97 lat temu w Buenos Aires przyszedł na świat Alfredo Di Stéfano, jeden z najlepszych piłkarzy w całej historii futbolu. Ma status legendy Realu Madryt, w którym grał w latach 1953–1964. Był też trenerem Królewskich w dwóch okresach(1982–1984 i 1990–1991).
Skalę jego wielkości oddaje fakt, że z czasem został prezesem honorowym Los Blancos. Rozegrał 396 meczów w królewskim klubie i strzelił 308 goli. Pięciokrotnie triumfował w zmaganiach o Puchar Europy, wywalczył ze swoim zespołem Puchar Interkontynentalny, wygrał też dwa Puchary Łacińskie, osiem mistrzostw Hiszpanii i Puchar Hiszpanii.
Zmarł prawie równo dziewięć lat temu
7 lipca 2014 roku Di Stefano zmarł, ten były piłkarz, trener, legenda i honorowy prezes klubu, którego odmienił oblicze, był wspominany przez kolejne lata z rozrzewnieniem.
Super Złota Piłka
Był pięciokrotnym zdobywcą Trofeo Pichichi, aktualnym triumfatorem jest Robert Lewandowski, a tę nagrodę zdobywa napastnik, który jest strzelcem największej liczby goli w sezonie ligi hiszpańskiej. Tłuste lata w klubie z Chamartin pozwoliły Argentyńczykowi zdobyć dwukrotnie Złotą Piłkę. W 1989 roku France Football przyznało mu Super Złotą Piłkę – do dziś Di Stéfano jest jedynym piłkarzem świata uhonorowanym tym wyróżnieniem.
Zasłużony dla Realu
Po zakończeniu kariery znowu związał się z Realem Madryt, przy czym tym razem już jako trener. Zdobył Superpuchar Hiszpanii. Stworzył Piątkę Sępa, która była postrachem rywali i siała popłoch w hiszpańskiej piłce nożnej. Powszechnie wiadomo, że jego zasługi dla nadania blasku Królewskim sprawiły, że został wybrany honorowym prezesem klubu. Warto nadmienić, że jego imieniem nazwano też stadion w Valdebebas, na którym swoje spotkania rozgrywa Castilla, a na początku pandemii grał też tam pierwszy zespół.
Gdy Alfredo Di Stéfano odszedł z tego świata, żegnały go znamienite postaci z całego świata, które uwypuklały jego sportową klasę i jakże istotny wkład w historię piłki nożnej. Trumnę w loży honorowej Santiago Bernabéu odwiedzały tysiące kibiców, pragnących oddać hołd wielkiemu Don Alfredo.
Czytaj w GIGA Sport!!!

