Nie milkną echa wczorajszego meczu Premier League, w którym Southampton rywalizował z Wolverhapton (1:2). Przyznacie Państwo, że potyczka akurat tych zespołów nie mogła przyciągnąć uwagi globalnej publiczności. To prawda, niemniej o to, by o tym meczu mówiło się, zadbał zawodzący ustawicznie Jan Bednarek. Antybohater w ekipie „Świętych”, do której niedawno powrócił.
W Bermingham nie mógł się odnaleźć
Jan Bednarek nie poradził sobie w Aston Villi, gdzie trafił na wypożyczenie. Wrócił więc po zakończeniu zamkniętego niedawno okna transferowego do Southampton. I jego forma, o zgrozo, może napawać selekcjonera Fernando Santosa smutkiem, gdyż były obrońca Lecha Poznań po raz kolejny wykazał się doprawdy zadziwiającą, kuriozalną wręcz nieporadnością.
Kolejny swojak
Strzelił kolejnego już gola samobójczego, czwartego odkąd występuje w angielskiej Premier League. Na Twitterze nie brakuje w związku z tym szydery. Przy okazji rykoszetem oberwał Eden Hazard, swego czasu belgijski mag futbolu, którego od dłuższego czasu kibice Realu mają serdecznie dość!
Niepokój w Polsce, śmiech przez łzy
Są szydercy, którzy się śmieją z Polaka, także rzecz jasna w Anglii, ale co mogą powiedzieć fani reprezentacji Polski teraz. Oni czują olbrzymi niepokój w związku z fatalną, a przy tym niefartowną grą środkowego obrońcy, który wybił się w Lechu Poznań, skąd przeniósł się na Wyspy Brytyjskie.
Nowe GIGA Sport już w sprzedaży!!!

