parametry fizyczne. Przyszedł do Legii, żeby grać. Ma niesamowitą umiejętność kreowania liczb. Dobrze czuje się w fazach przejściowych. Robił to w Zagłębiu i robi to w Legii. To człowiek bardzo pracowity i skromny. Chce wykonać kolejny krok w swojej karierze. W Legii chce wygrywać trofea, a my chcemy mu w tym pomóc.
– Rozmawiałem z Luquim. Brazylijczyk był świetny w meczu w Serbii, dał nam liczby. Staram się być sprawiedliwy, to jedna z najważniejszych dla mnie cech. Chciałem być sprawiedliwy dla Urbiego i dla Luquiego. W Gdańsku Urbi pokazał się z bardzo dobrej strony. Jest jeszcze Mori, który sami widzicie, w jakiej jest formie. Luqui w Serbii zagrał kapitalnie. Zadecydowały względy zarządzania drużyną. Przed nami jeszcze wiele minut i wiele szans na kolejne występy.
– Maxi jest gotowy do gry. Ta kontuzja jest jednak taka, że w momencie wpuszczenia go na murawę, każdego dnia powiększamy szansę na jej odnowienie. W czasie spotkania rozmawiałem z zawodnikiem i wszystko mu wytłumaczyłem. To jest drużyna. Dzisiaj nasze zmiany również pokazały się bardzo dobrze. Rozmawiałem z Maxim, on był gotowy grać.
– Jutro trening, regeneracja. Decyzje odnośnie składu zapadną w środę. Jeszcze nie wiemy, kto pojedzie do Legnicy. Jesteśmy cztery mecze od finału na Narodowym. Mamy wielu ludzi w drużynie i w sztabie, którzy zaznali, jak to jest grać i wygrywać na tym stadionie. Ja również, cztery razy. To dobrze smakuje. Żeby myśleć o finale, to wcześniej musimy wygrać cztery spotkania.
Wojciech Urbański dodał:
– Zagraliśmy dobry mecz. Mieliśmy gorszy moment na początku, ale udało nam się go przejść. Indywidualne tego występu jeszcze nie analizowałem.
– Grając na czterech obrońców, wydaje mi się, że mamy więcej opcji do rozegrania akcji do przodu. Wydaje mi się, że obie formacje mają swoje plusy i minusy. Na razie wygrywamy w takim ustawieniu, więc skupiamy się na tej formacji.
– Nie myślę o mojej roli w zespole. Staram się wykorzystać każdą minutę, którą dostaję. Cieszy mnie to, że drugi mecz ligowy zaczynam w wyjściowym składzie. Chcę po prostu w każdym meczu pomóc kolegom.
– Niedawno Bartka Kapustkę i Rafała Augustyniaka oglądałem w telewizji, a teraz mam okazję grać z nimi w środku pola. To wielka przyjemność, bo mają wielkie umiejętności. To coś pięknego, móc z nimi grać.
– Na początku za szybko chcieliśmy strzelić gola, brakowało cierpliwości i przenoszenia ciężaru gry. Później to skorygowaliśmy i nasza gra wyglądała lepiej.
– Cała drużyna skupia się, by w kolejnych meczach wyglądać coraz lepiej. Naszym celem jest mistrzostwo Polski. Wierzę, że jeśli będziemy tak grali i dawali z siebie sto procent to zostaniemy mistrzami.
– Nie myślę o tym, jak inne drużyny punktują. Skupiam się tylko na własnym meczu, by zagrać jak najlepiej. Wydaje mi się, że to się udało.
W załączeniu zdjęcia do wykorzystania (fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com).
Legia Warszawa – GKS Katowice 4:1 (2:1)
Bramki: Kapuadi (28′), Chodyn (45′), Jędrych (sam. 60′), Augustyniak (65′) – Zrelak (25′)
Legia Warszawa: Tobiasz – Wszołek, Pankov, Kapuadi, Vinagre (Kun 69′) – Kapustka (Luquinhas 69′), Augustyniak, Urbański (Celhaka 78′) – Chodyna (Alfarela 78′), Gual (Pekhart 78′), Morishita
Rezerwowi: Kobylak, Oyedele, Pekhart, Alfarela, Celhaka, Kun, Ziółkowski, Jędrzejczyk, Luquinhas
GKS Katowice: Kudła – Kuusk, Jędrych, Klemenz – Czerwoński, Repka, Kowalczyk (Antczak 72′), Wasielewski (Marzec 72′) – Błąd (Milewski 72′), Zrelak (Mak 81′), Nowak (Golan 66′)
Rezerwowi: Strączek, Bergier, Galan, Mak, Jaroszek, Marzec, Baranowicz, Milewski, Antczak
Żółte kartki: Gual (59′), Celhaka (89′) – Kowalczyk (33′).
Karty gwiazd Ligi Mistrzów w najnowszym GIGA Sporcie!!!

