Marcus Rashford to po prostu dobry, empatyczny chłopak, który lubi pomagać i solidaryzować się z ludźmi będącymi w potrzebie. Po wczorajszym meczu Premier League Manchesteru United z Nottingham Forest, w którym otworzył wynik rywalizacji (3:0 dla „Czerwonych Diabłów”), poświęcił wiele uwagi byłemu zawodnikowi United, którego kariera nie potoczyła się tak, jak sam zainteresowany mógł oczekiwać.
Więcej niż przyjaciel
„Więcej niż przyjaciel. Dobrze cię widzieć, bracie” – napisał na Twitterze Marcus Rashford, dodając specjalne zdjęcie. Mowa o Jessiem Lingardzie. Spędził w seniorskiej ekipie MU aż 11 lat. Naprawdę?
Seria wypożyczeń
No nie do końca, bo choć formalnie występuje w rejestrach jako zawodnik dorosłego teamu United od 2011 roku, to już w 2012 zaczęła się seria wypożyczeń. „Zaliczył” już wiele klubów, wymieńmy je: Leicester City, Birmingham City, Brighton, Derby County, West Ham United i wreszcie Nottingham Forest.
Obecnie nie może już grać w kadrze
Lingard od 2016 rozegrał w reprezentacji Anglii 32 mecze, w których zdobył sześć bramek. Ale obecnie nie może liczyć na występy w zespole Synów Albionu. Licho nie śpi, konkurencja jest ogromna, a on mając już 30 lat (aż trudno w to uwierzyć), nie jest w optymalnej formie.
Ponad 100 występów w United
Mimo wszystko w MU rozegrał 149 spotkań (niektóre źródła podają, że było tych występów… ponad 200), w których strzelił 20 goli. To ofensywny pomocnik lub skrzydłowy, miał dobry czas w West Hamie, do którego został wypożyczony w 2021. Wtedy w 16 meczach strzelił 9 goli, miał ogromny wpływ na kreowanie ataków „Młotów”. Był wręcz nieoceniony.
Lingard w pewnym momencie musiał opuścić boisko, wtedy kibice United zgotowali mu owację. To były piękne obrazki. Od akademii do pierwszej drużyny – tak przebiegała jego kariera, jej rozwój w MU.
Depresja i wiele zmartwień
To wychowanek MU, który mimo że zarabia od lat więcej niż przyzwoicie, nie miał w życiu lekko, łatwo i przyjemnie. Przed dwoma laty dał wyraz temu, z czym musiał się mierzyć poza boiskiem i co sprawiało tak olbrzymie trudności.
„Rodzina jest dla mnie bardzo ważna, a moja mama przechodziła przez pewne rzeczy, jak depresja. Pojechała do Londynu, aby szukać pomocy. W tym czasie ja zajmowałem się bratem i siostrą, nie mogłem skupić się na futbolu, gdyż najważniejsi byli oni. A mają odpowiednio 12 i 15 lat. Dochodzisz do momentu, w którym czujesz, że potrzebujesz z kimś porozmawiać. To bardzo mi pomogło. To może być członek rodziny lub przyjaciel, któremu bardzo ufasz. Polecam taką rozmowę w stu procentach, z całą pewnością – zwierzał się i radził Lingard swego czasu.
Nie oceniajmy zbyt pochopnie
Cóż, rodzina jest najważniejsza, a choć niektórzy spekulowali, że może ten mający niewątpliwie spory potencjał zawodnik pobłądził, uległ jakimś pokusom, to oceniając go, trzeba mieć na względzie te kłopoty w życiu prywatnym. Łatwo jest nam oceniać wielu sportowców, nie do końca wiedząc, co dzieje się z nimi poza boiskiem. To nie zawsze musi być autodestrukcja, czasami to zrządzenie losu odgrywa przemożną rolę. Niestety bywa i tak.
Wciąż możesz kupić GIGA Sport!!!

