W drugim dniu rywalizacji w towarzyskim turnieju Silesia Cup reprezentacja Polski siatkarzy zmierzyła się w katowickim Spodku z Ukrainą. Po inauguracyjnej porażce z Serbią, podopieczni Nikoli Grbicia potrzebowali zwycięstwa, by podbudować nastroje na początku sezonu reprezentacyjnego.
Choć nie brakowało nerwów, Biało-Czerwoni wygrali 3:1 (22:25, 25:23, 25:23, 25:21), fundując kibicom niesamowity finisz.
Trener Nikola Grbić po raz kolejny zdecydował się na eksperymentalne ustawienia, dając szansę zawodnikom walczącym o stałe miejsce w kadrze. Od początku spotkania na boisku trwała zacięta walka punkt za punkt.
Pierwsza partia padła jednak łupem gości, którzy w końcówce wykazali się większą.
Porażka podrażniła Polaków, którzy mocno weszli w drugą odsłonę. Ukraińcy gonili wynik, zmuszając selekcjonera do rotacji składem. Biało-Czerwoni zdołali utrzymać minimalną przewagę i wyrównali stan meczu.
Trzeci set przyniósł kolejne zmiany kadrowe. Gra długo toczyła się w rytmie cios za cios. Wtedy Polacy wrzucili wyższy bieg i dzięki dobrym ustawieniom wypracowali dobrą przewagę. Kiedy wydawało się, że set jest pod kontrolą, Ukraińcy rzucili się do szaleńczej pogoni, jednak nie podołali naszym reprezentantom.
Największe emocje czekały jednak kibiców w czwartej partii. Choć na tablicy wyników długo widniał remis, o losach całego meczu miała zadecydować kolejna wojna nerwów w samej końcówce. Wtedy wkroczył Bartosz Gomułka. Polski atakujący w genialny sposób zamknął spotkanie, mianowicie posłał trzy asy serwisowe z rzędu. Polacy wygrali czwartego seta 25:21, a całe spotkanie 3:1.
Mimo że gra Biało-Czerwonych wciąż wymaga szlifów przed zbliżającą się Ligą Narodów, dzisiejszy mecz pokazał, że polska młodzież potrafi wytrzymać gigantyczną presję w kluczowych momentach. W sobotę, na zakończenie zmagań, Polacy zmierzą się z reprezentacją Bułgarii.

