Gerard Pique jak Ronald Koeman – słabnący status legendy

-

- Reklama -

Ronald Koeman bezsprzecznie jest jedną z legend Barcelony. To on strzelił jednego z najważniejszych goli w historii klubu (zdaniem wielu najważniejszego). Mowa o zwycięskiej bramce w finale Pucharu Europy w 1992 roku. To było historyczne trafienie, ponieważ dało Barcelonie pierwszy triumf w tych rozgrywkach. Niestety z czasem, już jako trener Barcy, Holender zaczynał rozmieniać się na drobne, szkodząc własnej reputacji w oczach cules. Zgłębiając jego historię, można pokusić się o pewną analogię…

Koeman jako podpora Dream Teamu

Koeman zapisał się na kartach historii piłki nożnej, a szczególnie w dziejach Barcy. Był jednym z pewnych punktów i najważniejszych ogniw w drużynie Johana Cruyffa, którą okrzyknięto przed laty Dream Teamem. To właśnie status gwiazdy Barcelony sprzed lat i posiadanie w związku z tym tzw. DNA Barcy były czynniki, które sprawiły, że mógł zostać trenerem ukochanej drużyny.

- Reklama -

Koeman kocha Barcę, ale pobłądził

Jednak to nie była dobra decyzja. Istotnie, Koeman szczerze kocha Barcę, gdyż kiedy pojawiła się szansa, by ją poprowadzić jako trener, zrezygnował z posady selekcjonera reprezentacji Holandii. Niestety, jego praca w Barcelonie była serią rozczarowań i upokorzeń.

Holender nie miał przekonującej myśli taktycznej, gubił się w swoich na ogół niezrozumiałych pomysłach. Nie potrafił zdobyć się na autorefleksję i samokrytykę, szkodził morale drużyny. Obwiniał piłkarzy za porażki. Gdy po wyborach na prezesa klubu do władzy wrócił Joan Laporta, animozji wciąż przybywało. Koeman bowiem nie był faworytem Laporty.

Upokorzony w… samolocie

- Reklama -

Dla Koemana upokarzające było to, że został zwolniony w… samolocie, w drodze powrotnej po meczu z Rayo Vallecano pod koniec października ubiegłego roku. Koeman wtedy już był toksyczny, toczył karkołomne boje z mediami. Wyrażał już wcześniej ogromny żal do prezesa Barcy. A jego status legendy zaczął gwałtownie słabnąć. Stał się tym, którego wytykano palcami – wyrzutkiem i balastem. Nostalgiczni cules, pamiętający dawne czasy Barcy Cruyffa, byli tym na pewno zdegustowani.

Odchodzi Pique, czyli kibice ulżyli

Gerard Pique wprawdzie w sobotę został pożegnany godnie, z honorami. To bezdyskusyjne, natomiast nie da się ukryć, że podejmując decyzję o odejściu, o zakończeniu kariery, sprawił ulgę wielu fanom.

Mimo że nikt nie zabierze mu miana klubowej legendy, mimo że wygrywał wiele razy na różnych frontach z Barcą od 2008 roku, to w ostatnim czasie był już u schyłku swojej wielkości. Stał się cieniem samego siebie.

Koszmar z Interem

Symbolem jego zapaści był mecz z Interem na Camp Nou, gdy wskutek plagi urazów zagrał od początku spotkania, a jego brak odpowiedniej antycypacji na boisku okazał się kosztowny dla drużyny. Sygnalizowanie kolegom, że nic zespołowi nie grozi ze strony rywali, doprowadziło do straty gola. 3:3 to był remis na papierze, a w praktyce porażka w kontekście dalszego grania Barcy w Lidze Mistrzów.

Postępująca marginalizacja

Pique słabł coraz bardziej, jego jakość raptownie się pogarszała. To znamienne, że był piątym środkowym obrońcą w hierarchii Xaviego Hernandeza, za Julesem Kounde, Andreasem Christensenem, Erikiem Garcią i Ronaldem Araujo.

Gdyby nie zdecydował się na odejście, to marginalizacja postępowałby jeszcze bardziej. Xavi nie chciał, by „Geri” grał za zasługi. Można pokusić się o konstatację, że trener Barcy uznaje prymat merytokracji w futbolu, a zatem gra ten, kto jest lepszy. Liczy się jakość, a nie nazwisko i niegdysiejsze osiągnięcia, które tracą znaczenie, jeśli obecna dyspozycja nie jest zadowalająca.

Na Pique i Koemana gwizdano

Gerard Pique i Ronald Koeman, mimo statusu legend klubu, musieli znosić gwizdy, zdarzały się też obelgi. Kibice mieli ich dość. Obaj pewnie odetchnęli z ulgą po odejściu z klubu (Pique wczoraj ponoć początkowo nie chciał przemawiać z murawy Camp Nou). Chociaż o ile Koeman nie jest już mile widziany na Camp Nou, to Pique marzy o funkcji prezesa klubu. To paradoks, ale mimo przynajmniej pewnej ambiwalencji żywionej do niego przez kibiców ostatnimi czasy, kandydując wkrótce na to stanowisko, może wierzyć w sukces.

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Gang Urbana, faworyci Mundialu i Ligi Mistrzów oraz koszulka samego Haalanda! Nowy GIGA Sport JUŻ JEST! [VIDEO]

Czy Polacy pojadą na Mundial do USA, Kanady i Meksyku? Tego jeszcze nie wiemy, ale mamy dla Was GIGA RAPORT ze stanu polskiej reprezentacji,...