
Cody Gakpo, błyskotliwy gracz PSV, znajdujący się w kręgu zainteresowań możnych europejskiej piłki, właśnie zdradził, że rozmawiał kilka razy telefonicznie z Erikiem ten Hagiem o przenosinach do Manchesteru United. Nic z tego nie wyszło. Później odrzucił oferty Leeds i Southampton, a kilka dni temu zainteresowała się nim Barcelona, z którą coś go łączy. Real Madryt też bacznie go obserwuje.
Od zakusów Arsenalu do United
To 23-letni skrzydłowy, kolejny „produkt” akademii piłkarskiej PSV. W tym sezonie strzelił 9 goli w dziesięciu meczach, dołożył do tego dorobku bramkowego siedem asyst. Początkowo wydawało się, że wzmocni Arsenal, ale nagle do gry włączył się Manchester United. Zawodnik uważa, że to strata dla wszystkich stron: dla niego, dla United i PSV. Dla obecnego klubu byłby to bowiem ogromny zastrzyk gotówki, natomiast dla samego zainteresowanego szansa na dalszy rozwój w wymagającej lidze, a Manchester pewnie zyskałby zawodnika na lata.
Gra w Holandii to nie kara, a United ma Antony’ego
Gakpo zrozumiał, że transfer do Anglii się nie powiedzie w ostatnim tygodniu okna transferowego. Uważa, że pozostanie w Holandii nie jest karą, ale wciąż liczy na przenosiny do Anglii. Manchester United ostatecznie zadowolił się innym skrzydłowym z ligi holenderskiej – Brazylijczykiem Antonym, byłym podopiecznym obecnego trenera Czerwonych Diabłów.
Pechowiec Afellay inspiracją, Gakpo znalazł się blisko Neymara
Co ciekawe, gdy Gakpo był bardzo młody, wzorował się na Ibrahimie Afellayu, byłym zawodniku Barcelony i wielkim pechowcu, który zrządzeniem losu nie zrobił furory w wielkim futbolu. Na przeszkodzie stanęły kłopoty z kontuzjami. Pod koniec września w mediach można było znaleźć informację zdumiewającą: mianowicie Gakpo w klasyfikacji kanadyjskiej siedmiu czołowych lig w Europie zajmował, co było doprawdy imponujące, drugie miejsce, tuż za Neymarem.
Związki z Barceloną, czyli Xavi Simons jako partner na boisku
Czy Holender ma jeszcze coś wspólnego z Barceloną? Poniekąd tak, wszak na drugim skrzydle w PSV gra Xavi Simons, który miał być złotym dzieckiem Barcy, ale w pewnym momencie zdecydował się na przenosiny do PSG. W Paryżu nie błyszczał na tyle, by przebić się do podstawowego składu pierwszej drużyny. Konkurencja tam jest ogromna, więc w tym sezonie gra w Holandii.
Sport w genach i identyfikacja z PSV
Gakpo zachwyca kibiców w Holandii od ponad roku. Pochodzi ze sportowej rodziny, więc był skazany na sport. Ojciec grał w piłkę w Togo, skąd pochodzi, natomiast mama osiągnęła bardzo dużo, bo występowała w reprezentacji holenderskiej w rugby. Urodził się i wychował w Eindhoven, co sprawia, że utożsamia się ze swoim obecnym klubem.
Dlatego, mimo że chciał zmienić ligę, stara się wypowiadać dość powściągliwie i nie zżyma się na to, że na tym etapie kariery gra jeszcze w PSV. Już w wieku sześciu lat zaczął przygodę z tym klubem, wtedy zaproszono go na testy, co poprzedzało przyjęcie do szkółki. Od pięciu lat jest graczem pierwszej drużyny. Najpierw przegrywał rywalizację ze Stevenem Bergwijnem, ale mniej więcej od trzech lat ma wysokie notowania i gra tak jak się od niego oczekuje.
Wysoki, wszechstronny
Gakpo ma słuszną posturę, 189 cm wzrostu. Jest uniwersalny, nie narzeka, jeśli musi grać np. na szpicy, może obsadzić oba skrzydła, także potrafi operować w środkowej strefie boiska jako pomocnik. Preferowaną przez niego pozycją jest jednak lewe skrzydło.
