Kluczowy rzut na 33 sekundy przed końcową syreną. Śląsk ponownie lepszy w stolicy

-

- Reklama -

W czwartym meczu serii finałowej Energa Basket Ligi koszykarze Legii Warszawa przegrali we własnej hali ze Śląskiem Wrocław, 63:66. Losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatniej minucie starcia. Wrocławianie są już tylko o krok od wywalczenia osiemnastego w swojej historii tytułu mistrzowskiego. Podopieczni trenera Andreja Urlepa prowadzą 3:1 w rywalizacji do czterech zwycięstw. Kolejny mecz we wrocławskiej hali Stulecia w piątek, 27 maja.

Legia bardzo dobrze zaczęła spotkanie dosyć szybko obejmując prowadzenie 11:4. W kolejnych minutach to jednak Śląsk spisywał się lepiej i odrobił część strat do rywala. Pierwsza kwarta zakończyła się zwycięstwem warszawian, 16:10. Niespełna dwóch minut potrzebowali wrocławianie, by doprowadzić do remisu. Zieloni Kanonierzy odpowiedzieli błyskawicznie poprzez zdobycie pięciu oczek z rzędu. Stołeczna ekipa znajdowała dogodne pozycje do zdobywania punktów, ale skuteczność legionistom nie dopisywała. To samo jednak można było powiedzieć o wrocławianach, którzy niejednokrotnie pudłowali spod kosza. Komplet widzów zgromadzony w hali OSiR Bemowo podskoczył z radości po celnym rzucie za trzy Dariusza Wyki w ślad którego chwilę później poszedł Grzegorz Kamiński. Do przerwy Legia prowadziła 34:31.

Mecz ponownie miał bardzo wyrównany przebieg – na trafienie zza łuku Travis Trice’a odpowiedział Raymond Cowels. W połowie trzeciej kwarty gospodarze prowadzili 42:40, ale Śląsk bardzo szybko, dzięki trafieniom Szymona Tomczaka i Travisa Trice’a wyszedł na prowadzenie. Taki stan nie trwał długo – Raymond Cowels raz jeszcze przymierzyli z dystansu i dał swojej drużynie prowadzenie 49:47 po 30 minutach gry. Tak jak było to w poprzednich spotkaniach finałowych, tak i teraz wszystko wskazywało na to, że losy spotkania będą rozstrzygać się w końcowych jego fragmentach. Zza linii 6.75 m nie pomylili się Raymond Cowels, Robert Johnson i Travis Trice po czym tablica wyników po raz kolejny wskazywała remis, tym razem 59:59 na pięć minut przed końcem meczu. Kluczowy moment starcia nadszedł na 33 sekundy przed końcową syreną – po raz czwarty w tym meczu zza łuku trafił Travis Trice czym dal prowadzenie Śląskowi 66:63. Legioniści starali się doprowadzić do dogrywki, ale próba Roberta Johnsona nie trafiła do kosza. Śląsk triumfował 66:63 i już tylko jednego zwycięstwa brakuje tej ekipie, by sięgnąć po złoty medal mistrzostw Polski.

- Reklama -

– Była walka, staraliśmy się ograniczać poczynania rywali, ale jak w każdym z tych meczów finałowych decydowały drobne rzeczy w samej końcówce meczu. Śląsk trafił za trzy punkty co dało mu wygraną. To na pewno nie koniec, nie poddamy się w tej walce, chcemy wrócić tu do Warszawy do własnej hali, ale najpierw musimy pokonać wrocławian w hali Stulecia – powiedział po meczu Adam Kemp.

W piątek, 27 maja o godz. 20:40 w hali Stulecia mecz nr 5 finałów mistrzostw Polski. Jeśli wrocławianie zwyciężą, sięgną po złote medale, w przypadku triumfu Legii rywalizacja powróci do stolicy.

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 63:66 (16:10, 18:21, 15:16, 14:19)

Legia: Robert Johnson 19, Raymond Cowels 14, Muhammad-Ali Abdur-Rahkman 13, Łukasz Koszarek 7, Grzegorz Kamiński 3, Dariusz Wyka 3, Adam Kemp 2, Jure Skifić 2, Jakub Sadowski 0, Jakub Śliwiński -, Szymon Kolakowski -.
Trener: Wojciech Kamiński, as. Marek Zapałowski, Maciej Jamrozik

- Reklama -

Śląsk: Travis Trice 21, D’Mitrik Trice 13, Łukasz Kolenda 11, Kodi Justice 7, Aleksander Dziewa 6, Ivan Ramljak 4, Szymon Tomczak 2, Kerem Kanter 2, Martins Meiers 0, Michał Gabiński -, Kacper Gordon -. Jan Wójcik -.
Trener: Andrej Urlep, as. Andrzej Adamek, Robert Skibniewski

Majowy GIGA Sport w sprzedaży!

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Lewy kontra Haaland. Kto jest lepszy? Pojedynek snajperów w najnowszym GIGA Sporcie!

Październikowy GIGA Sport już w sprzedaży. Wielkie postery polskiej reprezentacji i Barcelony, piłka Lewego prosto z Hiszpanii oraz oryginalna koszulka najlepszego snajpera Europy!!! Ranking Ligi Mistrzów,...