Majątek Stevena Ballmera szacuje się na ponad 150 mld dolarów. Czyni to byłego CEO Microsoftu jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Kolejną fanaberią Amerykańskiego miliardera był klub w koszykarskiej lidze NBA. Ballmer w 2014 roku zdecydował się na zakup Los Angeles Clippers. Kolejne lata nie obfitowały jednak w oczekiwane sportowe sukcesy. To w 2021 roku skłoniło właściciela do złamania podstawowej reguły NBA. Aby przekonać gwiazdę zespołu – Kawhiego Leonarda do pozostania w Clippers do „podstawowych” 176 mln dolarów zapisanych w kontrakcie potajemnie dorzucił dodatkowe 66 mln. Dlaczego jest to nielegalne? W lidze NBA obowiązuje limit wydatków, które organizacja może przeznaczyć na swoich graczy. Oficjalnie 176 mln było w przypadku Leonarda maksymalną kwotą jaką mógł otrzymać od którejkolwiek z 30 drużyn w NBA. Przekazując dodatkową opłatę „pod stołem” Ballmer odstawił w tyle konkurencję i tym samym przekonał wówczas jednego z najlepszych koszykarzy na świecie do gry w Los Angeles.
Wszystko wyszło na jaw ponad rok temu za sprawą dziennikarza Pablo Torre. Niemalże od razu ruszyło wewnętrzne dochodzenie ligi, którego owoce poznaliśmy we wrześniu tego roku. O ile kara 30 mln dolarów raczej nie wywarła na Ballmerze wielkiego wrażenia, tak znacznie cięższe działa zostały wytoczone w stronę samej organizacji z Los Angeles. Klub został pozbawiony możliwości wybierania czołowych prospektów w drafcie do 2033 roku. W praktyce marginalizuje to rolę Clippers w lidze na najbliższe 10 lat i co za tym idzie niweczy ambicje 70-letniego miliardera o zbudowaniu koszykarskiej potęgi. Ballmer został też odsunięty od zarządzania organizacją na okres 12 miesięcy.
Najmniej na całej sytuacji ucierpiał sam Kawhi Leonard. Koszykarz otrzymał karę 700 tysięcy dolarów, która w zestawieniu z zarobkami koszykarza wypada nieco śmiesznie. Skrzydłowy zdążył się z resztą z LA ewakuować i następny sezon rozpocznie już w barwach Toronto Raptors.
GIGA plakaty TYLKO w GIGA Sporcie!!!
