Hit Energa Basket Ligi w Warszawie

-

- Reklama -

W sobotę, 11 lutego o godz. 17:30 w hali OSiR Bemowo dojdzie do starcia czołowych drużyn Energa Basket Ligi w trwającym sezonie. Czwarty w tabeli King Szczecin przyjedzie do stolicy, by zmierzyć się z szóstą w klasyfikacji Legią Warszawa.

King Szczecin w ostatnich tygodniach prezentuje bardzo wysoką formę i grający w ten sposób zespół coraz poważniej zaczyna myśleć o miejscu na podium na koniec rozgrywek. Legia po wygranej we Włocławku ma kolejne trudne zadanie – zatrzymać rozpędzonych szczecinian, i wprowadzić do gry kolejnego nowego zawodnika, który dołączył do zespołu w czwartkowy wieczór.

King w ostatnich siedmiu spotkaniach ligowych przegrał tylko raz – ze Stalą w Ostrowie. W trzech ostatnich meczach szczecinianie wygrywali po zaciętych meczach z Zastalem, Sokołem i Śląskiem we Wrocławiu. King z bilansem 13-6 plasuje się obecnie na czwartym miejscu w tabeli i ma spore szanse, by zapewnić sobie przewagę parkietu przynajmniej w pierwszej rundzie play-off. Legioniści mają obecnie o dwa punkty mniej, a w dodatku porażkę w pierwszym meczu. Ta co prawda nie była zbyt wysoka, więc na pewno, jeśli tylko nadarzy się taka możliwość, stołeczny zespół postara się zwyciężyć różnicą co najmniej pięciu punktów.

- Reklama -

Zespół ze Szczecina pod koniec grudnia pożegnał się z Jamesem Eadsem III, który przeniósł się do Łańcuta. Niewykluczone, że w najbliższych tygodniach do drużyny dołączy jeszcze jeden zawodnik. Jedynym transferem do klubu, jakiego dokonali włodarze Kinga w trakcie rozgrywek, było zakontraktowanie 25-letniego Bryce’a Browna, który w obecnym sezonie występował w tureckim Besiktasie. Wcześniej grał w G-League, w barwach Maine Red Claws, Westchester Knicks oraz Long Island Nets. W Kingu jest drugim najlepszym strzelcem zespołu – w ciągu 22 minut notuje 12,4 pkt. (37,2% za 3) oraz 1,9 asysty.

Bardzo ważną rolę w zespole najbliższego rywala Legii odgrywa silny skrzydłowy, Phil Fayne. Mierzący 206 centymetrów zawodnik nie straszy co prawda rzutem z dystansu, ale notuje aż 71,1% skuteczności rzutów za 2 pkt., i zdobywa 14,5 pkt. na mecz, dokładając do tego 6 zbiórek. Zdecydowanie gorzej spisuje się z linii rzutów wolnych (podobnie zresztą jak Brown), trafiając jedynie 54,2% prób, a jest drugim najczęściej faulowanym zawodnikiem swojej drużyny.

W strefie podkoszowej trener Miłoszewski ma również do dyspozycji znanego z występów w Zielonej Górze, Tonego Meiera. Ten z kolei rzuca z dystansu doskonale (35/72 celne rzuty za 3, co daje 48,6% skuteczności), a i rzuty wolne trafia bardzo przyzwoicie (83,9%). Na „trójce” w Kingu występuje Zac Cuthbertson – bardzo dynamiczny zawodnik, który i rzuca z dystansu (43,1%) i doskonale odnajduje się w polu trzech sekund, często atakując obręcz po niecelnych rzutach kolegów z drużyny. Jest jednym z sześciu graczy Kinga, który średnio zdobywa w meczu powyżej dziesięciu punktów.

King jednak ma bardzo dobrze zbilansowaną również polską rotację, w której prym wiodą przede wszystkim Andrzej Mazurczak i Filip Matczak. Ten pierwszy swoimi występami na pewno daje wiele do myślenia selekcjonerowi reprezentacji Polski. Zdobywa 11,8 pkt. oraz notuje 7,2 (!) asysty, z linii rzutów wolnych jest najpewniejszy w swoim zespole (39/43 próby), a w kluczowych momentach spotkań, bierze grę na siebie i potrafi – jak niedawno z Sokołem – w ekwilibrystyczny sposób, zapewnić drużynie dwa punkty. Filip Matczak z kolei to zawodnik, którego fanom Legii przedstawiać nie trzeba. Walczak, dynamiczny zawodnik, twardy obrońca, dobrze rzucający z półdystansu.

- Reklama -

Ważnymi ogniwami drużyny są także Kacper Borowski (skrzydłowy, średnio niespełna 15 min., 6,3 pkt.) oraz podkoszowy Mateusz Kostrzewski (5,2 pkt. i 2,4 zbiórki w ciągu 18 minut na placu gry).

W rozgrywkach międzynarodowych w których występuje King – lidze ENBL, szczecinianie prowadzą w swojej grupie z bilansem 6-1. Jedynej jak dotąd porażki, podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego doznali w czwartkowy wieczór, kiedy przegrali na Litwie po zaciętym spotkaniu z BC Wolves 84:87. Przez całą czwartą kwartę szczecinianie gonili wynik, ale po raz ostatni na prowadzeniu byli na 8 minut przed końcem meczu po trójce Browna.

Legioniści w ostatni weekend we Włocławku zaprezentowali się z bardzo dobrej strony przez nieco ponad trzy kwarty, ale w ostatnich minutach meczu z Anwilem niepotrzebnie doprowadzili do nerwowej końcówki, trwoniąc wysoką przewagę. Fanów warszawskiego klubu na pewno cieszyć może kolejny dobry występ Billiego Garretta, a także lepsza dyspozycja Travisa Lesliego. Kyle Vinales stara się jak najlepiej poukładać grę drużyny – na pierwszym miejscu stawiając dobro zespołu, nie zaś indywidualne statystyki. W sobotę po raz pierwszy będziemy mieli okazję zobaczyć z eLką na piersi Arica Holmana, który po występach w lidze włoskiej, przenosi się do Energa Basket Ligi. Zawodnik bardzo dobrze odnajduje się atakując obręcz, ale potrafi również przymierzyć z dystansu, a co niezwykle ważne, jest pewny z linii rzutów wolnych. Na pewno poniekąd będzie odciążał Geoffreya Groselle’a, a także wspomagał graczy z pozycji numer cztery. Szczególnie wobec kontuzji Grzegorza Kulki, która wykluczy go z gry do końca lutego.

W pierwszym meczu obu drużyn w tym sezonie, King zwyciężył na własnym parkiecie 69:65. Przed rokiem legioniści na początku kwietnia bardzo pewnie i wysoko (101:71) pokonali szczecinian. Zresztą na własnym parkiecie Legia może pochwalić się bardzo dobrym bilansem gier z „Wilkami Morskimi”. Stołeczny zespół zwyciężył sześć ostatnich meczów z Kingiem, a ostatniej domowej porażki z tym zespołem doznał przed pięciu laty – w marcu 2018 roku.

Mecz z Kingiem rozpocznie się o godzinie 17:30 w najbliższą sobotę. Bezpośrednią transmisję obejrzeć można w Polsacie Sport Extra. 

Mistrzowski GIGA Sport w sprzedaży!!!

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ