W małych derbach Madrytu, po pasjonującym, pełnym dramaturgii meczu, Rayo Vallecano pokonało 3:2 Real. To pierwsza porażka Królewskich w lidze w tym sezonie. Dla obrońców tytułu to cios otrzymany od skromnej ekipy.
Pogromcy wielkich
„Matagigantes„, czyli pogromcy wielkich, tak określa się ekipę trenera Andoniego Iraoli (w tym sezonie wygrali na wyjeździe z Barceloną, w Madrycie wywalczyli remis z Atletico), 40-letniego szkoleniowca, przedstawiciela nowego pokolenia trenerów w hiszpańskiej piłce.
Rayo to największe wyzwanie dla niego w trenerskiej karierze, którą rozpoczął w 2018 roku w Larnace. Po sezonie spędzonym na Cyprze wrócił do swojego kraju, by poprowadzić ekipę Mirandes. A od dwóch lat jest trenerem Rayo.
Kontrast między obiema drużynami
Królewscy z Madrytu, którzy w czasach pierwszych rządów Florentino Pereza weszli w erę Galacticos, wówczas funkcjonowali w realiach niedostępnych dla wielu. Luksus, blichtr, przepych. Do dziś Real kojarzy się z olbrzymim bogactwem i wielką renomą. Znamienne, że klub z Santiago Bernabeu przed sezonem wydał na defensywnego pomocnika Monaco Aureliana Tchouameniego aż 80 mln (wczoraj Francuz był kompletnie bezradny).
Kłopot z koszulkami
Tymczasem Rayo rok temu miało kłopoty ze sprzedażą koszulek Radamela Falcao. A to była bomba transferowa… Jednak w tym klubie z robotniczej dzielnicy marketing de facto nie istnieje. Nie ma sprzedaży internetowej.
Mimo że w mediach społecznościowych przybywało fanów, którzy zaczęli śledzić mecze Rayo z myślą o Kolumbijczyku, tej popularności, mody na niego niespecjalnie udało się „zmonetyzować” z racji wielu ograniczeń. A to dopiero druga gwiazda w historii klubu, pierwszą był niegdyś napastnik Realu Madryt – Hugo Sanchez.
Rodzinna atmosfera
W klubie z Vallecas panuje rodzinna atmosfera, Rayo często solidaryzuje się z lokalną społecznością. Mieszkańcy, którzy utożsamiają się z klubem, swego czasu robili zbiórki żywności dla potrzebujących. 10 lat temu ich determinacja pozwoliła pani Carmen otrzymać nowy dom.
Piętnowanie Ukraińca
Fanatyczni kibice, ultrasi siedzący za jedną z bramek, mają lewicowe poglądy (często skrajne), co swego czau doprowadziło do skandalu, gdyż klub musiał opuścić Ukrainiec Roman Zozula, którego posądzano o faszyzm. Jego intencją było wspieranie Ukrainy, gdy toczyła się wojna w Donbasie, na wschodzie kraju. Ta sprawa wywołała ogromne poruszenie w całej Hiszpanii. Przez fanów Rayo Ukrainiec został skazany na infamię.
Intensywność to podstawa
Na boisku gracze Rayo imponują intensywnością, o czym przekonali się wczoraj Królewscy. Zostali „zabiegani”, przytłoczeni furią gospodarzy, których zagrzewała do boju pełna pasji i zapału publiczność na kameralnym, dla niektórych wręcz osobliwym stadionie. Za jedną z bramek znajduje się blok. A wczoraj doszło do zabawnej sytuacji, po strzale Fede Valverde piłka wylądowała na… balkonie.
Ciekawi gracze Rayo
Warto zwrócić uwagę na lewą flankę Rayo, tam suną ataki dzięki współpracy dwóch panów o nazwisku Garcia – Frana i Alvaro. Efektownym graczem jest Isi Palazon, charakterystyczny, niski, łysy prawoskrzydłowy o niezbyt imponujących gabarytach. Jego lekkość w poruszaniu się i operowaniu piłką była widoczna także w meczu Rayo z Realem.
W tym sezonie gwiazdor drużyny z Vallecas – Falcao nie gra wiele ze względu na kłopoty zdrowotne, aczkolwiek strzelił gola na San Mames przeciw Athletikowi (Rayo przegrało 2:3), podstawowym napastnikiem jest Sergio Camello. Wczoraj gole dla Realu strzelali kolejno Santi Comesana, Alvaro Garcia i Oscar Trejo z rzutu karnego. Trejo to kapitan, który po meczu świętował z kibicami na trybunie za bramką. Argentyńczyk odnalazł w Vallecas swoje miejsce na ziemi i imponuje inwencją na boisku.
Wielka przyszłość przed Iraolą
Gdy Real wyszedł na prowadzenie po golu Edera Militao, wydawało się, że na nic zda się determinacja Rayo, które nie przestraszyło się faworyta. Nic z tego. Rayo wygrało. Drużyna Iraoli jest przeciwwagą dla częstego w LaLiga Santander pragmatyzmu. To radosny futbol z głębokim sensem. Kiedyś Rayo prowadził Paco Jemez, jego drużyna grała otwarty futbol, ale traciła gole po szkolnych błędach i w dodatku było ich całe mnóstwo. Teraz jest inaczej, Andoni Iraola ma przed sobą piękną karierę.

