Legia w ćwierćfinale FIBA Europe Cup

-

- Reklama -

W ostatnim meczu drugiej fazy FIBA Europe Cup koszykarze Legii wygrali w środę ze Sportingiem w Lizbonie 99:86 i zajęli 2. miejsce w grupie, awansując do ćwierćfinału rozgrywek!

W roli pierwszego trenera Zielonych Kanonierów debiutował Marek Popiołek, dotychczasowy asystent Wojciecha Kamińskiego. Aby awansować do 1/4 finału rozgrywek warszawska drużyna musiała nie przegrać różnicą większą niż 9 punktów – taka była przewaga po pierwszym, wygranym w stolicy Polski spotkaniu obydwu ekip. Legioniści zaczęli mecz z przytupem, od celnej „trójki” Lorena Jacksona, rywale odpowiedzieli jednak trzema udanymi akcjami w ataku i wyszli na prowadzenie. W grze zespołu z Warszawy widać było sporą nerwowość. Po czterech minutach Sporting uzyskał 7 punktów przewagi. Kilka prostych błędów w ataku, a następnie faul techniczny Christiana Vitala spowodowały, że Portugalczycy zyskali sporo pewności na parkiecie. Gospodarze mieli co prawda spore problemy z faulami, jednak w ataku radzili sobie dużo lepiej od Legii, dlatego przed drugą kwartą wypracowali sobie 11 „oczek” przewagi.

Kolejna część gry zaczęła się od celnego rzutu zza łuku Vitala i od 4 fauli popełnionych przez gospodarzy w ciągu… 1,5 minuty. Zawodnikom z Warszawy udało się zmniejszyć straty do 6. punktów, a trener gospodarzy poprosił o czas. Atmosfera na parkiecie była bardzo napięta, a sędziowie „gwizdali” przewinienia za praktycznie każdy mocniejszy kontakt między zawodnikami. W tych okolicznościach więcej zimnej krwi zachowywali gospodarze, utrzymując dystans punktowy – w połowie kwarty wynosił on już 14 pkt. Zieloni Kanonierzy do końca I połowy zmniejszyli straty, które wynosiły przed trzecią kwartą 9 pkt – głównie dzięki niezłej dyspozycji w tej części gry Lorena Jacksona.

- Reklama -

Ten sam zawodnik rozpoczął trzecią kwartę od skutecznego wejścia pod kosz. Chwilę później za trzy trafił wracający do składu po kontuzji Michał Kolenda, a po jednym wykorzystanym rzucie osobistym przez Vitala przewaga Sportingu stopniała do trzech pkt. Gospodarze odpowiadali jednak celnymi „trójkami”, utrzymując prowadzenie. Legioniści znacząco poprawili jednak grę w obronie i sukcesywnie odrabiało straty, by na niecałe 5 minut do końca kwarty doprowadzić do remisu po efektownym wsadzie Arica Holmana, któremu asystował Jackson. Chwilę później „trójką” popisał się Vital i Zieloni Kanonierzy prowadzili pierwszy raz od momentu rozpoczęcia spotkania! Od tego momentu widać było, że to gospodarze są „pod ścianą”, co ekipa trenera Popiołka skutecznie wykorzystywała. Przed ostatnią kwartą Zieloni Kanonierzy mieli trzypunktową przewagę, co dawało wliczając zaliczkę z pierwszego spotkania 12 „oczek” zapasu.

Czwarta kwarta toczyła się już pod dyktando Legii. Zespół z Warszawy częściej niż w poprzednich meczach wykorzystywał dobrze dysponowanego Josipa Sobina – gospodarze mieli ogromny kłopot po faulach na chorwackim środkowym. Na 7 minut przed końcem meczu legioniści prowadzili 80:74. Przewaga rosła z każdą minutą, osiągając bilans +11 na 5 minut przed końcową syreną. Atmosfera na parkiecie była bardzo nerwowa, przede wszystkim przez frustrację graczy Sportingu, którzy byli świadomi swojej porażki. Drużyna trenera Popiołka powiększała przewagę, prezentując luz w grze.

Teraz przed legionistami powrót do Polski i ligowe starcie z Arką w Gdyni (niedziela, godz. 15.30, transmisja w Emocje.tv).

Łapcie GIGA Sport w nim GIGA plakaty!!!

- Reklama -

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Kto zagra w finale Ligi Mistrzów? Kup najnowszy GIGA Sport i zgarnij koszulkę Mbappe!!!

Robert Lewandowski, Erling Haaland, czy Kylian Mbappe? Kto wygra Ligę Mistrzów? GIGA plakaty: Mbappe, Manchesteru City, Lewego, Watkinsa, Jamala, Martineza, Diaza Kane'a i Fornala. A do...