Dziewięć lat temu zmarł Alfredo Di Stéfano, Argentyńczyk, jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii, nazywany „Blond strzałą”. Grał w Argentynie, Kolumbii, a gdy trafił do Hiszpanii, był spór między Realem a Barceloną, kto go pozyskał. Reżim generała Franco postarał się, by zasilił Królewskich. Został legendą klubu z Chamartin.
4 lipca bieżącego roku minęło 97 lat od jego urodzin. A przyszedł na świat w Buenos Aires. Alfredo Di Stéfano grał tam w River Plate, dziś wiemy, że to jeden z najlepszych piłkarzy w całej historii futbolu. Ma status legendy Realu Madryt, w którym grał w latach 1953–1964. Był też trenerem Królewskich w dwóch okresach (1982–1984 i 1990–1991).
Di Stefano lepszy od… Pelego
Leo Messi, Pele, Diego Maradona – oni są wymieniani zwykle w zestawieniach piłkarzy wszech czasów na podium, natomiast tacy gracze jak Di Stefano, Ferenc Puskas czy Johan Cruyff także zasługują na pamięć i podziw po wsze czasy. Przywołajmy wypowiedź Pelego:
„Di Stéfano był lepszy i ode mnie, i od Maradony. Diego był wielkim piłkarzem, ale nie potrafił posługiwać się ani prawą nogą, ani głową. Jedyny ważny gol, którego strzelił, trafiając z główki, to ten, którego tak naprawdę wbił ręką” – powiedział przed laty sardonicznie Pelé.
„Ludzie spierają się o to, kto jest lepszy – Pele czy Maradona. A najlepszy jest Di Stefano, bo był piłkarzem o wiele bardziej kompletnym” – mówił Brazylijczyk w 2009, podczas debaty na temat gracza wszech czasów.
Honorowy prezes Realu
Skalę wielkości Di Stefano oddaje fakt, że z czasem został prezesem honorowym Los Blancos. Rozegrał 396 meczów w królewskim klubie i strzelił 308 goli. Pięciokrotnie triumfował w zmaganiach o Puchar Europy, wywalczył ze swoim zespołem Puchar Interkontynentalny, wygrał też dwa Puchary Łacińskie, osiem mistrzostw Hiszpanii i Puchar Hiszpanii.
Zmarł dziewięć lat temu
7 lipca 2014 roku Di Stefano odszedł z tego świata, ten były piłkarz, trener, legenda i honorowy prezes klubu, którego odmienił oblicze, był wspominany przez kolejne lata z rozrzewnieniem.
Super Złota Piłka
Był pięciokrotnym zdobywcą Trofeo Pichichi, aktualnym triumfatorem jest Robert Lewandowski, a tę nagrodę zdobywa napastnik, który jest strzelcem największej liczby goli w sezonie ligi hiszpańskiej. Tłuste lata w klubie z Chamartin pozwoliły Argentyńczykowi zdobyć dwukrotnie Złotą Piłkę. W 1989 roku France Football przyznało mu Super Złotą Piłkę – do dziś Di Stéfano jest jedynym piłkarzem świata uhonorowanym tym wyróżnieniem.
Zasłużony dla Realu
Po zakończeniu kariery znowu związał się z Realem Madryt, przy czym tym razem już jako trener. Zdobył Superpuchar Hiszpanii. Stworzył Piątkę Sępa, która była postrachem rywali i siała popłoch w hiszpańskiej piłce nożnej. Powszechnie wiadomo, że jego zasługi dla nadania blasku Królewskim sprawiły, że został wybrany honorowym prezesem klubu. Warto nadmienić, że jego imieniem nazwano też stadion w Valdebebas, na którym swoje spotkania rozgrywa Castilla, a na początku pandemii grał też tam pierwszy zespół.
Gdy Alfredo Di Stéfano odszedł z tego świata, żegnały go znamienite postaci z całego świata, które uwypuklały jego sportową klasę i jakże istotny wkład w historię piłki nożnej. Trumnę w loży honorowej Santiago Bernabéu odwiedzały tysiące kibiców, pragnących oddać hołd wielkiemu Don Alfredo.
Raz był na mundialu
Alfredo Di Stefano to Argentyńczyk, który raptem raz był na mundialu, jako reprezentant… Hiszpanii, gracz naturalizowany. Ale choć Pele tak go hołubił, ten zawodnik nigdy nie wystąpił w finałach mistrzostw świata, na przeszkodzie bowiem stanęła poważna kontuzja. Oznaczała gehennę dla legendy Realu Madryt.
Carlo Ancelotti kiedyś powiedział, że nie powinno się porównywać graczy z różnych epok. Niesprawiedliwe jest przypisywanie komukolwiek tytułu gracza wszech czasów. Włoch zaznaczył, że swoje epoki naznaczyli różni geniusze: Di Stefano, Pele, Maradona, Cruyff, Messi.
Ikona Królewskich
Był najważniejszą, emblematyczną postacią pierwszego wielkiego Realu, który po wojnie miał status hegemona w klubowej piłce na Starym Kontynencie. Eduardo Galeano w „Futbolu w słońcu i w cieniu” pisał o nim z podziwem: „W jego butach zmieściłoby się całe boisko”. To piękna metafora oddająca geniusz di Stefano.
Murawa rozwijała się pod jego stopami
W rzeczy samej, ci nieliczni, którzy wspominali przed laty, jak obserwowali go na boisku, zwracali uwagę, że murawa wręcz rozwijała się pod jego stopami. Di Stefano ganiał od bramki do bramki, po całym boisku, z piłką lub bez. Zmieniał rytm biegu i kierunek. Zrazu wszakże podążał leniwym truchcikiem, który w okamgnieniu mógł nabrać prędkości niepowstrzymanego huraganu.
Wszechstronność
Gubił obrońców, poszukując wolnych przestrzeni. Przenosił akcję w powietrze, gdy nie dało się grać po ziemi. Nigdy nie zamierał w bezruchu. Z wysoko uniesioną głową widział na boisku wszystko, a gdy tylko dostrzegł jakąś lukę w defensywie, wdzierał się w nią, by zapoczątkować atak. Uczestniczył w każdej akcji zakończonej golem, od jej początku do samego końca, a żaden z wielu goli, które strzelił, nie różnił się od pozostałych.
Strzała z napędem rakietowym
Mówiono o nim „strzała z napędem rakietowym”, po meczu był noszony na ramionach jak bóg futbolu. Di Stefano był maszyną napędzającą trzy drużyną oczarowujące świat – River Plate, tam zastąpił Pedernerę, Millonarios de Bogota, gdzie u boku Pedernery rozkwitł jego talent. A należy skończyć wspomnieniem Realu Madryt rzecz jasna, z którym przez pięć lat zdobywał tytuł najlepszego strzelca hiszpańskiej ligi.
Europejczyk czy Latynos
W 1991, wiele lat po tym, jak Di Stefano zakończył karierę, prestiżowy magazyn „France Football” nadał mu miano europejskiego piłkarza wszech czasów. To ironia losu, bo ten piłkarz urodził się w Buenos Aires, utożsamiał się z Argentyną, był „argentyński”, ale po naturalizacji postrzegano go jako Europejczyka.
Pele go podziwiał, uważał, że był najwybitniejszy w dziejach futbolu. A z Pelem trzeba się było się liczyć, gdy mówił o wielkich świata piłki.
Oto lista osiągnięć Di Stefano:
- Zdobywca Copa America (Brazylia): 1947
- 8-krotny Mistrz Hiszpanii (Real Madryt): 1954, 1955, 1957, 1958, 1961, 1962, 1963, 1964
- 5-krotny Zdobywca Pucharu Europy (Real Madryt): 1956 , 1957 , 1958 , 1959 , 1960
- 3-krotny Mistrz Kolumbii (Millonarios FC): 1949, 1951, 1952
- Zdobywca Pucharu Króla (Real Madryt): 1962
- Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego (Real Madryt): 1960
- Mistrz Argentyny (River Plate): 1945, 1947
- 2-krony zdobywca Złotej Piłki: 1957, 1959 oraz drugie miejsce w 1956
- Hiszpański Piłkarz Roku: 1957, 1959, 1960, 1964
- 2-krotny Król Strzelców Pucharu Europy: 1958, 1962
- 5-krotny Król Strzelców Ligi hiszpańskiej (Real Madryt): 1954, 1956, 1957, 1958, 1959
- Król strzelców Ligi argentyńskiej: 1947
- Król strzelców Ligi kolumbijskiej: 1951, 1952
- Strzelec 23 goli w 31 meczach dla reprezentacji Hiszpanii
- Ogółem strzelec 555 goli w 697 oficjalnych meczach
Porównania do tego wybitnego piłkarza są dużym komplementem, swego czasu jeden z polskich dziennikarzy sportowych Stefan Szczepłek, notabene także nieoceniony historyk futbolu, został określany mianem „Di Stefano dziennikarstwa” przez red. Jerzego Chromika, który w trakcie kariery dziennikarskiej pracował chociażby w nietuzinkowym „Sportowcu”, jest również autorem cieszącego się zainteresowaniem ponadczasowego „Remanentu”.
Często pamięta się o Pelem, Maradonie czy Messim, ale taka analogia wydaje się wyborna, uwypukla zapomniany lub nieodkryty przez młodszych kibiców kunszt legendy Realu Madryt.
Czytaj w GIGA Sport!!!

