San Antonio Spurs podejmowali Golden State Warriors w pierwszym z pięciu kolejnych spotkań we własnej hali. Choć aż dwóch graczy Ostróg zaliczyło triple-double, to Wojownicy wygrali 125:120.
Jeremy Sochan spędził na parkiecie sześć minut. W tym czasie zdobył trzy punkty, trafiając swój jedyny rzut zza łuku, a także miał trzy zbiórki.
Podopieczni trenera Mitcha Johnsona zdecydowanie lepiej weszli w to spotkanie. W pierwszej kwarcie Spurs byli w stanie skutecznie utrudniać grę swoim rywalom, którzy trafili jedynie 4 z 18 rzutów za trzy. Przeciętna skuteczność Wojowników sprawiła, że to Ostrogi wygrały tę odsłonę 28:14.
Druga i trzecia część gry to już jednak popis przyjezdnych. Warriors stopniowo zmniejszali swoją stratę i na przerwę schodzili przegrywając już tylko siedmioma punktami (56:49). Po powrocie na parkiet dwoił się i troił Stephen Curry i to właśnie jego trójka wyprowadziła gości na prowadzenie (73:75).
Kiedy za punktowanie wzięli się również Jimmy Butler, Buddy Hield oraz Al Horford, przewaga Warriors wzrosła do dwucyfrowego pułapu (82:92). W czwartej odsłonie Spurs zbliżyli się co prawda na dystans jednego posiadania, ale w kluczowej dla losów spotkania końcówce znów pozwolili rywalom odskoczyć i nie byli już w stanie wrócić do gry.
– Zaliczyliśmy kilka fragmentów, w których wyglądaliśmy świetnie w ofensywie, ale zabrakło nam dyscypliny w obronie, a także takie, w których było dobrze w defensywie, ale nie mogliśmy wyegzekwować swoich ataków. Zasługują na uznanie. Zaczęliśmy dobrze, a oni odpowiedzieli z przytupem – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Mitch Johnson.
Dla San Antonio triple-double zaliczyli Victor Wembanyama (31 punktów, 15 zbiórek, 10 asyst) oraz Stephon Castle (23 punkty, 10 zbiórek, 10 asyst). To pierwszy przypadek w historii, by dwóch zawodników Spurs mogło pochwalić się takim osiągnięciem w tym samym spotkaniu.
Po drugiej stronie parkietu nie do zatrzymania był Stephen Curry. Legendarny strzelec Wojowników odpłacił się kibicom za kiepski występ w poprzednim spotkaniu z Oklahoma City Thunder i tej nocy zdobył aż 46 punktów, pięć zbiórek oraz pięć asyst.
Dla Spurs była to dopiero trzecia porażka w bieżącym sezonie. Bilans 8-3 plasuje ich na 3. miejscu w tabeli Konferencji Zachodniej. W nocy z piątku na sobotę Ostrogi ponownie zmierzą się z Warriors przed własną publicznością, co będzie doskonałą okazją do rewanżu.
Kolejne spotkania San Antonio Spurs:
14/15 października (noc z piątku na sobotę): San Antonio Spurs – Golden State Warriors; godz 3:30
16 listopada (niedziela wieczór): San Antonio Spurs – Sacramento Kings; godz. 22:00
18/19 listopada (noc z wtorku na środę): San Antonio Spurs – Memphis Grizzlies; godz. 2:00
20/21 listopada (noc z czwartku na piątek): San Antonio Spurs – Atlanta Hawks; godz. 2:00
23/24 listopada (noc z niedzieli na poniedziałek): Phoenix Suns – San Antonio Spurs; godz. 2:00
