Barcelona odpadła z Ligi Europy w dwumeczu z Manchesterem United. W rewanżu było 1:2 z perspektywy Katalończyków, a zaczęło się od prowadzenia Barcy. To Robert Lewandowski strzelił gola z rzutu karnego, natomiast ten gol nie może przykryć kolejnego fatalnego występu Polaka.
W pierwszym meczu na Camp Nou „Lewego” zatrzymał Raphael Varane, wicemistrz świata, były gracz Realu. Tym razem poniekąd też, bo pod koniec spotkania to on wybił piłkę z linii bramkowej po strzale polskiego napastnika.
„Rzeźnik” zatrzymał „Lewego”
Jednak o ile na Camp Nou to francuski dryblas nakrył Polaka czapką, tym razem zastopował go przede wszystkim argentyński wojownik o niezbyt imponującym wzroście – Lisandro Martinez. Nie dawał spokoju RL9 w tym meczu. Spójrzmy na jego grę na tej kompilacji.
Lisandro to były gracz Ajaksu, którego sprowadził do Anglii Erik ten Hag, nowy menedżer zespołu Red Devils. Argentyńczyk nazywany jest „rzeźnikiem”. W rzeczy samej, „Lewego” nie oszczędzał. Pastwił się wręcz nad nim na boisku…
Szkolne błędy Polaka
Lewandowski miał problemy z przyjęciem piłki, ze znalezieniem kolegów na boisku podaniem, cofał się desperacko, bo nie było chemii między nim a partnerami z zespołu. Wyglądało to źle. Gdy Lewandowski obejrzał czerwoną kartkę w meczu z Osasuną w Pampelunie, to stał się innym piłkarzem.
Na mundialu były snajper Bayernu Monachium zawiódł rodaków, w klubie czasami golami przykrywa swój ogólny marazm. To niepokoi wielu cules. Patrząc na jego grę w szerszym kontekście, można mieć wiele zastrzeżeń. To głęboki kryzys tego zawodnika, zadziwiające symptomy raptownego pogorszenia się formy kapitana biało-czerwonych.
„Lewego” zatrzymywali już w tym sezonie tacy obrońcy jak Eder Militao czy Matthijs De Light, a tym razem bez problemu dali sobie z nim radę defensorzy Manchesteru United.
Czytaj w GIGA Sport!!!

