Futbol i narkotyki. Nałóg, który złamał wielkie kariery

-

- Reklama -

Świat wielkiej piłki jest niezwykle łaskawy dla uzdolnionych piłkarzy, obsypując ich gradem apanaży. To realia z fortunami, luksusowymi samochodami i zegarkami w tle, które kuszą też swoją jakże ciemną stroną, przez którą przeszedł niejeden wybitny zawodnik. Nocne życie pochłonęło talent kilku szczególnie uzdolnionych, którzy gdyby nie problem z narkotykami, z pewnością w futbolu rozbiliby znacznie więcej.

Diego Armando Maradona

Maradona po raz pierwszy zetknął się z kokainą w Barcelonie. Do Blaugrany trafił w 1982 roku, a ciemna strona miasta pochłonęła go szybko. Złoty dzieciak z Buenos Aires pierwszy kontakt z narkotykami miał rok po przeprowadzce.

- Reklama -

 – Miałem 24 lata. To był największy błąd w moim życiu – wspominał w 2017 roku w wywiadzie dla telewizji Mediaset. Na domiar złego w Katalonii nie dopisywało mu szczęście – kontuzje, brak gry. W 1984 roku trafił do SSC Napoli. To było chyba najgorsze miejsce, do którego mógł przybyć młody piłkarz pogrążony w uzależnieniu od twardych narkotyków.

W stolicy Kampanii jego ciemna strona nie była tajemnicą. Mimo to jako zawodnik spisywał się wyśmienicie, a kibice go kochali. Boski Diego do tej pory jest legendą klubu i miasta. Podczas jego przygody Napoli zdobyło m.in. dwa razy mistrzostwo Włoch i Puchar UEFA. Świetnie spisywał się także w reprezentacji. W 1986 roku zdobył z Argentyną mistrzostwo świata (3:2 z RFN), a cztery lata później jako kapitan znów doprowadził zespół do finału, tym razem jednak to RFN sięgnęło po złoto (1:0).

Niestety w 1991 roku wszystko runęło. W kwietniu na lotnisku w Buenos Aires Maradona został zatrzymany w związku z podejrzeniem posiadania narkotyków. Okazało się, że przewoził pół kilograma kokainy. Jego narkotykowe wyskoki zakończyły się półtorarocznym zawieszeniem. Po przerwie wrócił do piłki, ale już jako piłkarz Sevilli FC. Na mundialu w 1994 roku wykryto u niego efedrynę i w ten sposób zakończył udział w turnieju. Wtedy niesamowicie utalentowany Argentyńczyk definitywnie skończył przygodę z wielka piłka, chociaż próbował jeszcze odżyć w rodzimej lidze.

Adrian Mutu

- Reklama -

Adrian Mutu to zdecydowanie jedna z największych legend rumuńskiej piłki. W 2000 roku przeszedł do Włoch do Interu Mediolan. W stolicy Lombardii nie zdołał się przebić, ale swój talent zaprezentował w Hellasie Werona i Parmie, w której stworzył kapitalny duet z Adriano.

Kiedy Chelsea FC została przejęta przez Romana Abranowicza, ówczesny trener „The Blues” Claudia Ranieri koniecznie chciał sprowadzić Rumuna do Londynu. Tak też się stało. Rosjanin wyłożył 19 mln euro, a napastnik założył niebiską koszulkę.

Uzdolniony, młody chłopak z dobrej rodziny, student prawa, miłośnik literatury zaczął coraz bardziej czerpać z uciech jakie dawały mu wielkie pieniądze zarabiane na futbolu. Ranieri wierzył w Mutu, który był jego ulubieńcem. Sielanka skończyła się, kiedy do szatni londyńczyków wszedł Jose Mourinho. Nieustępliwy Portugalczyk rządził twardą ręką, a zbuntowany Rumun się stawiał. – Przyznaję, mieliśmy gorącą konfrontację i groziłem Mourinho. W emocjach mało co go nie uderzyłem – przyznał po latach.

Ta kłótnia była następstwem odsunięcia go od składu. Menadżer miał już dosyć wybryków swojego piłkarza. Jednak to był dopiero początek. Niedługo później wykryto u niego kokainę. Na początku się wypierał, później próbował tłumaczyć. Ostatecznie Chelsea postanowiła wykorzystać tę wpadkę i wyrzucić Rumuna z klubu. Eksperci zastanawiali się, dlaczego „The Blues” wyrzucili piłkarza zamiast próbować go sprzedać. Wszystko stało się jasne, kiedy klub wystąpił o ogromne odszkodowanie. Początkowo piłkarz miał zapłacić prawie 38 mln funtów. Sprawa ciągnęła się latami.

Kolejnym klubem Mutu stał się Juventus FC. Oficjalnie trafił jeszcze na chwilę do AS Livorno, ale był to zabieg potrzebny do obejścia formalności związanych z ograniczeniami dla obcokrajowców. Nie rozegrał tam ani jednego spotkania, a kilkanaście dni później był już piłkarzem „Starej Damy”. Kolejnym klubem była ACF Fiorentina prowadzona przez ulubionego trenera Mutu Cesare Prandellego. Mimo, że piłkarz wydawał się być pod dobrą opieką to znów zawalił. Tym razem przyłapano go na dopingu. W konsekwencji wylądował w niszowej Cesenie.

Obok wybryków związanych z różnymi nielegalnymi substancjami jakich zasmakował, szły skandale obyczajowe – zdrada żony czy liczne bójki. Z pewnością nie tak wyobrażali sobie kibice przebieg kariery zdolnego i błyskotliwego młodzieńca, który jesienią 2000 roku ruszał z Bukaresztu na podbój piłkarskiego świata.

Claudio Caniggia

Claudio Caniggia to kolejna ofiara – ujmując to łagodnie – niesportowego trybu życia. To argentyński skrzydłowy, który w końcówce lat 80-tych przeniósł się do Włoch, opuszczając River Plate, dołączył do Hellasu Werona. Po sezonie trafił do Atalanty Bergamo. Świetna gra w Lombardii zaowocowała transferem do AS Romy w 1992 roku.

Wtedy Caniggia był już wicemistrzem świata, doprowadzając swoją reprezentację do tego sukcesu wraz z Maradoną. W mundialu miał olbrzymi wkład w sukces, który przypieczętował dwiema bardzo ważnymi bramkami w meczach przeciwko Brazylii w 1/8 i w półfinale przeciwko Włochom. Do Rzymu przyjechał więc z bogatym CV. Niestety jego kariera mocno wyhamowała i to nie przez wzgląd na kwestie sportowe.

Caniggia dał się ponieść nocnemu życiu w stolicy Włoch. Konsekwencją było wykrycie w jego organizmie kokainy. Werdyktem było 13-miesieczne zawieszenie. Na własne życzenie zniszczył sobie drogę do wielkiej piłki klubowej. Po powrocie do futbolu rękę wyciągnęła do niego SL Benfica. Do końca kariery zaliczył jeszcze pobyt w kilku klubach, ale były to marki spoza europejskiej czołówki.

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ

GIGA SPORT

Kto naprawdę jest numerem 1! Najnowszy GIGA SPORT już jest!!!

UWAGA! Najnowszy GIGA SPORT czeka na Was! Tym razem mamy dla Was aż trzy GIGA plakaty: Realu Madryt, FC Liverpool i Roberta Lewandowskiego!!! Do wygrania...